Przygotuj się na:

MECZ NA STADIONIE NARODOWYM

We wtorek na Stadionie Narodowym reprezentacja Polski zagra ze Słowenią. To oznacza utrudnienia dla mieszkańców, szczególnie na Saskiej Kępie. Kibice pojadą komunikacją miejską za darmo.

"Tam nie ma nic do odzyskania"

Warszawa

fot

Po potężnym wybuchu gazu w jednym z budynków w Pruszkowie, życie w bloku powoli wraca do normy. Wiele osób straciło jednak dach nad głową. Na nowy będą musiały jeszcze długo czekać.

O tym, co stało się kilka dni temu nie sposób zapomnieć. W wybuchu i pożarze bloku przy ul. Wojska Polskiego w Pruszkowie zginęły dwie osoby, dwie zostały ranne, a ewakuowano 200. Czwarte piętro środkowej klatki budynku jest kompletnie zniszczone, ale uszkodzone są też mieszkania położone dalej od miejsca eksplozji.

Pani Krystyna Barcik mieszkała na trzecim piętrze, w czasie wybuchu była zagranicą. - Natychmiast wróciłam, bo już tego samego dnia dostałam od kuzynki wiadomość, że mieszkanie jest zniszczone, że się pali i cały czas trwa akcja ratunkowa - relacjonuje.

Bożena Rekun, córka kobiety, która mieszkała naprzeciwko pani Krystyny też nie może uwierzyć w ogrom strat. Jak mówi, to cud, że jej schorowana matka zdołała uciec. - Ja się zastanawiam jak oglądam teraz zdjęcia, jak one wyszły z tego - mówi. - Nie ma nic, tam nie ma nic do odzyskania - dodaje.

Mieszkają w hotelu

Wszystkim zapewniono tymczasowe zakwaterowanie i wyżywienie w hotelu. Zniszczona część bloku będzie odbudowywana, tyle, że to potrwa. - Na pewno to nie będzie ten rok przypuszczam, ale postaramy się jak najszybciej. Na pewno mieszkańcy w ciągu tych kilkunastu miesięcy z powrotem tu zamieszkają - mówi Dariusz Grubek z Pruszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Władze Pruszkowa zapewniają, że już są mieszkania dla trzech rodzin, w ciągu kilku tygodni powinny być następne, a jeśli nie uda się ich znaleźć to miasto zapłaci za wynajem mieszkań dla poszkodowanych rodzin.

bgr//kdj/tvn24.pl

CZYTAJ WIĘCEJ NA PORTALU TVN24