Najnowsze

Tym żyła Warszawa. Najważniejsze wydarzenia 2014 roku

Najnowsze

MHŻPOtwarcie muzeum

Nie udało się dokończyć budowy metra, nie było politycznej zmiany, a Legia dopiero rusza na podbój Ligii Europejskiej. Co w takim razie było wydarzeniem roku 2014 w stolicy? Oto nasze subiektywne podsumowanie.

2014 rok obfitował w wydarzenia polityczne. O fotel prezydenta stolicy walczyło 11 kandydatów, ale Hannie Gronkiewicz-Waltz bez większych problemów udało się obronić stanowisko. Chwaliła się II linią metra, choć w tym roku nie udało jej się przeciąć wstęgi.

Na poziomie dzielnicowym do gry weszły ruchy miejskie. Na Bemowie wybuchła głośna afera. Miasto coraz mocniej odczuwa też skutki reprywatyzacji.

Ale my za wydarzenie roku uznaliśmy otwarcie Muzeum Historii Żydów Polskich, także dlatego, że jako jedyne z naszej "12" zyskało wymiar międzynarodowy.

1.OTWARCIE MUZEUM HISTORII ŻYDÓW POLSKICH Choć placówka funkcjonowała już od kilku miesięcy, dopiero w październiku udostępniona została stała ekspozycja. Choć uroczystości otwarcia nie zaszczycił Barack Obama, który zapowiedział się dwa lata wcześniej, to obecni byli prezydenci Polski i Izraela, dziesiątki innych oficjeli i… 628 akredytowanych dziennikarzy z całego świata, którzy nadali entuzjastyczne korespondencje do swoich krajów.

To najlepszy dowód, że muzeum, które stanęło w sercu Muranowa, to coś więcej niż nowoczesna placówka kulturalna, więcej niż wyjątkowy budynek, który zgarnia kolejne nagrody architektoniczne, więcej niż żywy pomnik społeczności żyjącej na polskich ziemiach od setek lat, a w ciągu kilku - niemal unicestwionej. Najazd dziennikarzy uzmysłowił nam, że działalność muzeum może mieć wymiar międzynarodowy i być bardzo skutecznym narzędziem w walce ze szkodliwym stereotypem Polaka - antysemity.

Pierwsze statystyki pokazały, że już 2015 roku stanie się - obok Muzeum Powstania Warszawskiego (świętującego w tym roku 10-lecie) i Centrum Nauki Kopernik - największą atrakcją turystyczną Warszawy.

2.WYGRANA BEZ DYSKUSJI. TRZECIA KADENCJA GRONKIEWICZ-WALTZ Do walki o fotel prezydenta Warszawy stanęło aż 11 kandydatów, wśród nich urzędująca w ratuszu od ośmiu lat Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jej sztabowcy uznali, że w mediach wypada na tyle słabo, że należy ograniczyć jej aktywność i nie dopuścić do bezpośredniej konfrontacji z rywalami. Gronkiewcz-Waltz podkreślała swoje sukcesy i chwaliła się ukończonymi inwestycjami (jak zawsze obrodziło nimi tuż przed wyborami), a nawet tymi, których zakończyć się nie udało – zorganizowała dni otwarte na zamkniętej II linii metra i domówkę w Muzeum Warszawskiej Pragi bez ekspozycji. Obiecywała mniej, niż w dwóch wcześniejszych kampaniach.

Rękawicę rzucił wiceprzewodniczącej PO inicjator referendum w sprawie jej odwołania Piotr Guział. Zdobył 8,5 procenta głosów. Groźniejszym rywalem okazał się Jacek Sasin. Podwarszawski poseł PiS zasłynął przede wszystkim propozycją darmowej komunikacji dla mieszkańców i tym, że nie płaci w Warszawie podatków. Ale 27,7 proc. głosów, które zdobył w pierwszej turze, pozwoliło mu stanąć w szranki z Gronkiewicz-Waltz w drugiej. Większych szans na zwycięstwo nie miał, dlatego 41,3 proc. oddanych głosów należy uznać za względny sukces.

Bezwzględna była natomiast klęska kandydata SLD Sebastiana Wierzbickiego, któremu w pierwszej turze zaufało zaledwie 4,1 proc. warszawiaków.

3. METRO NIE ZDĄŻYŁO NA WYBORY Władze miasta liczyły, że będzie jeździć jeszcze przed wyborami. Kiedy okazało się to mrzonką, Hanna Gronkiewicz-Walt zapowiedziała, że pojedziemy nim po świąteczne zakupy. Jednak tego terminu też nie udało się dotrzymać.

