Trochę Australii w Warszawie. Kangury w akcji

Warszawa

warszawskie zooKangury w warszawskim zoo

Kto wygląda z torby? Jak daleko skaczą kangury? Do czego potrzebny im ogon? O tym opowiada dyrektor warszawskiego zoo Andrzej Kruszewicz.

Kangury kojarzą nam się głównie z Australią, gdzie wpisały się w pejzaż wyjątkowego kontynentu. Ale tych zwierząt nie mogło również zabraknąć w warszawskim zoo.

Skok na siedem metrów

- Ogrody zoologiczne hodują kangury ze względów czysto edukacyjnych. Trzeba zobaczyć, jak to zwierze się porusza, a porusza się niezwykle długimi skokami. Nogi są silne. Te skoki mogą mieć u kangura nawet siedem metrów - mówi Kruszewicz.Jak dalej opowiada, ogon kangurom służy do podpierania w czasie spoczynku, a z drugiej strony jest przeciwwagą w czasie szybkiego biegu. - Poza tym kangury są niezwykle atrakcyjne dla studentów weterynarii, a także zootechniki, dlatego bo mają bardzo dużo ciekawostek anatomicznych - twierdzi dyrektor zoo.Kangury lubią klimat ciepły i suchy. W zoo mają specjalny domek, który spełnia ich oczekiwania. - Ale nawet w mrozy wychodzą z tego domku, żeby się rozruszać, pobiegać - opowiada dyrektor.Ciekawi też sposób rozmnażania kangurów. - Ten maluszek wygląda z torby często bardzo spektakularnie. Widać go z daleka. Mamuśka sobie stoi, coś tam pogryza, a dziecko wystawia główkę - opisuje.

Mały kangur w torbie

- Pamiętać jednak należy, że to, iż kangur jest w torbie nie jest ciążą. Ciąża zaczyna się bardzo wcześnie. Na bardzo wczesnym etapie rozwoju zarodka. Zarodek, który wychodzi z dróg rodnych samicy, jest maleńki. Musi sobie poradzić i wpełznąć do tej torby. Dopiero w wieku co najmniej pół roku zaczyna z tej torby wychylać się, opuszcza ją i stopniowo się usamodzielnia - tłumaczy.

kz