Tych radnych nic nie połączy. Mieszkańcy Białołęki skazani na korki?

Warszawa

Lech Marcinczak/tvnwarszawa.plModlińska stoi w korku

Mieli przemówić jednym głosem w sprawie komunikacyjnego paraliżu w dzielnicy, ale skończyło się, jak zawsze, farsą. Część radnych Białołęki zignorowała nadzwyczajną sesję, inni zasiedli na miejscach dla mieszkańców - nie podpisali listy, bo uznali, że sesja jest nielegalna. Końca politycznego klinczu nie widać.

Chodzi o zwołaną na czwartek sesję rady dzielnicy poświęconą codziennym problemom komunikacyjnym mieszkańców północnej dzielnicy. Radni mieli zaapelować do Rady Warszawy o realizację konkretnych postulatów i nowe inwestycje.

Oratorskie popisy

Sprawa wydawała się prosta, stanowisko było przygotowane, ale naiwnością była wiara, że wszystko pójdzie sprawnie i bezboleśnie. Sesja miała dziwny przebieg.

"Część radnych PiS i Stowarzyszenia Razem dla Białołęki podjęła solidarną decyzję i nie podpisała się na liście obecności chociaż są na sali. Inni po prostu nie przyszli. Czy to oznacza, że nie chcą podejmować decyzji ważnych dla mieszkańców?" - zastanawiała się na Facebooku Agnieszka Borowska, radna Białołęki (PO).

Ale samorządowcom, którzy przyszli podając się za "zwykłych mieszkańców", aktywności odmówić nie można. Np. Wojciech Tumasz kolejne punkty petycji krytykował przez bitą godzinę i wytykał autorom dokumentu profesjonalizmu.

- Jako mieszkaniec apeluję o zmianę stanowiska, tak, aby zawierało ono więcej konkretów i żeby można rozliczyć radę. Jest czas do tego, żeby się zastanowić i na właściwej sesji rady dzielnicy przedstawić stanowisko - mówił nieustannie powtarzając, że sesja nie jest sesją, a tylko "spotkaniem radnych z mieszkańcami".

Nocne głosowanie

– W życiu nie spotkałam takiego populizmu jak na tej sesji. Mam prośbę, żeby się lepiej przygotowywać do przemówień. To, co pan zrobił to po prostu skandal. Pan się wykazuje niewiedzą. Zastanawiam się czy to nie jest jakiś cyrk - oburzała się na Tumasza Borowska.

– Uważam, że to bardzo dobra oddolna inicjatywa. Chcemy przenieść sprawę o szczebel wyżej. To bardzo dobra propozycja. To ważne, abyśmy razem lobbowali na temat tych zadań - apelował Piotr Basiński (Inicjatywa dla Białołęki).

Ostatecznie, ok. godz. 22 radnym udało się zagłosować. 16 radnych było za, żaden przeciw, nikt się nie wstrzymał.

Głosować chciał również wspomniany wyżej Wojciech Tumasz, ale po uzgodnieniu z prawnikiem, przewodnicząca Anna Majchrzak (PO) nie dopuściła go do głosowania.

Propozycja dla Białołęki

Przypomnijmy, mieszkańcy Białołęki przygotowali petycję, w której sugerują radnym konkretne rozwiązania mające poprawić sytuację komunikacyjną na Białołęce. Chodzi m.in. o budowę stacji metra Grodzisk, zwiększenie częstotliwości kursowania linii autobusowych 518 i 509, przebudowę i poszerzenie ciągu ulic Głębocka - Św. Wincentego do dwóch pasów z wytyczeniem buspasa.

A także budowę linii tramwajowej łączącej Zieloną Białołękę z Bródnem w ciągu pięciu lat i drugiej, wzdłuż ul. Modlińskiej (pomiędzy Żeraniem i Tarchominem). Zwracają również uwagę, że warto zbudować szybki tramwaj do węzłów przesiadkowych: Żerań FSO, Rondo Starzyńskiego czy stacji metra Dworzec Wileński.

CZYTAJ WIĘCEJ O INWESTYCJACH, KTÓRYCH CHCĄ MIESZKAŃCY.

Głębocka nadal będzie wąska
Mateusz Szmelter/tvnwarszawa.pl

kz/b