"Szpitale-spółki nie dla pacjentów. Są dla grupy chcącej się dorobić"

Warszawa

TVN24Budynek szpitala na Solcu

Biały personel szpitala na Solcu ostrzega ratusz przed przekształcaniem w spółki kolejnych placówek. - Szpitale-spółki nie są dla pacjentów. Służą tylko i wyłącznie grupie osób, która szybko i bezboleśnie chce się dorobić - czytamy w liście skierowanym do prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, który dostaliśmy na warszawa@tvn.pl.

Do prezydent miasta pismo wysłały pielęgniarki i położne szpitala na Solcu. Placówka była jedną z pierwszych przekształconych w spółkę.

- Forma spółki z ograniczoną odpowiedzialnością nie jest odpowiednia do zaspakajania potrzeb zdrowotnych ludzi. Być może wiedziałaby Pani o tym, gdyby Ratusz zechciał odpowiedzieć na któreś z licznych pism, kierowanych przez naszą Organizację Związkową w celu wskazania na nieprawidłowości i nadużycia, do jakich dochodzi w przekształconym szpitalu – czytamy w piśmie pielęgniarek skierowanym do prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz.

- Z pełną odpowiedzialnością równie�� stwierdzamy, że szpitale-spółki nie są dla pacjentów, nie są dla mieszkańców Warszawy, ale służą tylko i wyłącznie grupie osób, która szybko i bezboleśnie chce się dorobić. Szpitale-spółki rządzą się własnymi prawami, bardzo często balansując na granicy prawa, wykorzystując do tego ustawę o działalności leczniczej – piszą pielęgniarki.

Ponadto w piśmie biały personel szpitala żąda publicznego audytu skutków przekształcenia szpitala na Solcu z udziałem niezależnych ekspertów.

Dodatkowo przestrzega przez przekształcaniem kolejnych szpitali.

Ratusz zaskoczony zarzutami

O komentarz do sytuacji opisywanej przez pielęgniarki poprosiliśmy ratusz. Do zarzutów odniósł się dyrektor biura polityki zdrowotnej, Dariusz Hajdukiewicz.

Jego zdaniem na spotkaniach ze związkami zawodowymi szpitala nikt nie skarżył się na złą sytuację placówki.

- Zgłaszano różne uwagi i postulaty zmian w sposobie funkcjonowania szpitala, a czasem zgłaszano zwykłe plotki, zupełnie nieprzydatne przy współtworzeniu strategii rozwoju, ale nie przypominam sobie sygnałów o złej sytuacji finansowej. Trudno się temu dziwić. Spółka z roku na rok wyraźnie poprawiła wyniki – argumentuje dyrektor.

Jak wyjaśnia Hajdukiewicz, w przypadku Solca jedynym ratunkiem dla placówki była właśnie prywatyzacja.

- Dziś mało kto pamięta, że szpital zalegał po kilka miesięcy z wypłatami wynagrodzeń. Załoga groziła odejściem z pracy. Niektórzy odeszli. Dostawcy zaprzestali dowożenia towarów, w tym leków, środków opatrunkowych, strzykawek, kroplówek. Szpital praktycznie był w likwidacji. Dzięki przekształceniu zaczął funkcjonować od nowa, dostał jakby drugie życie, bez długów, które przejęło miasto i z nowymi perspektywami – ocenia Hajdukiewicz.

Grochowski, Czerniakowski - będą kolejne spółki

Apel białego personelu, aby zaniechać prywatyzacji kolejnych miejskich szpitali, nie robi wrażenia na dyrektorze Hajdukiewiczu.

- W ostatnim kwartale tego roku przekształcimy szpital Grochowski, a w przyszłym roku Czerniakowski. Podkreślam też, że miasto zachowuje we wszystkich spółkach sto procent udziałów, nie ma więc mowy o prywatyzacji ochrony zdrowia – zapewnia Hajdukiewicz.

bf//ec