Tarchomin zablokowany Szli pieszo do centrum

Warszawa

fot

Komunikacyjna katastrofa na Tarchominie. Po wypadku na Modlińskiej ulica została zamknięta. W gigantycznym korku utknęły tysiące kierowców i pasażerów.

Setki, jeśli nie tysiące pasażerów miejskich i podmiejskich autobusów idą na piechotę w kierunku centrum miasta. Niektóre autobusy skierowano na trasę objazdową ulicą Płochocińską. Brak tych, które utknęły na Modlińskiej, odczuwalny był w całym mieście. - Skutki wypadku pasażerowie mogą odczuwać do popołudnia - powiedział rzecznik Zarządu Transportu Miejskiego, Igor Krajnow.

W jeszcze gorszej sytuacji byli kierowcy samochodów osobowych, którzy nie mogli ich tak po prostu zostawić na jezdni. Nie mieli też pola do żadnego innego manewru.

Na miejscu pojawiła się policja, która zamknęła Modlińską na czas akcji podnoszenia wywróconej ciężarówki. Niewiele to zmieniło, bo ulica i tak stała.

Sytuacji na Żeraniu nie poprawiał też wypadek na moście Gdańskim, gdzie przez około godzinę ruch odbywał się wahadłowo, jezdnią w kierunku Pragi. Na jezdni w kierunku centrum stały trzy rozbite samochody.

Północny nie pomoże

Kierowcy stojący w korku na Modlińskiej z tęsknotą patrzyli na wjazdy na most Północny. Drogowcy szybko rozwiali jednak nadzieję: - Nie możemy wpuścić tam samochodów, ani pieszych. To wciąż jest plac budowy. Coś takiego można by wziąć pod uwagę tylko, gdyby chodziło o ratowanie życia - powiedział Adam Sobieraj, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich.

Czy na Modlińskiej nie można było wyznaczyć tymczasowego kontrapasa na jezdni w kierunku Legionowa, gdzie ruch o tej porze był zdecydowanie mniejszy? - Taką decyzją może podjąć tylko policja - stwierdził Sobieraj.

Kontrapas? "Byłby niebiezpieczny"

- To byłoby zbyt niebezpieczne i zbyt trudne do zrealizowania. Mogłoby skończy się groźnymi wypadkami. Nie możemy postawić patrolu przy każdej bocznej ulicy dochodzącej do Modlińskiej. - odpowiedział Wojciech Pasieczny ze stołecznej drogówki.

Czy kierowcy mogą w takim razie zawrócić do domów przez pas zieleni lub zostawić samochody na trawniku, licząc na to, że policja przymknie dziś oko. - Nie ma takiej możliwości. To niezgodne z przepisami - odpowiadał Pasieczny.

Służby radzą: "Zachować cierpliwość"

Jaką radę ma więc dla kierowców policja? - Muszą uzbroić się w cierpliwość - rozkładał ręce szef stołecznej drogówki.

Co na to ratusz i miejskie biuro bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego? - Skoro policja nie może nic zrobić, to my tym bardziej - powiedział rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk.

fot
fot
 
fot
fot
fot
 
fot
fot
fot

roody