Przygotuj się na:

ZMIANY W KODEKSIE DROGOWYM

Szóstego grudnia weszły w życie nowe przepisy o tworzeniu drogowych korytarzy życia oraz jazdy na suwak.

Trzaskowski: to nie była moja obietnica wyborcza

Warszawa

"250 i 280 złotych"TVN24
wideo 2/5

W ogóle nie mówiłem o bonifikatach w kampanii wyborczej. Zdarzyło się tak, że PiS złożył ten wniosek dwa dni przed końcem kampanii i radni PO go poparli - powiedział w programie "Tak jest" w TVN24 Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy.

Trzaskowski był gościem Andrzeja Morozowskiego w programie "Tak jest" na antenie TVN24.

Pierwszym tematem rozmowy była kwestia bonifikat przy przekształcaniu użytkowania wieczystego we własność. Prezydent Warszawy podkreślał, że tego tematu w ogóle nie było w jego programie wyborczym.

Miałem negatywny stosunek

- Ja nigdy nie obiecywałem bonifikat. W ogóle nie mówiłem o bonifikatach w czasie kampanii - odpowiedział Trzaskowski pytany przez Morozowskiego o łamanie obietnic wyborczych.

Prezydent Warszawy tłumaczył, że radni PiS złożyli wniosek dwa dni przed końcem kampanii. Jak dodał, radni Platformy poparli ten wniosek i uchwała Rady Warszawy została przyjęta.

- Miałem negatywny stosunek do tamtej decyzji. Przede wszystkim dlatego że widziałem, co zaproponował rząd - 60 procent bonifikaty. Taka nierówność była nie do zaakceptowania - dodał Trzaskowski. Miał na myśli fakt, że osoby posiadające nieruchomości na działkach miejskich mogłyby skorzystać z 98-procentowej bonifikaty, zaś ci posiadający mieszkania i domy na gruntach należących do Skarbu Państwa dostaliby jedynie 60-procentowy upust wynikający z przepisów ustawy.

Jak tłumaczył gość Andrzeja Morozowskiego, olbrzymia liczba ludzi usłyszała o bonifikatach dopiero kilka dni temu w związku z przyjętą w ostatni czwartek przez Radę Warszawy obniżką.

- Niemniej jednak było przekonanie, że to obietnica wyborcza. Dlatego się wycofałem - powiedział Trzaskowski.

W polityce można zrobić błąd

- Najważniejsze jest to, jak kto na taki błąd reaguje. Najważniejsze to umieć przyznać się do błędu - powiedział Trzaskowski. - Zależy mi na tym, aby było sprawiedliwe rozwiązanie - dodał prezydent stolicy.

Rafał Trzaskowski odniósł się w ten sposób do nierówności w bonifikatach pomiędzy terenami miejskimi a Skarbu Państwa. Jak zaznaczał, w Warszawie są też takie kamienice, które w połowie leżą na terenach samorządowych, a w połowie na terenie skarbu państwa.

- Zapowiadaliśmy nowy styl prowadzenia polityki - powiedział Trzaskowski, dodając, że jeśli ludzie uznali, że taka była obietnica Koalicji Obywatelskiej, to trzeba wycofać się z uchwały obniżającej bonifikatę. - Musimy się wsłuchiwać w to, co mówią do nas ludzie - zaznaczył. Dodał też, że "merytorycznie rzecz biorąc" nie uważa, by tak duża bonifikata była sensowna, że jest zbyt duża.

- Dla mnie, podobnie jak dla [wiceprezydenta - red.] Pawła Rabieja najważniejsza jest kwestia nierówności - powiedział Trzaskowski. - Mamy 300 tysięcy użytkowników na gruntach miejskich, ale prawie 100 tysięcy, którzy są na gruntach skarbu państwa - dodał.

- To była bardzo trudna decyzja. Wielu radnych musiało zmienić zdanie, bo merytorycznie nie zgadzało się z bonifikatą - powiedział prezydent Warszawy. - Podjęliśmy taką decyzję, bo wiarygodność jest najważniejsza.