Gdyby podziemna kolejka z Dworca Wileńskiego do ronda Daszyńskiego została uruchomiona przed 31 grudnia, na pewno byłoby to wydarzenie roku 2014. Nie ulega bowiem wątpliwości, że to dla miasta wydarzenie niemal epokowe, a wygodne przemieszczanie się między Wolą a Pragą sprawi, że o błędach, opóźnieniach i wszelkich perypetiach na budowie mieszkańcy szybko zapomną.

4.DONICA ŚWIĘTOKRZYSKA, CZYLI ZMARNOWANA SZANSA Wielka donica, a w niej rachityczna roślinka. Ten obrazek urósł do rangi symbolu inwestycyjnej nieporadności władz miasta. Na przemyślenie i przeprojektowanie zamkniętej na czas budowy metra ulicy Świętokrzyskiej było kilka lat.

Najpierw pojawiły się efektowne wizualizacje, potem okazało się, że to tylko luźna koncepcja, która nie będzie realizowana, bo kontrakt z wykonawcą metra zakłada "odtworzenie ulicy".

Do ostatniej chwili ratusz ukrywał, jak właściwie będzie wyglądać Świętokrzyska, a końcowe wizualizacje ujawniono tydzień przed otwarciem. Efekt jest ambiwalentny. Na plus należy zaliczyć pasy rowerowe, szersze chodniki dla pieszych, ograniczenie i uspokojenie ruchu kołowego. Niby to tylko wdrożenie obowiązującej strategii transportowej, ale w ostatnich latach dokument był tak często ignorowany, że należy docenić jego uszanowanie.

Dobre wrażenie zostało jednak skutecznie zatarte poprzez niemal całkowite wyrugowanie zieleni. Zastąpienie drzew krzaczkami w wielkich donicach wywołało falę szyderstw i na długo pozostanie paliwem dla krytyków obecnej prezydent.

Donice pojawiły się także na placu Powstańców Warszawy. Tutaj były konsekwencją porażki programu budowy parkingów podziemnych. Miało być ich kilka, dotąd nie ma żadnego i nie zanosi się, by w najbliższym czasie jakikolwiek powstał. W ratuszu tłumaczą, że póki nie ma parkingu, nie ma też sensu sadzić drzew, stąd rozwiązanie kompromisowe.

Świadomość tego, że w stolicy prowizorki bywają trwałe, wywołuje jednak obawy, że donice wpiszą się w krajobraz stolicy na dłużej.

5. AFERA BEMOWSKA

Zaczęło się od oświadczenia wiceburmistrza dzielnicy Pawła Bujskiego. Po tym, jak został odwołany, oskarżył wiceprezydenta miasta, a wcześniej burmistrza dzielnicy Jarosława Dąbrowskiego m.in. o nepotyzm, mobbing, nadużywanie władzy i niejasności przy inwestycjach. Wiele z oskarżeń potwierdziła kontrola zarządzona przez Hannę Gronkiewicz-Waltz. Sprawą zainteresowała się też prokuratura. Posypały się głowy, a najbardziej spektakularna była dymisja samego Dąbrowskiego.

Wydawało się, że błyskotliwa kariera niegdysiejszego pupila pani prezydent dobiegła końca.

Były burmistrz nie zamierzał jednak składać broni, zgromadził silną drużynę i wystawił listę w wyborach do rady dzielnicy. Ku zaskoczeniu wszystkich wygrał je. Przeciągnął też na swoją stronę kilku radnych PO, zablokował koalicję swojej macierzystej partii z PiS, przeforsował na burmistrza wiernego współpracownika Krzysztofa Zygrzaka, a sam został przewodniczącym rady dzielnicy.

6. RUCHY MIEJSKIE (NIE) IDĄ DO WŁADZY W wyborach do Rady Warszawy Platforma Obywatelska zdobyła większość i może rządzić samodzielnie. Ciekawsze rzeczy działy się w radach dzielnic, gdzie namieszały nieco tzw. ruchy miejskie. Aktywiści doszli do wniosku, że happeningami i dyskusjami w klubokawiarniach nie zrealizują swoich postulatów. Pod hasłem "miastopoglądu" stanęli w szranki z doświadczonymi samorządowcami. Z różnym skutkiem.

