"Trzeba wypalić gorącym żelazem, to co się działo"

Warszawa

archiwum TVNWiceprezydent Witold Pahl

"Falstart" – tak o zwrocie słynnej działki na placu Defilad mówi wiceprezydent Warszawy Witold Pahl. O reprywatyzacji mówi w wywiadzie dla "Gazety Stołecznej" nie wyklucza, że sprawa Chmielnej 70 skończy się zarzutami i w ostrych słowach ocenia pracę urzędników nieistniejącego już Biura Gospodarki Nieruchomościami.

Pahl pracuje w ratuszu od połowy września. Został powołany na stanowisko wiceprezydenta po dymisji Jarosława Jóźwiaka. W rozmowie z "Gazetą" podkreśla, że nie zabiegał o tę funkcję. Propozycję dostał od prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz i przekonuje, że był nią zaskoczony.

"Miałem już zupełnie zrezygnować z polityki, a dla Warszawy zostawiłem dobrze prosperującą kancelarię prawną" – przekonuje dziennikarki "Stołecznej".

Porządki w ratuszu

Deklaruje, że w ratuszu chce "zrobić porządek". Sprawić żeby osoby, które dopuściły się przestępstw w sprawach związanych z oddawaniem nieruchomości poniosły za nie odpowiednią odpowiedzialność. "Wierzę, że uda się zakleić dziury w okręcie, jakim jest reprywatyzacja. Przekaz ma być jasny: rozprawiamy się z tymi, którzy zawinili" – mówi "Gazecie".

Bez ogródek przyznaje, że problem reprywatyzacji był w urzędzie latami bagatelizowany. W bardzo ostrych słowach ocenia pracę urzędników BGN. Wypomina im m.in. brak należytej odpowiedzialności za interes miasta, brak refleksu w związku z działalnością kuratorów, a także dużą arbitralność.

"Dam przykład: jeśli były dwie opinie na temat międzynarodowych odszkodowań, to nie wiem dlaczego, ale urzędnik wybierał mniej korzystną dla miasta" - mówi Pahl gazecie.

Reprywatyzacyjne układy towarzyskie

Wiceprezydent stwierdza też, że w związku z reprywatyzacją "wytworzyły się układy towarzyskie". Otwarcie przyznaje, że niektórzy czekali na uczciwe zwroty i nieruchomości po swoich przodkach nawet po 20 lat. Z kolei inni korzystali z bardzo szybkiej ścieżki.

Wśród tych "innych" wymienia m.in. sprawnych prawników. "Odkryliśmy kolejne powiązania z adwokatami od reprywatyzacji, którzy publicznie oświadczają, że zrobili ze swojej działalności biznes. To były sytuacje, które z pewnością wykraczały poza relacje urzędowe: częste wizyty, rozmowy, spotkania. Potwierdziły to ustalenia biura kontroli" – informuje dziennikarki "Gazety".

Pytany o odpowiedzialność Platformy Obywatelskiej, która przez osiem lat rządów nie uchwaliła stosownej uchwały reprywatyzacyjnej (a której sam Pahl był posłem) przyznaje, że w Sejmie nie mieli pełnej wiedzy na temat skali tego problemu.

Zwroty są wstrzymane

Deklaruje, że na razie reprywatyzacja w Warszawie jest wstrzymana. Urzędnicy przeglądają decyzje zwrotowe na nowo, a burmistrzowie poszczególnych dzielnic nie mogą wydawać nieruchomości.

Pahl komentuje również sprawę działki przy dawnej Chmielnej 70, której przedwczesny zwrot rozpętał całą aferę reprywatyzacyjną. Jej właścicielem był Duńczyk Holger Martin, któremu za jej nacjonalizację w latach 40 przyznano już odszkodowanie. Mimo to, stołeczny ratusz oddał ją ponownie (w 2012 roku) osobom, które kupiły roszczenia do nieruchomości i były reprezentowane przez słynnego mecenasa Roberta Nowaczyka.

Zdaniem wiceprezydenta w tej sprawie doszło do złamania prawa. O oddaniu cennej nieruchomości (może być warta około 160 mln zł) mówi gazecie wprost: był tu, bardzo delikatnie mówiąc, falstart. Przypomina, że sprawą zajmuje się prokuratura.

CZYTAJ WIĘCEJ O POWOŁANIU WITOLDA PAHLA NA WICEPREZYDENTA:

Hanna Gronkiewicz-Waltz przedstawia Witolda Pahla
TVN24

kw/mś