Tajemnicza tragedia obok Cudu nad Wisłą

Warszawa

fot

W tej sprawie więcej jest pytań, niż odpowiedzi. Utonięcie czy nieumyślne spowodowanie śmierci? Pobicie przez policjantów czy naruszenie nietykalności funkcjonariusza? Co tak naprawdę stało się w sobotni wieczór przy klubie Cud nad Wisłą? Odpowiedzi na te pytania poszukają trzy różne prokuratury.

- W sobotnią noc (z 6 na 7 sierpnia) ok. 1-2 w nocy, w okolicy klubu Cud nad Wisłą miał miejsce tragiczny wypadek. Do Wisły wpadł 19-letni Andrzej. Jego ciało znaleziono 10 sierpnia. Andrzeja próbował ratować brat - Wojtek, który skoczył za nim do wody. Wojtek cudem uszedł z życiem – pisze na facebooku Paweł.

Jako Paweł K. jest teraz oskarżony przez prokuraturę o naruszenie nietykalności i znieważenie funkcjonariusza podczas interwencji sobotniego wieczora. Ale on sam też oskarża.

Wyciągnął brata

Po weekendzie portal wpolityce.pl. opublikował relację Pawła, który twierdzi, że został brutalnie pobity na komisariacie policji przy ul. Wilczej. Według niego wszystko zaczęło się, kiedy zobaczył młodego mężczyznę, który wskazywał na Wisłę, a później do niej wskoczył. Paweł wyciągnął tonącego z rzeki. - Okazało się, że chciał uratować brata. Nie zdążył. Paweł oddał wyciągniętemu z Wisły mężczyźnie swoją koszulkę - czytamy w relacji.

"Policjanci byli agresywni"

Po 30 minutach miała przyjechać na miejsce policja. I tutaj zaczyna się, zdaniem Pawła, problem. Z jego relacji wynika, że policjant był agresywny w stosunku do wyciągniętego z Wisły mężczyzny.

- Gdy chwycił tego chłopaka za ramię i próbował na siłę wepchnąć go do radiowozu, odtrąciłem ramię policjanta. Natychmiast prysnął mi w twarz gazem pieprzowym. Chciałem uciec z tego miejsca, by nie spotkało mnie nic gorszego, ale zostałem obezwładniony. Kolejny z funkcjonariuszy nie próbując mnie w jakikolwiek inny sposób zatrzymać, podstawił mi nogę. Podbiegło kilku policjantów. Każdy z nich od razu pozwolił sobie na kopnięcie mnie - twierdzi Paweł.

"Pobili mnie na Wilczej"

Jak mówi, został zabrany do radiowozu, ale dusił się, będąc pod wpływem gazu. Ostatecznie został zawieziony na komisariat przy Wilczej. - Od razu po wejściu do komisariatu, jeszcze na schodach, dostałem pierwsze ciosy. Zaprowadzono mnie do jakiegoś nieużywanego chyba pomieszczenia - łazienki czy magazynu. Tam regularnie mnie bito - dodaje.

Policja: to Paweł K. był agresywny

Pan Paweł złożył w tej sprawie doniesienie do prokuratury. Ale mundurowi mają swoją wersję wydarzeń.

– To zatrzymany był agresywny i pijany (po badaniu alkomatem 0,3 alkoholu w wydychanym powietrzu). Zdemolował radiowóz – mówią policjanci.

Oni również złożyli zawiadomienie do prokuratury.

Jest też trzecie postępowanie. O nieumyślne spowodowanie śmierci mężczyzny, wyłowionego w środę z Wisły.

Zbadają okoliczności śmierci

W związku z wydarzeniami sobotniej nocy, toczą się trzy różne postępowania:

– Prokuratura na Śródmieściu prowadzi sprawę przeciwko Pawłowi K., który już usłyszał zarzuty naruszenia nietykalności i znieważenia funkcjonariusza (1). Z tego śledztwa wydzielono sprawę nieumyślnego spowodowania śmierci mężczyzny, który został wyłowiony z Wisły w okolicach budowanego Mostu Północnego (2) (tą sprawą zajmuje się prokuratura Warszawa-Śródmieście Północ). Przez kogo? - W tej sprawie nie przedstawiono żadnej osobie zarzutów, na razie wyjaśniamy okoliczności zajścia - tłumaczy Monika Lewandowska, rzeczniczka prokuratury okręgowej.

– Jest też trzecia sprawa, z zawiadomienia Pawła K. dotycząca przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy (3). Tą sprawą będzie się zajmować jednostka wyznaczona przez prokuraturę okręgową. Na razie nie mogę podać więcej szczegółów – dodaje.

mjc//mz