Za sukces uznano wynik w Śródmieściu, gdzie stowarzyszenie Miasto Jest Nasze zdobyło 4 mandaty i okazało się, że bez jego radnych nie uda się stworzyć koalicji. Zakończyło się to jednak kompromitacją. Trójka radnych zdecydowała się działać na własną rękę, poparła innych kandydatów na wiceburmistrzów, niż zaproponował radny i szef stowarzyszenia Jan Śpiewak. Zapowiedział, że rozłamowców ze stowarzyszenia wyrzuci, a sam będzie ich koalicję z PO recenzował z ław opozycji.

Niesmak wywołało także zachowanie jednego z dwóch radnych wybranych z list MJN na Żoliborzu. Krótko po wyborach Tomasz Michałowski oświadczył, że ze stowarzyszeniem nie jest mu po drodze i nie będzie go reprezentował w radzie dzielnicy.

Do zaskakujących transferów doszło także na Ursynowie, gdzie radna Naszego Ursynowa poparła niespodziewanie PO, a radny Inicjatywy Mieszkańców Ursynowa jeszcze przed pierwszą sesją zapałał nagłym uczuciem do PiS-u.

Te sytuacje spowodowały, że tu i ówdzie ogłoszono klęskę ruchów miejskich, równie kategorycznie, jak chwilę wcześniej wieszczono ich sukces. Obie reakcje były przesadzone, bo choć lokalne komitety wciąż przegrywają z wielkimi partiami, to dokonały w istniejącym układzie wyłomu, który z czasem będzie się powiększał. Duże partie zaczęły zaś pod wpływem ich krytyki zmieniać swój język.

7. ŚMIERDZĄCY PROBLEM RADIOWA Temat Radiowa powracał regularnie przez cały rok dzięki konsekwentnym protestom mieszkańców, zdeterminowanym w walce z odorem. Dosyć skutecznie wykorzystali także wybory samorządowe. Na Radiowie pojawiło się kilku kandydatów na prezydenta stolicy, na spotkanie przyjechała w końcu także prezydent Warszawy, która dotychczas unikała tematu, wysyłając swoich podwładnych.

Ludziom mieszkającym wokół wysypiska na granicy dzielnic Bemowo i Bielany oraz gmin Izabelin i Stare Babice od lat obiecywano jego zamknięcie. W ostatnich deklaracjach była mowa o 2014 roku, ale okazało się, że termin został przedłużony i śmieciowa góra będzie rosła co najmniej do końca 2016 roku. Najbardziej uciążliwa jest jednak kompostowania. MPO miało ograniczać smród, jaki wywołuje działalność zakładu, ale niedawno wyszło na jaw, że szykuje się do jego rozbudowy. Mieszkańcy zapowiadają, że nie dadzą się uciszyć, a dla władz miasta stają się coraz bardziej niewygodni.

8. EKSPANSJA SIECIÓWEK W ŚRÓDMIEŚCIU Femina nie była pierwszym kinem zamkniętym w ostatnich latach, ale żadne nie wywołało takiego protestu. Urzędnicy długo przekonywali, że rozgrywającymi są właściciel kamienicy, operator kina i firma Jeronimo Martis, a oni nie są stroną w sprawie i nic nie mogą zrobić. Determinacją wykazał się wyłącznie właściciel sieci Biedronka, który w przestrzeniach jednego z najstarszych kin stolicy urządzi swój dyskont.

To nie jednostkowy przypadek, raczej element szerszego zjawiska. Markety z logo sympatycznego owada były dotąd częścią krajobrazu mniejszych miast, potem większych, ale na obrzeżach lub w sypialnianych częściach. Teraz zaroiło się od nich w centrach, także w rejonach aspirujących do reprezentacyjnych czy eleganckich. Ich ofiarą padają często mniejsze sklepy i lokale usługowe, których nie stać na wyśrubowane czynsze. Aktywiści i socjolodzy alarmują, że to najkrótsza droga do psucia tkanki miejskiej, ale wolnorynkowe dogmaty wciąż trzymają się mocno.

9. BIUROWIEC PRZY PODWALU Chyba żaden inny budynek nie wywołał w ostatnich latach takich kontrowersji. Biurowiec powstaje na rogu ulic Senatorskiej i Podwale, nieopodal Kolumny Zygmunta i Zamku Królewskiego. Sprzeciw wzbudził zarówno sam fakt budowy w tym miejscu, jak i forma budynku, w szczególności masywny dach. Gdy o sprawie zrobiło się głośno wszyło na jaw, że zwracając działkę, na której powstaje obiekt, miasto oddało też inwestorowi kawałek przebiegającego pod nią tunelu trasy W-Z. A przy projekcie pracował syn urzędniczki, która wydawała pozwolenie na budowę. Urzędniczka została zwolniona, ratusz nakazał wstrzymanie prac, ale wojewoda uchylił tę decyzję.

