Tony śmieci w Wiśle. Wyławiają nawet meble

Warszawa

Fot. Mirosław Kaczyński

Kajakowy Patrol zachęca do tego, by łączyć przyjemne z pożytecznym. Przy okazji wiosłowania można wyłowić z wody trochę śmieci. Ale nawet gdyby wszyscy warszawiacy wsiedli na kajaki, Wisły tak łatwo nie posprzątają.

Kajakowy Patrol swoją akcję na Wiśle zaczął w czwartek rano. Pięcioosobowej grupie udało się wyłowić z wody różne "skarby", m.in. kasę fiskalną czy ubrania.

Następnego dnia do redakcji odezwał się kapitan Mirosław Kaczyński, który Wisłę zna jak mało kto. Przysłał zdjęcia, które dość brutalnie rozwiewają nadzieję, na to, że kajakarze osiągną zauważalny efekt. Na wodach Wisły unoszą się bowiem "wyspy skarbów" ze śmieci.

Pływa dosłownie wszystko

- Mamy na Wiśle miejsca, gdzie te wszystkie śmieci grzęzną. Znajdujemy tam dosłownie wszystko: od plastikowych butelek i papierów po opony czy meble - mówi Mirosław Kaczyński.

Sprawa tyczy się głównie koryta rzeki na północnym krańcu Warszawy. - Jest tam zakole, w którym gromadzi się większość odpadów. Gdy podniesie się woda, wszystko bardzo dokładnie widać - wyjaśnia kapitan.

Śmieci przybywa

Według Kaczyńskiego, czystość wody w Wiśle w ostatnich latach poprawiła się, ale śmieci cały czas przybywa. - W sklepach mamy coraz więcej produktów w plastikowych opakowaniach, których ludzie później się pozbywają. Spora część trafia niestety do rzeki - zauważa.

Jego zdaniem, akcje takie jak czwartkowa mogą pomóc w mobilizacji warszawiaków do sprzątania rzeki, lecz jest to kropla w morzu potrzeb. - Tych śmieci jest po prostu za dużo - podsumowuje Kaczyński.

Fot. Mirosław Kaczyński
Fot. Mirosław Kaczyński
Fot. Mirosław Kaczyński
Fot. Mirosław Kaczyński
Fot. Mirosław Kaczyński
Fot. Mirosław Kaczyński
Fot. Mirosław Kaczyński
Fot. Mirosław Kaczyński
Fot. Mirosław Kaczyński

bś/roody