Przygotuj się na:

ZMIANY W KODEKSIE DROGOWYM

Szóstego grudnia weszły w życie nowe przepisy o tworzeniu drogowych korytarzy życia oraz jazdy na suwak.

Togijczyk niewpuszczony do autobusu. Bodnar: może walczyć o odszkodowanie

Warszawa

Adam Bodnar o odszkodowaniu TVN24
wideo 2/3

- Togijczykowi, który nie został wpuszczony na pokład autobusu, należy się odszkodowanie - twierdzi Rzecznik Praw Obywatelskich. - Kolor skóry nie może być nigdy przesłanką dyskryminacyjną, także w tej sprawie - mówi Adam Bodnar.

Kiedy Ludwika Włodek, socjolożka i publicystka napisała na Facebooku, ze jej ciemnoskóry szwagier nie został wpuszczony do autobusu, rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zareagował natychmiast. Szybko poprosił o szczegóły zdarzenia, a teraz zapewnia, że poprosi przewoźnika o wyjaśnienia.

Bez wielkiej filozofii

- Dla mnie to było oczywiste, żeby w komentarzu zareagować, że jestem chętny do pomocy, tym bardziej że jest to moja ustawowa odpowiedzialność. Rzecznik Praw Obywatelskich jest organem do spraw równego traktowania, oczywiście powinien na każdy taki przypadek reagować i podejmować określone działania, nie ma w tym wielkiej filozofii – powiedział Bodnar później w rozmowie z TVN24.

I stwierdził wprost: - Taka sytuacja jest jawnym naruszeniem ustawy o wdrożeniu przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania.

Według wspomnianego przepisu, nie można nikogo dyskryminować w dostępie do powszechnych usług ze względu na pochodzenie narodowe, rasę czy kolor skóry.

Koszty transportu, odszkodowanie

Rzecznik Praw Obywatelskich dodaje też, że poszkodowany może domagać się odszkodowania od przewoźnika.

- Na nie powinno się składać: zwrot poniesionych kosztów, czyli koszty, które ta osoba musiała ponieść w związku ze zorganizowaniem alternatywnego transportu, jak również zadośćuczynienie za naruszenie zakazu dyskryminacji – podkreśla rzecznik.

Dwie wersje

O tym, co przydarzyło się obywatelowi Togo informowaliśmy krótko na tvnwarszawa.pl w sobotę. W piątek wieczorem mężczyzna stawił się na Dworcu Zachodnim, skąd autokarem miał jechać do Berlina. Nie został wpuszczony, interweniowała policja.

W poniedziałek firma Ecolines wysłała do naszej redakcji oświadczenie w sprawie piątkowego zdarzenia. Ich stanowisko dalece odbiega od historii opowiedzianej Ludwikę Włodek. Według przewoźnika mężczyzna był agresywny i utrudniał pracę załodze autokaru.

CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT

kz/r/jb