Problemem okazało się także sąsiedztwo Starego Miasta, wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Choć inwestor twierdził, że projekt został skonsultowany ze specjalistami UNESCO, to polski komitet odciął się od tych doniesień.

Wszystko to nie zatrzymało jednak inwestycji, za którą stoi wyspecjalizowany w skupowaniu roszczeń Maciej Marcinkowski. Pokłosiem awantury jest także proces o naruszenie dóbr osobistych, który Marcinkowski wytoczył Janowi Śpiewakowi. Lider stowarzyszenia Miasto Jest Nasze sugerował niejasne powiązania biznesmena z urzędnikami ratusza.

10. RENESANS LEGII WARSZAWA

Najpopularniejsza ze stołecznych drużyn sportowych wreszcie grała na miarę swoich możliwości, aspiracji i historii. Po wygranym dwumeczu z Celtikiem Glasgow była o krok od wymarzonej Ligi Mistrzów. Niestety, niedopełnione formalności (w rewanżu, na końcówkę spotkania wszedł Bartosz Bereszyński, który nie mógł znaleźć się na boisku) i bezwzględność UEFA w egzekwowaniu przepisów sprawiły, że orzeczono walkower na korzyść Szkotów. Podbój Ligi Mistrzów trzeba było odłoży co najmniej o rok.

Póki co legioniści walczą w mniej prestiżowej Lidze Europy, wygrywając mecz za meczem. W 1/16 finału zmierzą się z Ajaxem Amsterdam i wcale nie są bez szans.

Niestety, zagrają przy pustych trybunach, co jest karą za rasistowskie okrzyki i odpalanie rac przez kibiców podczas meczu w Lokeren. Skutkiem ich zachowania jest także ogromna kara finansowa. Te problemy są drugą stroną medalu, o której trzeba wspomnieć przy pisaniu o sukcesach Legii.

11. SPEKTAKULARNIE O POWSTANIU W 2014 roku swoje premiery miały dwa spektakularne filmy zrywie z 1944 roku. "Powstanie Warszawskie" to obraz pod każdym względem wyjątkowy - pierwsza na świecie produkcja fabularna składająca się wyłącznie ze zmontowanych, pokolorowanych i udźwiękowionych materiałów dokumentalnych (tuż przed świętami miała premierę na DVD).

Tysiące osób poszły także do kina na długo wyczekiwanej fabułę o Powstaniu Warszawskim. "Miasto 44" w reżyserii Jana Komasy było bodaj pierwszym w Polsce filmem wojennym, który zrealizowano z odpowiednim dla tego gatunku rozmachem. Dyskusja o jego formie już nieco przygasła, ale przez kilka tygodni żyła nią nie tylko Warszawa.

12. REPRYWATYZACJA BOLI CORAZ BARDZIEJ

Trafia na koniec listy, bo to raczej proces, niż wydarzenie, choć ma przemożny wpływ na życie i rozwój stolicy.

Lista nieruchomości zagrożonych reprywatyzacją obejmuje ok. dwóch tysięcy pozycji. Lata wydeptywania ścieżek w urzędach i kilka sądowych precedensów sprawiło, że zwrot mienia przejętego przez miasto w 1945 na mocy tzw. dekretu Bieruta, nabrał ogromnego tempa. Pewnie łatwiej byłoby przełknąć tę gorzką pigułkę, gdyby skwery, parki czy boiska trafiały w ręce prawdziwych spadkobierców. Ale coraz części stają się one własnością biznesmenów czy kancelarii, które wyspecjalizowały się w skupowaniu roszczeń i nierzadko poruszają się na granicy prawa.

Nie ulega wątpliwości, że problem należy rozwiązać na poziomie parlamentu, ale prace nad ustawą reprywatyzacyjną utknęły w martwym punkcie. Jeśli to się nie zmieni, cenę za zaniechania zapłacą warszawscy podatnicy. I będzie to ogromna suma.

Piotr Bakalarski

Źródło zdjęcia głównego: MHŻP

Pozostałe wiadomości