Tułaczka piłkarzy Gwardii. "Ten obiekt jest zbędny"

Warszawa

Lech Marinczak/ tvnwarszawa.plMówi Grzegorz Mamla, trener

Trening w ogródku jordanowskim albo wpraszanie się na szkolne boiska - tak wygląda codzienność młodych piłkarzy Gwardii Warszawa. Klubowe obiekty są dla nich zamknięte, a właściciel nie poczuwa się do remontu.

- Całe szczęście, że zaczyna się wiosna. Możemy wyjść z czterech ścian i korzystać z boisk na zewnątrz. Gramy na orlikach lub przy jordankach – mówi trener Grzegorz Mamla. Możliwość trenowania na głównym boisku Gwardii jest dla jego wychowanków tylko teoretyczna. Trzy treningi w tygodniu kompletnie zniszczyłyby murawę. W dodatku chłopcy musieliby się przebierać na ławkach – budynki klubowe, także szatnie, zamknął bowiem inspektor nadzoru budowlanego. Boiska boczne bardziej przypominają kartofliska niż piłkarskie areny. Po zimie wciąż stoi na nich woda.

Zaskakujące zamknięcie

Decyzja inspektora spadła na wszystkich jak grom z jasnego nieba. - Wróciliśmy z obozu, okazało się, ze budynki klubowe są zamknięte, a dzieci nie mają gdzie trenować – wspomina Grzegorz Mamla. Inspektor wszedł na teren na wniosek właściciela – Komendy Głównej Policji – i szybko zamknął obiekty ze względu na zły stan techniczny. Z dnia na dzień młodzi piłkarze zostali pozbawieni możliwości treningu.

– Nadzór wyszczególnił 13 usterek, które powinny zostać usunięte do końca roku - wtedy budynek zostanie otwarty. Jesteśmy zainteresowani jak najszybszym ich usunięciem, ekipy są w gotowości, ale nie są wpuszczane przez komendę na teren obiektu – wyjaśnia trener Memla.

Niekończąca się tułaczka

Tak zaczęła się przymusowa wędrówka zdolnych futbolistów. - Wykorzystujemy swoje środki, żeby wspomóc dzieci, znajdujemy ogródki jordanowskie, orliki. Teraz dzieci trenują za darmo w szkole podstawowej – żali się Robert Racki, ojciec jednego z dzieci trenujących w Gwardii.

- W lecie tułamy się po orlikach i jordankach. W poprzednim sezonie klub wpuścił nas na boisko, główne. Hala jest w opłakanym stanie, dlatego jest zamknięta – tłumaczy inny rodzic, Paweł Sawicki. Zwraca uwagę na wulgarne napisy na ścianach i katastrofalny stan toalet – Ten klub nie ma gospodarza – dodaje.

Mówi Robert Racki, rodzic
Lech Marcinczak/ tvnwarszawa.pl

Policja chce sie pozbyć Gwardii

Boiska i obiekty Gwardii przy ul. Racławickiej 132 stanowią własność Skarbu Państwa, znajdującą się w trwałym zarządzie Komendy Głównej Policji. W piśmie, które przesłała nam policja, czytamy, że obiekt został określony jako zbędny i przeznaczony "do wygaszenia prawa trwałego zarządu". Komenda Główna Policji wyłączyła z eksploatacji budynek administracyjny z halą sportową do czasu usunięcia nieprawidłowości. - Bramy obiektu zostały zamknięte dla zapewnienia należytej ochrony i zapewnienia bezpieczeństwa osób. Budynek został wyłączony z eksploatacji m.in. w związku z uszkodzeniami tynków, okładzin i gzymsów zewnętrznych, co dodatkowo stwarza konieczność zabezpieczenia nieruchomości przed możliwością niekontrolowanego przebywania osób w jego pobliżu. Obiekt ten jest ponadto chroniony przez służby ochrony wewnętrznej przed wstępem osób nieuprawnionych – wyjaśnia nadkomisarz Piotr Bieniak z zespołu prasowego komendy głównej.

Liga wznawia rozgrywki 14 kwietnia. Nie wiadomo, gdzie piłkarze Gwardii będą rozgrywać swoje mecze.

bako/su

Mówi Paweł Sawicki, rodzic
Lech Marcinczak/ tvnwarszawa.pl