"To nie ma być pomnik śmierci i katastrofy, tylko 96 żywych ludzi"

Warszawa

TVN24 / Polska i ŚwiatPrezydent spotkał się z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej

Jest idea i przychylność prezydenta, ale także poważne podziały i kontrowersje. Chodzi o postawienie pomnika upamiętniającego katastrofę smoleńską w Warszawie. Bronisław Komorowski spotkał się we wtorek z przedstawicielami rodzin ofiar katastrofy. Tylko tymi, którzy skierowali do niego apel ws. pomnika. Decyzję o ewentualnym zaangażowania się w projekt prezydent ma podjąć po konsultacjach z nowymi władzami Warszawy, wyłonionymi w listopadowych wyborach. Materiał magazynu "Polska i Świat".

Bronisław Komorowski spotkał się we wtorek w Belwederze z przedstawicielami rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, które zwróciły się do niego z apelem o zainicjowanie budowy pomnika upamiętniającego 96 osób, które zginęły 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem.

Decyzja po wyborach

Prezydent jest przychylny inicjatywie budowy pomnika, ale decyzję o swoim zaangażowaniu w dalsze prace nad projektem podejmie po wyborach samorządowych, które odbędą się 16 listopada. Prezydent chce się bowiem skonsultować z nowo wybranymi władzami Warszawy.

- Jeśli taką decyzję podejmie, to możemy mówić, iż graniczy to niemalże z pewnością, że ten pomnik w Warszawie powstanie - powiedział Sławomir Rybicki, zastępca szefa Kancelarii Prezydenta i brat Arkadiusza Rybickiego, który zginął w katastrofie tupolewa.Na razie nie wiadomo, gdzie pomnik miałby stanąć, ale już teraz jego lokalizacja dzieli rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej.

- Małgorzata Szmajdzińska zaproponowała plac Piłsudskiego, ja zaproponowałem ul. Żwirki i Wigury przy wjeździe na lotnisko wojskowe. Wszyscy wjeżdżali na to lotnisko zjednoczeni myślą o Katyniu i oddaniu hołdu naszym bohaterom. Po drugie, ludzie przylatujący do Warszawy, jadąc z lotniska w stronę centrum będą mogli zetknąć się z tym pomnikiem - powiedział Paweł Deresz, mąż posłanki SLD Jolanty Szymanek-Deresz.

"Sprawa drugorzędna"

Barbara Nowacka, córka posłanki SLD Izabeli Jarugi Nowackiej, podkreśliła po spotkaniu w Belwederze, że podczas rozmów z prezydentem nie była poruszana kwestia lokalizacji pomnika bo jest to "sprawa drugorzędna".

- W sprawie pomnika nie chcemy być wpisani w jakąkolwiek politykę, w jakiekolwiek wybory. Nie pomnik będzie decydował o wynikach wyborów. Miejsce jest drugorzędne, podstawowe jest, by nie było podziałów - podkreśliła Nowacka.Dla niektórych osób, na czele z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, oczywistym i najlepszym miejscem na pomnik jest Krakowskie Przedmieście. Apeluje o to także Społeczny Komitet Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem. Komitet chce, by pomnik stanął przed Pałacem Prezydenckim. W skład zarządu społecznego komitetu wchodzą m.in. Zuzanna Kurtyka - wdowa po prezesie IPN Januszu Kurtyce, Andrzej Melak - brat przewodniczącego Komitetu Katyńskiego Stefana Melaka, prof. Michał Seweryński.

Miejsce sporu

- Krakowskie Przedmieście kojarzy się oczywiście z katastrofą smoleńską, ale pamiętamy wszyscy, że ta pamięć nie zawsze jest dobra, że to było jednak miejsce konfliktu, sporu. Do dziś jest to miejsce, które raczej nie łączy, tylko dzieli - powiedział Rybicki.- To ma być pomnik nie śmierci i katastrofy, tylko 96 żywych ludzi, którzy mieli coś do powiedzenie i zrobili coś dla tego kraju - powiedziała Izabella Sariusz-Skąpska, prezes Federacji Rodzin Katyńskich i córka zmarłego w katastrofie Andrzeja Sariusz-Skąpskiego.

Czytaj więcej w portalu TVN24.pl.

ToL//rzw