Przygotuj się na:

ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI

Tegoroczne obchody Święta Niepodległości wiążą się z ogromnymi utrudnieniami. Bieg Niepodległości przetnie miasto na pół, a wzdłuż trasy marszu narodowców już od samego rana ustawione będą betonowe zapory.

To tu trafiają porzucone dzieci. Maluchami zajmują się ciocie

Warszawa

Fakty TVNOśrodek w Otwocku

Ośrodek interwencyjny w Otwocku - to tu trafiają dzieci niechciane - porzucone w oknie życia, czy odebrane rodzicom. Maluchy potrzebują miłości, czułości, opieki i tego żeby ktoś z nimi był. Pracownicy placówki im to zapewniają, ale potrzebują pomocy - między innymi stałych wolontariuszy.

Można tu opowiadać bajki - nawet bez morału, śpiewać - pomimo fałszowania - czy przytulać do woli.- Przytulanie jest lekarstwem na wszystko. I na kolkę i na infekcje. To, że przytulamy, akceptujemy, dajemy poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji - mówi Iwona Kazmirowicz, pielęgniarka oddziałowa, Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego w Otwocku.

Potrzebują stabilizacji

Bo właśnie stabilizacji tym dzieciom najbardziej brakuje. Kiedy bycie matką przerasta, dzieci trafiają do cioć w Otwocku. - Był pomysł, żeby stworzyć coś na kształt mieszkania, dla malutkich dzieci. Tak żeby matka, która jest w ciąży i nie może wychowywać swojego dziecka, wiedziała, że jest takie miejsce, gdzie może to dziecko pozostawić, żeby było bezpieczne - opowiada Dorota Polańska, dyrektor placówki.Niektóre dzieci mają zaledwie dwa dni, inne trzy tygodnie. Rocznie do ośrodka trafia około osiemdziesięcioro maluchów. Są tutaj do pierwszych urodzin. Każdy z inną historią, ale z równie dużym bagażem doświadczeń, który przekłada się na traumę wczesnodziecięcą.- Są dzieci z różnymi dysmorfiami i dystrofiami. Dzieci, które całym swoim organizmem pokazują cierpienie - dodaje dyrektor placówki. Nie chcą wtedy jeść, są mniejsze niż rówieśnicy i potrzebują czułości. Wtedy do akcji trafiają ciocie takie jak pani Iwona, która od piętnastu lat, stara się zniwelować negatywne skutki sieroctwa. - Trzeba obserwować, trzeba zwracać uwagę, jak się zachowuje dziecko. Czasem nawet najmniejszy ruch, może wskazywać na to, ze coś się dzieje - zauważa Iwona Kazmirowicz, pielęgniarka.

Zdrowe dziecko ma większe szanse

Opieka jest tutaj kompleksowa. Pielęgniarki, rehabilitanci, psycholog i wolontariusze. Wszyscy robią co w ich mocy, żeby dziecko prawidłowo się rozwijało.- Wiadomo, że jeżeli dziecko będzie się źle rozwijało, nie ma szans na adopcję, a jak my widzimy te sukcesy, to naprawdę, dla nas jest to radość niesamowita - zdradza pielęgniarka. By pomóc jak największej liczbie dzieci, potrzebne są pieniądze, a przede wszystkim ręce do pracy. Chętni wolontariusze informacje znajdą na stronie ośrodka, ale muszą spełniać określone wymogi, przede wszystkim muszą pamiętać, że to nie jest praca dorywcza, dzieci potrzebują stabilności.Katarzyna Sosulska, TVN24 / kz/gp