Tanie budownictwo zamiast wspierania deweloperów. Protest przed Sejmem

Warszawa

Kilkadziesiąt osób wzięło udział w środowej manifestacji przed Sejmem w obronie lokatorów. Ruch Sprawiedliwości Społecznej rozpoczął akcję zbierania podpisów pod petycją do premier Ewy Kopacz o poparcie projektu ustawy zakazującej eksmisji osób zagrożonych bezdomnością.

Do manifestujących pod hasłem "Nigdy w życiu nie będziesz mieć mieszkania" dołączyły m.in. wicemarszałkini Sejmu Wanda Nowicka i posłanka Anna Grodzka.

Szef Ruchu Sprawiedliwości Społecznej Piotr Ikonowicz powiedział, że procedowany obecnie w Sejmie poselski projekt nie tylko zakazuje eksmisji na bruk, ale również otwiera drogę do taniego budownictwa mieszkaniowego. - Dzisiaj w Polsce wydaje się 1,5 mld zł na dopłacanie deweloperom do nowych mieszkań do 75 m kw. Chcemy, by pieniądze, które w ramach programu Mieszkanie Dla Młodych trafiają do deweloperów i osób o zdolności kredytowej, zostały przeznaczone na tanie budownictwo czynszowe dla ludzi o największych potrzebach - tłumaczył Ikonowicz.

Zabiegają o poparcie rządu

Jak poinformował, w środę ruszyła akcja zbierania podpisów pod petycją skierowaną do premier Ewy Kopacz o poparcie projektu. Powiedział, że rząd negatywnie zaopiniował projekt, rekomendując Sejmowi zakończenie prac nad nim. Obecnie projekt jest przedmiotem prac podkomisji.

W projekcie zapisano pojęcie osoby zagrożonej bezdomnością - gmina miałaby m.in. obowiązek zapewnienia jej lokalu socjalnego lub lokalu, do którego miałoby nastąpić przekwaterowanie. Zaproponowano poszerzenie kręgu osób uprawnionych do lokalu socjalnego ze względu na sytuację materialną, osobistą, społeczną i rodzinną. Projekt wprowadza ochronę dla osób eksmitowanych z lokali mieszkalnych, które wcześniej stanowiły ich własność, a także dla osób bezdomnych, wobec których uprzednio wykonano już eksmisję z wynajmowanego lokalu.

Nakłady muszą wzrosnąć siedmiokrotnie

W uzasadnieniu projektu wyliczono, że łączny koszt proponowanej budowy mieszkań komunalnych wynosiłby 946,5 mln zł. Przy przyjęciu, że inwestycje do 2017 r. byłyby finansowane w wysokości 30 proc. udziału gminy i 70 proc. udziału budżetu państwa koszt dla budżetu państwa wynosiłby 662,5 mln zł. Nakłady z budżetu państwa na ten cel musiałyby więc wzrosnąć około siedmiokrotnie i - jak czytamy w uzasadnieniu projektu - "wynosiłyby mniej niż bezpośrednie dopłaty do kredytów mieszkaniowych z budżetu państwa dla stosunkowo zamożnych obywateli, których stać na zakup mieszkania na kredyt ( suma ta wyniosła w 2012r. 688,8 mln zł)".

PAP