Tłok w pociągu. W ruch idą łokcie. "To woła o pomstę do nieba!"

Warszawa

Mateusz Szmelter, tvnwarszawa.plTłok w pociągach na remontowanej linii

Smród, brud, masakra - tak mieszkańcy Zielonki komentują poranną podróż pociągiem do Warszawy. Po ostatnich zmianach w rozkładzie wielu nie mieści się do wagonów. - W bydlęcym mieli lepiej! - mówią zdenerwowani.

Zielonka leży na trasie Warszawa Wileńska - Małkinia. Mieszkańców od metra dzielą tylko dwie stacje, które powinni pokonywać w 12 minut. I choć poranna podróż nigdy nie należała do przyjemności, wielu mieszkańców korzystało z pociągów, bo były szybsze i tańsze od autobusów czy własnych samochodów. Ale po ostatnich zmianach w rozkładzie Kolei Mazowieckich sytuacja mocno się pogorszyła.

- Zdążyłem się przyzwyczaić do ścisku, tłumu, omdleń, braku peronu, braku pociągu, opóźnień, przegrzania w wagonie czy nadtopionych podeszew od rozgrzanych piecyków - napisał do nas pan Daniel. - Rozumiem, że przy każdej zmianie rozkładów jest ciężko, ale to, co przeżyłem woła o pomstę do nieba. To jest najlepsze określenie - przeżyć. To cud że nikt nie został stracony!

"Jak sardynki w puszce"

List dostaliśmy w poniedziałek. We wtorek do Zielonki pojechaliśmy z kamerą. Chwilę przed przyjazdem pociągu na peronie rzeczywiście panuje tłok. Gdy podjeżdża skład, wszyscy próbują wcisnąć się do środka. W ruch idą łokcie, ludzie wypchają się, wypychając przy tym innych. - Smród, brud, masakra - komentują ci, którym udało się wsiąść. - Człowiek stoi na peronie jak idiota, biznes klasa to nie jest - dodają.

Na tym nie koniec "atrakcji". Po drodze pociąg mija jeszcze "centrum sejsmiczne". Pan Daniel nazwał tak odcinek między Zaciszem a Wileńską. - Pociąg rozpędzony, z tysiącem ludzi na pokładzie, bezwładnie wciśnięci jak sardynki do puszki, byliśmy obijani z kąta w kąt. Jeżeli maszynista choć raz przejechał tę trasę, to dobrze wie, że przy przejeździe samochodowym bardzo trzęsie pociągiem - dodaje nasz czytelnik.

Będzie jeszcze gorzej

Zamieszanie związane jest z modernizacją linii do Małkini. Prace zaczęły się właśnie w poniedziałek. Na części trasy pociągi kursują wahadłowo, po jednym torze. Wiele z nich jedzie więc dłużej, a kilka w ogóle zniknęło z rozkładu. Wśród nich kurs, który ruszał z Zielonki. - Został wycofany. Teraz do dyspozycji mamy ten o 8:17, którym do pracy na czas nie dojedziemy. Połączenie jest okropne - alarmują pasażerowie.

Nic jednak nie zapowiada poprawy. Nowy rozkład ma obowiązywać do 11 czerwca. Co gorsza, 1 czerwca, planowane jest zamknięcie jednego z torów na odcinku Zielonka - Warszawa Wileńska. Pasażerowie muszą liczyć się z kolejnymi utrudnieniami.

kz/sk