Przygotuj się na:

WOLA: ZMIANY TRAS AUTOBUSÓW

Wraz z planowanym na kwiecień 2020 roku otwarciem nowych stacji metra na Woli zmienić się muszą trasy wielu linii autobusowych. Zarząd Transportu Miejskiego pokazał plany, które będą podstawą konsultacji społecznych. Początek 10 grudnia.

Tworzą Muzeum Gier Wideo. "Nie tylko dla nerdów"

Warszawa

Artur Węgrzynowicz / tvnwarszawa.plMuzeum Gier Wideo ma być otwarte na rodziny

Gry komputerowe to w oczach wielu wciąż mało poważna rozrywka zarezerwowana dla dzieci. - To nie te czasy, nie ten etap - odpowiadają pasjonaci. I przekonują, że już najwyższy czas, by powstało Muzeum Gier Wideo w Warszawie.

Pałac Kultury i Nauki, a dokładnie Muzeum Techniki – tutaj jedna z sal została obstawiona komputerami z różnych dekad. W ten sposób powstała wystawa "Digital Dreamers" przygotowana przez fundację Indie Games Polska, która zajmuje się promocją wiedzy o grach wideo.

Komputerowa ekspozycja jest poświęcona polskim twórcom wirtualnej rozrywki. Zobaczyć można film o ostatnich 30 latach rozwoju rodzimych tytułów i firm, ale przede wszystkim pograć. Poczynając od takich budzących sentyment tytułów jak zręcznościówka Robbo z końca lat 80., poprzez bijatykę Franko czy przygodówkę Teenagent z 90., aż po hit z 2015 roku: Wiedźmin 3.

- Polska jest jednym z największych producentów gier wideo na świecie w tej chwili. Jest w pierwszej piątce - podkreśla Marek Czerniak z fundacji Indie Games Polska.

"To nie ma być salon gier"

Wystawa "Digital Dreamers" to jednak tylko namiastka tego, co jest planowane w stolicy. Fundacja chce stworzyć Muzeum Gier Wideo w Warszawie. - Współczesne gry wideo mają 20-30 lat, ale w tym krótkim okresie już sporo się wydarzyło w tej dziedzinie. I tak naprawdę to jest rzecz, którą warto archiwizować, warto o tym myśleć, bo to jest część naszej kultury – twierdzi Czerniak.

I podkreśla, że muzeum nie ma być salonem gier z lat 80. - Nie chcemy też, aby to było miejsce dla tzw. nerdów (osoba zafascynowana np. komputerami – red.) – dodaje Czerniak.

Co w takim razie znajdziemy w środku? Grać będzie można na pewno, bo bez tego nie da się zrozumieć czym są właśnie gry wideo. Czerniak nie wylicza konkretnych tytułów, ale zaznacza, że będzie ich sporo.

- Nie nastawiamy się na eksponaty i kolekcję sprzętu oraz kabli. Oczywiście będziemy mieć starsze komputery, ale traktujemy to jako narzędzie – zapewnia Czerniak. – Chcemy opowiadać o grach wideo jako o ważnym medium, równoprawnym uczestniku rynku kultury. Jest to istotne medium narracyjne, które mocno angażuje, ale które aby zrozumieć trzeba doświadczać - dodaje.

"Nie nastawiamy się na eksponaty"
Artur Węgrzynowicz / tvnwarszawa.pl

Gry coraz bardziej ambitne

Muzeum ma też uczyć - będzie można się dowiedzieć, jak gry powstają i się rozwijają. Twórcy planują badania nad historią (szczególnie polskich) gier, a także organizowanie szkoleń, które będą wspierać twórców wirtualnej rozrywki.

- To ma być coś zupełnie nowego. Taka placówka mocno nastawiona na naukę, na promocję wiedzy i współczesnych trendów. Szczególnie rodzice nie do końca wiedzą, w co powinny grać ich dzieci, więc edukacja jest ważna. Poza tym gry się zmieniają i biorą za poważniejsze tematy – coraz bardziej ambitne – przekonuje.

Jako przykład podaje polską This War of Mine, w której decydujemy o losie cywilów w czasie konfliktu zbrojnego – musimy zdobywać leki i pożywienie, by pomóc im przetrwać w zrujnowanym mieście. - To już nie Pac-Man, który zbiera kropki dla rozrywki – twierdzi Czerniak.

Przykład z Berlina

Przy tworzeniu warszawskiej placówki, fundacja chce się wzorować na podobnych miejscach, które już działają na świecie. Między innymi na muzeum w Berlinie. Tam znaleźć można między innymi gry retro z lat 80., ścianę z najważniejszymi tytułami, czy gigantyczny dżojstik podłączony do oryginalnej konsoli.

Muzeum gier w Berlinie | Assenmacher / Wikipedia (CC BY-SA 3.0)
Muzeum gier w Berlinie | Hanno Böck/Wikipedia
Muzeum gier w Berlinie | Hanno Böck/Wikipedia

Więcej szczegółów dotyczących tego warszawskiego na razie Marek Czerniak nie zdradza, bo wciąż trwają uzgodnienia i negocjacje. Fundacja chce jednak, by zostało otwarte w drugiej połowie tego roku. - Wiadomo, że nie będzie to miejsce, które będzie zarabiało. Będzie bardziej o charakterze misyjnym. Bez zaangażowania i bez pomocy zarówno ze strony sponsorów i instytucji nie da się tego zrobić - tłumaczy Czerniak.

ran/b