Szokująca podwyżka cen biletów

Warszawa

| Sergio Perez/Reuters/Forumfot. TVN Warszawa

- Zszokować opinię publiczną drastyczną podwyżką, a później swoje propozycje załagodzić - zdaniem Bartłomieja Kozka, jednego z działaczy Zielonych 2004, taką strategię przyjęły władze stolicy przy informowaniu warszawiaków o wprowadzeniu podwyżki cen biletów.

Akcja informacyjna o wzroście cen za podróż komunikacją miejską zaczęła się wraz z początkiem kwietnia. W mediach pojawiła się informacja o podwyżkach, które sięgną nawet 100 proc. Ratusz przesłał ich projekt w pierwszej kolejności związkom zawodowym. Jak sugeruje Kozek, to był wyciek, który wprowadził w ruch machinę propagandową.

"Tylko" o 30 proc

- Zaszokować skalą planowanych zmian związkowców, poczekać na rozprzestrzenienie się plotki i społeczne oburzenie, po czym spokojnie wytłumaczyć, że ceny biletów nie wzrosną o 100, "tylko" o 30-40% - tłumaczy jej mechanizm na swoim profilu użytkownik tvnwarszawa.pl. W ten sposób odnosi się do informacji, którą podaliśmy w środę wieczorem. Ratusz zapowiedział podwyżki w wysokości 33 proc. od sierpnia.

Skalę szoku miała zmniejszyć też informacja o tym, jak tanie bilety ma Warszawa w porównaniu z innymi miastami. Kozek na tych uwagach nie kończy - od razu pyta o konsekwencje takiego rozwiązania. - Czy w symulacjach wzrostu cen ratusz uwzględnił potencjalne zmniejszenie się ilości osób, zainteresowanych korzystaniem z miejskiego transportu zbiorowego, a w przypadku tak dużych wzrostów trudno byłoby to wykluczy – zastanawia się Kozek.

Jego zdaniem błędem byłoby rozpatrywanie podwyżek nie patrząc na przyjętą przez Radę Warszawy strategię rozwoju miejskiego transportu. Władze miasta na każdym kroku podkreślają, że promowana ma być przede wszystkim komunikacja zbiorowa. A podwyżka cen biletów do przesiadania się do autobusów czy tramwajów raczej nikogo nie zachęci.

Jest za co pochwalić

- Zacieśnienie kontroli parkowania, poszerzanie płatnej strefy, rozpoczęcie realnej dyskusji o wprowadzeniu opłat za wjazd do centrum miasta, a nie czekanie na moment, kiedy po raz kolejny coś z Ratusza wycieknie w tej kwestii - to wszystko przykłady działań, które mogą przyczynić się do zwiększenia dostępnych dla miejskiej komunikacji środków - wylicza Kozek.

Oczywiście w Warszawie nie dzieją się tylko źle. Kozek chwali ratusz za coraz więcej buspasów, łączenie dwóch nitek tramwajowych na Bemowie, w planach są tory na Białołękę, no i powstaje II linia metra. Z drugiej strony nadal borykamy się ze słabą wykrywalnością gapowiczów. - Ratuszowi zabrakło determinacji, by skoordynować ze sobą władze metra, SKM, WKD i KM w celu stworzenia jednolitego oznakowania systemu kolejowego w mieście. Od lat brak jest determinacji, by domknąć sieć kolejową w środku miasta i tym samym stworzyć obwodnicę kolejową - zaznacza Kozek.

PRZECZYTAJ CAŁY KOMENTARZ BARTŁOMIEJA KOZKA

ran