"To najdroższy stadion świata"

Warszawa

| YouTube/Gramma and Ginga via Storyful / x-newsfot. TVN24

Znany polski architekt Edmund Obiała, który budował stadiony na całym świecie, w wywiadzie dla PAP podzielił się swymi spostrzeżeniami na temat wysokich kosztów budowy Stadionu Narodowego. - To w końcu nie jest żadne cudo techniki, żeby tyle kosztowało - mówi.

Obiała budował stadiony m.in. w Australii, Anglii, Emiratach Arabskich, obecnie prowadzi przetarg na modernizację gmachu opery w Sydney. Na tle tych krajów, Polska jest biedniejsza, a mimo to Stadion Narodowy ma kosztować prawie 2 mld zł.

- Zarówno w liczbach bezwzględnych jak i po przeliczeniu na dolary, budujemy najdroższy stadion świata. A jeżeli brać pod uwagę dodatkowo koszt pracy robotników (w Polsce jest przecież znacznie niższy niż w krajach wysoko rozwiniętych), to Stadion Narodowy będzie rekordzistą jeszcze bardzo długo – ocenił w rozmowie z dziennikarzem PAP, Edmund Obiała.

Architekt jest bardzo zdziwiony kosztami budowy.- Przecież to w końcu nie jest to żadne cudo techniki, żeby tyle kosztowało – dziwi się architekt.

Swoją opinię oparł na wyliczeniach. Wziął pod uwagę koszt projektowania i realizacji tego typu obiektów na świecie. - W Polsce często przytacza się w celu usprawiedliwienia tak wysokich kosztów przykład Wembley czy Emirates Stadium. Dane bierze się wówczas z Wikipedii, ale wiele osób zapomina, że na koszt tych stadionów wpływa także koszt wykupu gruntów (np. w przypadku Wembley to 126 mln funtów) oraz inwestycji towarzyszących. No, ale dla poprawienia statystyki wszystkie chwyty są dozwolone – drwi Obiała.

"Jak pięść do oka"

Architekt skomentował również estetykę jednej z aren szykowanych na mistrzostwa Euro 2012. Jego zdaniem bryła budynku jest źle przystosowana do urbanistyki terenu. - Jest ona źle wkomponowana w krajobraz tej części Warszawy. Stadion można było wkomponować w teren znacznie lepiej. A rozwiązanie elewacji i dachu w naszym polskim klimacie wydają mi się pomysłem kompletnie nietrafionym – komentuje architekt.

- W sposób sztuczny została podwyższona część bryły budynku. Jest ona bardziej monumentalna niż być powinna dla stadionu o tej pojemności. W Kapsztadzie w RPA gdzie istnieje stadion bliźniak, takie rozwiązanie miało sens, zważywszy lokalizację, ale w Warszawie? Stadion szpeci całą okolicę i zakłóca krajobraz Warszawy. I to połączenie dachu z zewnętrzną fasadą jest po prostu nie do zaakceptowania. Ta czerwień i biel pasuje tak do krajobrazu Warszawy, jak przysłowiowa pięść do oka.

"Obiekt na siebie nie zarobi"

Znany architekt postanowił również odnieść się co kosztów utrzymania obiektu. Obiała twierdzi, że w polskich warunkach stadion nie będzie rentowny.

Jak obliczył architekt, w ciągu następnych 50 lat koszt zarządzania, organizacji imprez, marketingu, napraw bieżących i remontów kapitalnych wyniesie ok. 3,2 mld zł, co daje przeciętne roczne wydatki około 64 mln zł. - Oczywiście, w pierwszych kilku latach wydatki roczne będą znacznie niższe niż te 64 mln zł, ale po ok. 20 latach trzeba przeprowadzić remont kapitalny, a to będzie bardzo kosztowne. Wtedy należy wykorzystać fundusz remontowy utworzony przez coroczne "odkładanie" po kilkadziesiąt milionów złotych. Trzeba o tym myśleć już od pierwszych tygodni eksploatacji – sugeruje Obiała.

Edmund Obiała, polski inżynier-architekt. Ukończył Wyższą Szkołę Inżynierską w Bydgoszczy oraz Politechnikę Poznańską, potem rozpoczął przewód doktorski na Politechnice Wrocławskiej. Wyjechał z Polski w 1980 roku. Trafił do Australii. Specjalizuje się w budownictwie obiektów sportowych. Z międzynarodowym zespołem projektował m.in. stadion Wembley. W sumie prowadził zespoły projektowo-realizacyjne siedmiu stadionów w różnych częściach świata.

PAP//bf/roody