Szpitalny korytarz w fatalnym stanie. "Warunki wzbudziły we mnie szok"

Warszawa

Warunki na korytarzu szpitala | Andrzej / warszawa@tvn.pl
Warunki na korytarzu w szpitalu | Andrzej / warszawa@tvn.pl
Warunki na korytarzu szpitala | Andrzej / warszawa@tvn.pl
Warunki na korytarzu szpitala | Andrzej / warszawa@tvn.pl
Warunki na korytarzu szpitala | Andrzej / warszawa@tvn.pl
Warunki na korytarzu w szpitalu | Andrzej / warszawa@tvn.pl
Warunki na korytarzu szpitala | Andrzej / warszawa@tvn.pl
Warunki na korytarzu szpitala | Andrzej / warszawa@tvn.pl
Warunki na korytarzu szpitala | Andrzej / warszawa@tvn.pl
Warunki na korytarzu w szpitalu | Andrzej / warszawa@tvn.pl

Popękane ściany i podziurawione drzwi – tak wygląda korytarz, którym pacjenci są przewożeni z karetek na oddział w Międzyleskimi Szpitalu Specjalistycznym. Dyrekcja placówki odpowiada, że na razie nie ma pieniędzy na remont.

O problemie w szpitalu poinformował na warszawa@tvn.pl pan Andrzej. Jak pisze, był w budynku 3 grudnia."Warunki, w jakich przyjmowani są tam pacjenci wzbudziły we mnie szok - szczególnie przejazd, którym pacjenci są przewożeni z karetek na oddział" – napisał w mailu. I poprosił o interwencję w tej sprawie.

"Uderzają wózkami w ściany"

Do stanu korytarza odniósł się w oświadczeniu wysłanym do redakcji dr Jarosław Rosłon, dyrektor Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego. Jak przekonuje, izba przyjęć (ostra) jest nadmiernie wyeksploatowana, a zdjęcia przedstawiają krótki korytarz, który jest drogą transportową pacjentów na wózkach przywożonych przez karetki pogotowia.

"Pracownicy karetek, najczęściej nie będący pracownikami szpitala, uderzają wózkami w ściany. Liczba pacjentów, którym udzielamy pomocy doraźnej przekracza możliwości szpitala” – informuje dyrektor. Zapewnia również, że od kilku lat próbuję pozyskać pieniądze na budowę SOR-u, ale na razie nie ma środków na przeprowadzenie remontu. "Prawdopodobnie uda się nam pozyskać środki finansowe w następnym roku" – zaznacza Rosłon.I dodaje, że Narodowy Fundusz Zdrowia zalega szpitalowi z zapłatą ponad 32 mln złotych. "Jesteśmy ofiarami własnej jakości i popularności wśród pacjentów. Niezależnie od powyższego wszystkim staramy się nieść pomoc. Co roku jesteśmy kontrolowani przez stację sanitarno-epidemiologiczną" – tłumaczy dyrektor.Przyznaje również, że ta izba przyjęć jest jednym z ostatnich miejsc w szpitalu, w którym nie przeprowadziliśmy remontu w ostatnich 10 latach.

CZYTAJ TEŻ O PROBLEMACH W INSTYTUCIE PSYCHIATRII I NEUROLOGII:

Skandaliczne warunki na oddziałach psychiatrycznych
Artur Węgrzynowicz/Katarzyna Śmierciak //tvnwarszawa.pl

ran/sk