Tytuł i autor się zgadzały, ale w środku treść pornograficzna. Konsekwencje

Warszawa

Google EarthSprawą "niewłaściwych" materiałów zajął się urząd dzielnicy i kuratorium

W ręce uczniów białołęckiej podstawówki trafił tekst niezgodny z oryginałem lektury, za to z treściami pornograficznymi. Jak poinformował nas urząd dzielnicy, dwie osoby poniosły konsekwencje pomyłki.

- Interweniowaliśmy w tej sprawie - mówi Marzena Gawkowska, rzecznik urzędu. - Osoba, która dokonała wydruku niewłaściwej wersji tekstu nie pracuje już w szkole - wyjaśnia. Potwierdza też, że wobec nauczycielki, na lekcjach której te materiały zostały udostępnione uczniom, zostały wyciągnięte konsekwencje służbowe.

Podczas rozmowy dowiedzieliśmy się też, dlaczego uczniowie dwóch czwartych klas otrzymali niestosowny fragment tekstu.

Osoba pracująca w bibliotece szkolnej, która została poproszona o udostępnienie uczniom lektury, przygotowała wydruki z elektronicznej wersji książki. Wszystko wskazuje na to, że nie zweryfikowano, czy plik opisany imieniem i nazwiskiem autora oraz tytułem wskazanym przez nauczycielkę języka polskiego, jest zgodny z oryginałem.

- Choć tytuł i autor widoczne na wydruku się zgadzały, materiały miały zupełnie inną treść niż tekst, o który prosiła polonistka - tłumaczy Gawkowska. Treść, dodajmy, pornograficzną.

Nie było skarg

Sprawą kontrowersyjnej lektury zainteresowało się też kuratorium. "Poprosiliśmy dyrektora szkoły o przekazanie wyjaśnień oraz informacji o podjętych działaniach" - czytamy w oświadczeniu nadesłanym przez rzecznika kuratorium Andrzeja Kulmatyckiego.

Kuratorium zostało poinformowane przez dyrekcję szkoły o wewnętrznym postępowaniu wyjaśniającym. Dodatkowo rodzicie zostali zawiadomieni o całej sytuacji i za pośrednictwem dziennika elektronicznego poproszeni o zwrot udostępnionych materiałów.

Z informacji uzyskanych z kuratorium i z urzędu dzielnicy wynika też, że dyrekcja podstawówki przeprowadziła spotkania z rodzicami i uczniami, podczas których dyrektor przeprosiła za zaistniałą sytuację. W spotkaniach uczestniczył także pedagog szkolny.

Rzecznik kuratorium zaznaczał też, że nie wpłynęły żadne skargi i interwencje od rodziców dotyczące tej sprawy. "Niemniej sytuacja w szkole jest przez nas monitorowana, w szczególności w obszarze zapewnienia uczniom właściwego wsparcia psychologiczno-pedagogicznego" - pisał w oświadczeniu.

"Zgłosiliśmy sprawę na policję"

Ponownie zwróciliśmy się do dyrekcji szkoły. Tym razem z pytaniem o to, czy sprawa "niewłaściwych treści" udostępnionych uczniom została już wyjaśniona.

W odpowiedzi otrzymaliśmy kolejne oświadczenie:

"Dyrekcja Szkoły Podstawowej nr 231 w Warszawie podtrzymuje tekst oświadczenia przekazanego państwu w dniu 18.12.2017 roku. Jednocześnie informujemy, że dyrekcja zgłosiła na policję podejrzenie popełnienia przestępstwa przez pracowników szkoły. Uczniowie i ich rodzice zostali przeproszeni za zaistniałą sytuację, natomiast wobec pracowników szkoły zostały wyciągnięte konsekwencje służbowe. Z uwagi na delikatność sprawy prosimy o niekomentowanie jej" - pisze Małgorzata Słowik, wicedyrektor szkoły.

Dyrekcja szkoły nie odniosła się do pytań dotyczących tego, w jaki sposób materiały trafiły do uczniów.

Poprosiliśmy też północnopraską komendę rejonową o informację czy wpłynęło do niej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, o którym pisze wicedyrektor. Do momentu publikacji tego tekstu, nie otrzymaliśmy potwierdzenia ze strony policji.

"Otrzymały dwie klasy czwarte"

O sprawie pisaliśmy po raz pierwszy w grudniu ubiegłego roku. Osoba, od której dostaliśmy informację, stwierdziła, że około 30 stron treści pornograficznych dzieci otrzymały od nauczycielki języka polskiego z poleceniem przeczytania lektury do 29 stycznia.

"Zauważyła te treści jedna z mam i umieściła post na Facebooku, dwie klasy czwarte otrzymały tę lekturę" - napisał pavvlo_k.

W odpowiedzi na te doniesienia dyrekcja SP 231 zapewniła, że zajmuje się wyjaśnieniem zaistniałej sytuacji. "Naszą intencją jest rozstrzygnięcie sprawy tylko na gruncie społeczności szkolnej, między szkołą i rodzicami, bez zaangażowania osób postronnych" - pisała wtedy wicedyrektor.

Zaznaczyła też, że dla dobra dzieci oraz całej społeczności szkolnej chcą powstrzymać się od nagłaśniania sprawy i komentowania jej w mediach.

Zobacz też materiały o policyjnych zatrzymaniach pedofilów:

Policja w Hiszpanii rozbiła międzynarodową siatkę pedofilskąPolicia National
wideo 2/3

kk/pm