Trzech na jednego: akcja straży miejskiej

Warszawa

2305 straz.mp4

Trzech strażników szarpie się z mężczyzną - taki film opublikował na Kontakcie 24 internauta Xman. O szczegóły tej - jak ją określił autor nagrania - "brawurowej interwencji" zapytaliśmy straż miejską.

Film krąży w internecie od kilku dni. Jak ustaliliśmy, został nagrany 8 maja. Cała sytuacja miała miejsce na ulicy Podwale. - Profesor został potraktowany jak najgorszy przestępca, a problemem było... miejsce zaparkowania jego samochodu - tak sprawę skomentował Xman, który opublikował film na Kontakcie 24.

Nie wiadomo, czy szarpiący się ze strażnikami mężczyzna rzeczywiście jest profesorem. Na filmie słychać, jak mówią o tym świadkowie interwencji. - Nic wam nie zrobił! Zachowujecie się skandalicznie! - komentują działania straży miejskiej, które faktycznie nie idą zbyt sprawnie. Inni wyrażają się jeszcze dosadniej. W końcu zaczynają... wzywać policję. - Człowieka pod krawatem straż miejska skrępowała - słychać fragment rozmowy z operatorem.

Źle zaparkował, próbował odejść

O sytuację zapytaliśmy w biurze prasowym straży miejskiej. Okazało się, że wszystko zaczęło się od nieprawidłowego parkowania.

- Gdy patrol zaczął wpisywać mandat, kierowca nagle się pojawił. Poprosili go więc o dokumenty, lecz odmówił. Powiedział, że mają się od niego odczepić - relacjonuje Jolanta Borysewicz z biura prasowego sm.

Kierowca próbował wsiąść do samochodu i odjechać, w czym strażnicy mu przeszkodzili. Wtedy próbował po prostu odejść, więc został zatrzymany. - Zaczął krzyczeć do funkcjonariusza, że nie wie na kogo trafił, że ma w rodzinie prawników i że "pan już nie będzie tu pracował". Gdy na miejscu pojawiła się policja, stwierdził z kolei, że to on został napadnięty i że od początku chciał pokazać dokumenty - tłumaczy Borysewicz.

Straż miejska złożyła już w sądzie pozew przeciwko mężczyźnie. Jest oskarżony o trzy wykroczenia, m.in. odmowę okazania dokumentów.

"Sytuacja była delikatna"

Dlaczego jednak zatrzymanie zajęło tak dużo czasu, że wokół zdążył zgromadzić sie tłumek, który dość zdecydowanie opowiedział się po stronie mężczyzny?

- Strażnicy zachowali się prawidłowo. Nie nadużywali siły, bo nie było takiej potrzeby. Skutecznie zatrzymali osobę, która chciała się oddalić - tłumaczy Borysewicz.

Czy nie można było tego zrobić sprawniej? - Oczywiście mogli powalić go na ziemię, ale jak wtedy zachowaliby się świadkowie? Nie było sensu eskalować sytuacji.

roody//ec