Ten budynek łączy Miłosza z Białołęką. "Ostatni moment na ratunek"

Warszawa

Archiwum tvnwarszawa.plBudynek przy Modlińskiej 257

Białołęka da milion złotych na zabezpieczenie sypiącego się budynku przy ul. Modlińskiej 257, świadka historii. W ramach tej kwoty powstanie też projekt rewitalizacji. Na sam remont potrzeba jednak dużo więcej pieniędzy. O sprawie napisał portal tustolica.pl.

- Mam świadomość, że to ostatni moment na uratowanie tego obiektu od ruiny - mówi portalowi tustolica.pl burmistrz Białołęki, Piotr Jaworski. - Chciałbym, żeby przy Modlińskiej 257, we współpracy z organizacjami pozarządowymi, powstało centrum aktywności lokalnej oraz interaktywne muzeum dzielnicy. Z pewnością o przyszłym wykorzystaniu zrewitalizowanego zabytku powinni, w znacznym stopniu, zdecydować w wyniku konsultacji sami mieszkańcy Białołęki – dodaje.

Urzędnicy szacują, że inwestycja potrwa 2-3 lata. Milion złotych, który przeznaczyła na nią dzielnica, wystarczy na zabezpieczenie ruiny i projekt jej rewitalizacji. Na same prace będzie trzeba jeszcze wygospodarować 4 mln zł. Skąd je wziąć? Lokalny portal na razie nie informuje.

Woźny Czesław Miłosz

Stuletni dom to jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc przy Modlińskiej. Chociaż w fatalnym stanie, jest jedynym materialnym świadkiem związków dzielnicy z samym Czesławem MiłoszemKiedyś w tym domu znajdował się Zakład dla Upadłych Dziewcząt. W 1942 roku prowadzące go siostry Benedyktynki poprosiły znanego reżysera Leona Schillera z Warszawy, aby z wychowankami domu przygotował spektakl teatralny. Teatr miał być dla podopiecznych formą resocjalizacji. Schiller rozpoczął próby napisanej przez siebie "Pastorałki".

Sztuka wystawiona w latach 40. została przyjęta entuzjastycznie do tego stopnia, że do podwarszawskiego Henrykowa zjeżdżała cała elita ówczesnej Warszawy, aby obejrzeć niezwykłe dzieło wielkiego reżysera. Wśród widzów jednego ze spektakli był również Czesław Miłosz, wówczas piastujący funkcję woźnego na uniwersytecie.

ran/lulu