"Uczelnia była wtedy ukrytą bazą wojskową"

Warszawa

fot. ~Tadeusz Guranowski

Zdjęcia robił z ukrycia. Dokumentował to, co widział w miejscu swojego zamieszkania - na terenie Akademii Wychowania Fizycznego. "A mało kto wiedział, że AWF stało się wtedy bazą wojskową ukrytą w środku miasta" - pisze w swoich wspomnieniach z okresu wprowadzenia stanu wojennego Tadeusz Guranowski. W serwisie Kontaktu24 umieścił zdjęcia ze strajku studenckiego na przełomie listopada i grudnia 1981 roku.

"Kiedy ogłoszono stan wojenny byłem w Poznaniu, bo w sobotę 12 grudnia pochowałem mojego ojca" - wspomina Tadeusz Guranowski ówczesny pracownik SGPiS-u w Studium Wychowania Fizycznego.

"Jak wiadomo w komunikacie ogłoszono, że każdy obywatel ma wrócić do miejsca swego stałego zameldowania. Mieszkałem wówczas na terenie Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie na ul. Marymonckiej 34 w tzw. 'wieży', gdzie miałem mieszkanie służbowe. Pracowałem natomiast w SGPiS-sie (Szkoła Główna Planowania i Statystyki, obecnie Szkoła Główna Handlowa - przyp.red.) w Studium Wychowania Fizycznego, bo w 1976 usunięto mnie z AWF za śpiewanie piosenek przeciwko Związkowi Radzieckiemu - dodaje Guranowski.

Zwolniono mnie "w zaufaniu"

"Dziś można w to nie uwierzyć, że piosenką która jakoby była przeciwko ZSSR była piosenka Wałów Jagielońskich pt. 'Już zapadł zmierzch i koni ujechali'. Mnie pozbyto się, bo zbyt aktywnie udzielałem się w klubie studentów "Relax". Stwierdzono, że w pracy klubu nie było myśli socjalistycznej. Usunięto mnie wbrew przepisom kodeksu pracy, który mówił, że pracownika który jest 'mężem zaufania' nie wolno zwolnić, a jedynie przesunąć na inne stanowisko. Kiedy próbowałem się odwoływać powiedziano mi, że zwolniono mnie w "zaufaniu". Zachowano się jednak w porządku bo nie usunięto mnie ze służbowego mieszkania właśnie na tej wieży. To było tło tamtych wydarzeń" - pisze Tadeusz Guranowski.

Uczelnia zamieniona w bazę wojskową

"Ponieważ od lat fotografowałem, postanowiłem uwiecznić ten historyczny moment, kiedy moją uczelnię zamieniono w ukrytą w środku miasta bazę wojskową. W tym czasie usunięto wszystkich studentów mieszkających w akademikach, zostawiając w spokoju stałych mieszkańców. Na teren uczelni wjechały wozy pancerne, czołgi oraz różnego rodzaju sprzęt wojskowy, a żołnierze zakwaterowani byli w salach i halach sportowych. Stałych mieszkańców było niewielu, więc mało kto wiedział o takim zgrupowaniu wojska" - przywołuje tamte dni Guranowski.

"Zdjęcia robiłem z ukrycia"

"Ponieważ teren AWF znałem od dziecka, mogłem się tam śmiało poruszać. Wpadłem na pomysł, że będę mógł robić zdjęcia aparatem, który będzie ukryty pod płaszczem przywiezionym z USA. A płaszcz ten miał tę zaletę, że miał rozcięte w środku kieszenie. Mogłem więc zawiesić aparat na szyi, a pod płaszczem trzymając ręce niby w kieszeniach, obsługiwać go, lekko rozchylając poły płaszcza. Zrobiłem w ten sposób parę zdjęć w terenie, choć oczywiście nie mogłem zupełnie swobodnie się tam poruszać. Przed akademikiem żeńskim stał cały oddział wozów opancerzonych, aż pod las.

Pomyślałem, że dobrym miejscem na zrobienie zdjęcia będzie widok z okna na 2 piętrze. Udałem się tam nie zatrzymywany przez nikogo. Widok był dobry, ale niestety okna były zmrożone i pokryte lodem. Częściowo udało mi się ten lód zeskrobać. Kiedy zrobiłem 2 zdjęcia , zauważył mnie z dołu żołnierz i zaczął mnie gonić. Dzięki znajomości korytarzy udało mi się czmychnąć innym wyjściem. Potem wszedłem na wieżę. Z ostatniego piętra udało mi się zrobić również chyba ze 2 zdjęcia. Nie pamiętam tego dokładnie, czy tego samego dnia, czy następnego, poszedłem ulicą Podleśną w dół i z ostatniego wieżowca na jednym z wyższych pięter zrobiłem chyba najlepsze zdjęcie techniczne- zgrupowania czołgów stojących za istniejącym wówczas sztucznym lodowiskiem" - rozpamiętuje Tadusz Guranowski.

Tyle pamiętam z tego okresu. Osobną sprawą były zdjęcia zrobione pod koniec listopada i w początkach grudnia 1981 roku , kiedy to na terenie Warszawy wybuchy strajki studenckie. Jako były pracownik AWF, a ówcześnie mieszkający tam, dostałem przepustkę i mogłem w środku zrobić parę zdjęć. To samo zrobiłem na terenie SGPis-u a później objechałem inne warszawskie uczelnie i z zewnątrz zrobiłem zdjęcia. Najbardziej dramatyczną chwilą było odblokowanie szkoły pożarniczej na Żoliborzu, kiedy zastosowano desant z helikoptera. Była to wówczas próba generalna przed wprowadzeniem stanu wojennego. Tak wyglądały te wydarzenia oczami fotografa amatora".

Tuż po wprowadzeniu stanu wojennego Akademia Wychowania Fizycznego zamieniła się w bazę wojskową. Na terenie uczelni stacjonowały wozy bojowe oraz czołgi. Sześciu pracowników AWF-u zostało internowanych.

CZYTAJ TAKŻE KONTAKCIE24

Kontakt24/mmt//ja