Uchodźcy z Iraku w Polsce znaleźli dom, ale boją się pokazać twarze

Warszawa

TVN24Uchodźcy z Iraku

Uciekli z Iraku, a w Polsce znaleźli przyjazny dom, dzięki pani Annie, która zaprosiła uciekinierów. Historia brzmi optymistycznie, ale nie do końca taka jest. Uchodźcy chętnie opowiadają o pomocy, jaką dostali, ale boją się pokazać twarze. Dlaczego? Reportaż Marii Mikołajewskiej, reporterki programu "Polska i Świat" TVN24.

Kiedy Awyana i Noor postanowili wyjechać, ona była już w ciąży. Niecałe trzy tygodnie temu, pod Warszawą, urodził się Krystian.- Odkąd dowiedziałam się, że jestem w ciąży, myślałam tylko o tym, że życie mojego dziecka będzie wyglądało tak jak nasze: z ciągłym strachem przed atakami ISIS, w kontenerze z ośmioma osobami. Widziałam tylko jedno wyjście - wyjazd - mówi Awyana.

Usłyszał groźby

Noor pochodzi z Bagdadu, z zawodu jest hydraulikiem. Gdy czternaście lat temu amerykańskie wojska uderzyły na Irak, pracował w "zielonej strefie" - dla Amerykanów. Dwa lata później odebrał telefon, w którym ktoś groził jemu i jego rodzinie, a także zakazał dalszej pracy.Awyanę poznał w kościele, oboje są katolikami. Po ponad miesięcznej podróży dotarli do Polski do obozu dla cudzoziemców w Otrębusach. Po złożeniu wniosku o przyznanie statusu uchodźcy, zaczęli szukać mieszkania. Nikt im go jednak nie chciał wynająć.Pomoc przyszła ze strony pani Anny. - Znalazłam informację, że rodzina młodych ludzi z Iraku, kobieta w dziewiątym miesiącu ciąży, szukają domu. Wyobrażałam sobie siebie, w zaawansowanej ciąży, kiedy cała rodzina obok mnie skakała, się mną zajmowała, a tu nagle w obcym kraju, wśród obcych ludzi, sami - mówi Anna Stykowska.

"Wzruszające i ciekawe"

Jej ojciec służył na Bliskim Wschodzie, a sama od lat pomaga ludziom w trudnej sytuacji życiowej. Mimo to spotkanie z rodziną z Iraku było rewolucją, zwłaszcza narodziny Krystiana, którego nazywa swoim irackim dzieckiem. - W momencie, w którym Awyana zaczęła rodzić i mieć bóle porodowe, powiedziała, że nie przychodziło jej nic innego do głowy jak zadzwonić do mnie. Co dla mnie jest wzruszające i cudowne i ja niewiele myśląc po nią pojechałam - wspomina Stykowska.Uciekinierzy z Iraku są jej bardzo wdzięczni. - Anna była dla mnie ogromnym wsparciem: była dla mnie mamą ale nie tylko, zastąpiła mi całą rodzinę - przekonuje Awyana.- Ja siedziałem na korytarzu, kiedy Anna przyszła i powiedziała że chłopczyk się urodził, zacząłem płakać z radości - mówi Noor.

Czekają na decyzję

Oboje czekają na decyzję o przyznaniu - lub nie - statusu uchodźcy. Dopiero wtedy będą mogli podjąć pracę i zacząć w pełni samodzielne życie. Takich jak oni, w Polsce jest niemal 4 tysiące. Urząd do spraw uchodźców podkreśla, że w ośrodkach mieszkają głównie obywatele Rosji, deklarujący narodowość czeczeńską, z Ukrainy, z Tadżykistanu, w większości osoby ze wschodnich regionów.Choć w Polsce zaznali wiele dobroci, Awyana i Noor boją się pokazać twarz. Z powodu tych, których też spotkali, tych którzy im grożą a w każdym uchodźcy widzą terrorystę.ran