Przygotuj się na:

ZIMA NA DROGACH

To właśnie teraz, gdy temperatura rano spada poniżej 7 stopni Celsjusza, a kolejki do warsztatów są krótkie, powinniśmy umówić się na sezonową zmianę opon.

Tyle zostało z zabytkowych koszar

Warszawa

fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl

Kolejny zabytek zniknął z mapy Warszawy. - Właśnie trwa wyburzanie zabytkowego budynku przy Łazienkach Królewskich - zaalarmował nas na warszawa@tvn.pl Rafał. - Rzeczywiście mamy takie zgłoszenie. Na razie prace zostały wstrzymane - potwierdza policja. Firmie budowlanej udało się jednak wcześniej zniszczyć niemal wszystko, co z zabytkowych koszar zostało.

- Kierownik budowy, który prowadził rozbiórkę koszar przy ul. 29 Listopada na zlecenie właściciela tego terenu, nie miał odpowiedniego pozwolenia. Dlatego policja wstrzymała wszystkie prace - informuje Piotr Brabander z Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków.

Jak dodaje, o całej sprawie konserwator dowiedziała się właśnie od policji. - Funkcjonariusze zadzwonili do Ewy Nekandy-Trepki, Stołecznej Konserwator Zabytków, a ona poinformowała mnie - wyjaśnia.

- Chodzi o ponad stuletni budynek, w którym mieściły się kiedyś koszary dla Pułku Huzarów Grodzieńskich - dodaje.

"Niewiele zostało"

Zanim policjanci pojawili się na miejscu i wstrzymali prace, firmie budowlanej udało się niemal doszczętnie zniszczyć budynek. - No tak, niewiele z koszar zostało. Do dziś były jeszcze trzy ściany, teraz został fragment jednej - przyznaje bezradnie Brabander.

To, co zostało, może zresztą i tak zostać rozebrane. - Na miejscu jest nadzór budowlany, który ma podjąć decyzję, czy fragment ostatniej ściany nie zagraża bezpieczeństwu - informuje Dorota Tietz ze stołecznej policji.

To nie była pierwsza próba

Jednopiętrowy budynek od dawna stoi i niszczeje. W sierpniu "Gazeta Stołeczna" alarmowała, że koszary są w opłakanym stanie. Według gazety w 2008 roku od Polmosu Lublin budynek odkupiła spółka Parkview Terrace. Nowy właściciel miał zgodnie z pozwoleniem Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków przebudować go na apartamentowiec. Zamiast tego zaczął rozbiórkę. Prace wstrzymała w listopadzie zeszłego roku stołeczna konserwator, a Powiatowy Nadzór Budowlany wydał decyzję, w której uzanł, że zburzenie części ścian to samowola. Deweloper nie dawał jednak za wygraną.

Wpis i protest

- Żeby nie dopuścić do zniszczenia reszty budynku, Wojewódzka Konserwator Zabytków wydała decyzję o wpisaniu go do rejestru zabytków. Decyzja została jednak oprotestowana i w efekcie unieważniona - opowiada Brabander. Jak dodaje, konserwator ponownie wydała decyzję o wpisaniu do rejestru zabytków. Właściciel budynku jednak znów się odwołał. - W piątek dostaliśmy decyzję, że ministerstwo kultury unieważniło decyzję konserwatora zabytków, a sprawa została przekazana do ponownego rozpatrzenia - wyjaśnia.

Co dalej? - To zależy, czy to, co zostało z koszar, będzie jednak wpisane do rejestru zabytków. Jeżeli nie, to niewiele będziemy mogli zrobić, żeby chronić pozostałości po koszarach - mówi wprost.

fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl
fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl

par