Podwyżki dodatków, nie pensji

Gość Andrzeja Morozowskiego odniósł się również do kwestii podwyżek dla nauczycieli.

- 1 stycznia zaczynamy dokładnie od tego, co obiecałem - powiedział. Jak wyjaśnił, chodzi o sumy 250 i 280 zł plus różne dodatki dla nauczycieli początkujących, posiadających kwalifikacje do nauczania. Trzaskowski zaznaczył, że chodzi jedynie o dodatki do podstawowych pensji, których wysokość nie jest ustalana przez samorząd.

- Za niskie płace dla nauczycieli odpowiada rząd. My podwyższyliśmy o kilkadziesiąt procent to, co może samorząd dopłacić - tłumaczył.

12 tysięcy złotych na wymianę pieca

Rafał Trzaskowski na antenie TVN24 potwierdził też to, co mówił w środę rano: że w ciągu trzech lat miasto będzie likwidować wszystkie "kopciuchy", by ograniczyć smog w mieście.

- Będziemy "zadaniować" straż miejską. Są drony, które będą szukały miejsc, gdzie jest palony choćby plastik - zapowiedział Trzaskowski.

Prezydent zapowiedział też, że każdy, kto się zgłosi, otrzyma 12 tysięcy złotych na wymianę pieców. Bez względu na to, jakie osiąga dochody.

- Chcemy wymienić wszystkie kopciuchy miejskie, od tego zaczynamy - dodał. Jak wytłumaczył, nie jest to tylko problem, który da się rozwiązać jedynie działaniami miasta.

Zapowiedział zwiększenie prawie trzykrotnie nakładów na walkę ze smogiem, bo "jest to problem numer jeden w Warszawie".

- Pieniądze w budżecie na ten cel są, pod warunkiem że rząd nie będzie przerzucał kolejnych kosztów na samorząd - powiedział Trzaskowski.

"Czekam na orzeczenia sądowe"

- Nie chcę zaczynać swojej kadencji od walki o pomnik, nie chcę zaczynać od burzenia czegokolwiek - odpowiedział Trzaskowski pytany o kwestię Pomnika Ofiar Katastrofy Smoleńskiej na placu Piłsudskiego. – Wyciągnąłem rękę w kierunku PiS-u. Przestańmy się o to kłócić. I co oni na to? Że będą tam sobie budowali i budowali. PiS jest tak bezczelny, że bierze kolejne place i zrzuca na nas odpowiedzialność. Przejęli cały plac Piłsudskiego. A kto im zabroni w takim razie zburzyć Pałac Kultury? Bo przecież to zapowiadają.

Prezydent Warszawy dodał też, że czeka na orzeczenia sądowe. - Według mojej wiedzy i przekonania plac Piłsudskiego został odebrany miastu z pogwałceniem prawa - podkreślił. - Jestem przekonany, że sąd jasno się wypowie na ten temat, że to jest własność miasta i przede wszystkim rozmawiać trzeba z miastem - zakończył.

ml/pm

Są duże oczekiwania w stosunku do mnie” - Zapowiadaliśmy nowy styl prowadzenia – powiedział Trzaskowski, dodając, że jeśli ludzie uznali że to była obietnica KO, to musiał się z niej wycofać bo „ musimy się wsłuchiwać w to co m��wią do nas ludzie” Prezydent Warszawy zaznacza że merytorycznie rzecz biorąc nie uważa by tak duża bonifikata była sensowna, ze jest zbyt duża.- Dla mnie, podobnie jak dla Pawła Rabieja najważniejsza jest kwestia nierówności- powiedział Trzaskowski - mamy 300 000 użytkowników na gruntach miejskich, ale prawie 100 000 którzy sa na gruntach skarbu państwa- dodał.- To była bardzo trudna decyzją. Wielu radnych musiało zmienić zdani, bo merytorycznie nie zgadzało się z bonifikatą - powiedział prezydent Warszawy, ale jak sam dodał – podjęliśmy taką decyzję bo wiarygodność jest najważniejsza -