Przygotuj się na:

ZIMA NA DROGACH

To właśnie teraz, gdy temperatura rano spada poniżej 7 stopni Celsjusza, a kolejki do warsztatów są krótkie, powinniśmy umówić się na sezonową zmianę opon.

Uchylone zwroty parku i kamienicy. Nowe odszkodowania dla lokatorów

Warszawa

Patryk Jaki o reprywatyzacji SzarejTVN24
wideo 2/4

Komisja weryfikacyjna unieważniła w środę dwa głośne zwroty: działkę przy Szarej, na której Maciej M. planował budować apartamentowce oraz należącą do Jakuba R. kamienicę przy Kazimierzowskiej 34. Komisja przyznała też odszkodowania i zadośćuczynienia dla 11 lokatorów na łączną kwotę 256 tysięcy złotych.

Przez kilka godzin komisja pracowała w środę na posiedzeniu za zamkniętymi drzwiami. Zaplanowana już na 11.30 konferencja prasowa ostatecznie odbyła się dopiero przed 15. Opóźniła się nie tylko przez długie obrady, ale też przez głosowania w Sejmie.

Ostatecznie przewodniczący Patryk Jaki oznajmił dziennikarzom, że komisja podjęła trzy decyzje.

"Park wraca do miasta"

Po pierwsze - unieważniła reprywatyzację nieruchomości u zbiegu Szarej i Czerniakowskiej (czyli popularnych ogródków jordanowskich). To działka, którą w 2010 roku odzyskał biznesmen Maciej M., oskarżony obecnie w sprawach warszawskich reprywatyzacji. M. planował wybudować tam apartamentowce.

Jaki przekonywał, że decyzja reprywatyzacyjna w tej sprawie została wydana "z rażącym naruszeniem prawa". Zarzucił prezydent Warszawy, że wydając nieruchomość, nie sprawdziła przesłanki posiadania, ani nie zweryfikowała aktów notarialnych, którymi sprzedawano roszczenia do nieruchomości.

- Umowy zawierane ze spadkobiercami opiewały na kwoty rażąco niskie w stosunku do realnej wartości nieruchomości. Łączna suma, za którą kupowano roszczenia wynosiła od 180 tysięcy do 192 tysięcy. Zaś z operatu szacunkowego wynika, że nieruchomość była warta około 40 milionów - tłumaczył szef komisji.

Co ważne, Jaki zaznaczył, że decyzja reprywatyzacyjna dotycząca Szarej "nie wywołała nieodwracalnych skutków prawnych", czyli nie została sprzedana żadnej osobie trzeciej. Zatem zdaniem ministra, może wrócić do ratusza. - Miasto ma możliwości, by wejść na ten teren, oczyścić go i sprawić, że jeszcze w wakacje mieszkańcy będą mogli korzystać z tego terenu - dopowiedział wiceprzewodniczący komisji Sebastian Kaleta. Zaznaczył, że okoliczna społeczność "przez lata apelowała, by przyjrzeć się tej reprywatyzacji", bo straciła cenne dla nich miejsce rekreacji.

Warto jednak przypomnieć, że zarówno miasto, jak i beneficjenci decyzji zwrotowej (czyli Maciej M.) mają możliwość odwołania się od decyzji komisji - najpierw do samej komisji, a potem także do sądu administracyjnego.

Zobacz relację z posiedzenia komisji w sprawie Szarej

Były burmistrz o sprawie SzarejTVN24
wideo 2/7

Kamienica Jakuba R.

Druga nieruchomość, której zwrot uchyliła w środę komisja, to kamienica przy Kazimierzowskiej 34 na Mokotowie. To jedna z głośniejszych spraw na warszawskiej mapie reprywatyzacji. Budynek odzyskał w 2013 roku Jakub R., były wiceszef nieistniejącego już Biura Gospodarki Nieruchomościami. Decyzja została wydana niecały rok po tym, jak odszedł z ratusza. Prawa do nieruchomości odkupił od swoich rodziców.

Komisja Jakiego nie przeprowadzała w sprawie Kazimierzowskiej 34 jawnego posiedzenia, ale rozpatrzyła ją na posiedzeniu niejawnym.

W środę oprócz uchylenia reprywatyzacji nakazała ponowne rozpatrzenie sprawy i przejęcie kamienicy w zarząd przez miasto.

- Decyzja reprywatyzacyjna została wydana z rażącym naruszeniem zasad prawdy obiektywnej, pomimo nieustalenia posiadania nieruchomości przez dotychczasowych właścicieli - uzasadniał szef komisji. - W dacie wydania decyzji reprywatyzacyjnej prezydent Warszawy nie dysponował pełnymi odpisami aktów notarialnych, na podstawie których ostatecznie nieruchomość przy Kazimierzowskiej weszła w posiadanie Jakuba R. - dodał.

Zwrócił też uwagę na sytuację lokatorów kamienicy, która - jak wskazał - uległa radykalnemu pogorszeniu po reprywatyzacji. Wymienił m.in. zły stan techniczny budynku i rosnące czynsze, przez co mieszkańcy wpadali w spiralę zadłużenia.

W tym przypadku również od decyzji komisji przysługuje stronom odwołanie. Dopiero, gdy postanowienie się uprawomocni, miasto stanie się rzeczywistym, wpisanym do księgi wieczystej właścicielem budynku.

Odszkodowania dla lokatorów

Ostatnia decyzja, jaką podjęła w środę komisja, to przyznanie odszkodowań i zadośćuczynień lokatorom zreprywatyzowanych budynków. Czym różni się jedno od drugiego?

Odszkodowanie jest przyznawane za poniesione szkody materialne, czyli na przykład za nadpłacony czynsz w wyniku podwyżek po reprywatyzacji. Natomiast zadośćuczynienie związane jest ze szkodą niematerialną, taką jak poczucie krzywdy, utracone poczucia bezpieczeństwa, presja i przemoc psychiczna. Lokatorzy mogą wnioskować o jedno i drugie jednocześnie.

Jak przekazał dziennikarzom Patryk Jaki, odszkodowania zostały przyznane na rzecz mieszkańców Marszałkowskiej 43 i Poznańskiej 14. Otrzymały je dwie osoby z jednego i dwie z drugiego budynku.

Zadośćuczynienie z kolei zostało przyznane dwóm lokatorom z Poznańskiej 14, jednemu z Nabielaka 9 i z Noakowskiego 16 oraz trójce z Hożej 25a. - Wnioskodawcy wykazali, że spełnili wszystkie potrzebne przesłanki. Złożyli swoje wnioski w terminie. Wykazali, że po wydaniu decyzji reprywatyzacyjnej w ich majątku powstała znaczna szkoda - argumentował Jaki.

Łączna suma przyznanych w środę odszkodowań i zadośćuczynień to 256 tysięcy 625 złotych. Odszkodowania są wypłacane z budżetu miasta, dlatego ratusz ma prawo się od tej decyzji odwołać. Tak zrobił przy okazji poprzednio przyznanych przez komisję odszkodowań.

- Chcemy, żeby decyzje odszkodowawcze wydane przez komisję weryfikacyjną podlegały ocenie niezależnego sądu - informowali kilka tygodni temu przedstawiciele władz miasta. Podkreślając, że dopóki tak się nie stanie, odszkodowania nie będą wypłacane.

Decyzja ratusza w sprawie odszkodowań
TVN24

kw/pm