Szkolna reforma miała być bezkosztowa. "Dostajemy 3 miliony, wydajemy 70"

Warszawa

TVN24Warszawa płaci za reformę edukacji

Na dostosowanie szkół do reformy oświaty Warszawa dostała od państwa około 3,5 miliona złotych, wydała 20 razy więcej. Reforma miała nie obciążać budżetów samorządów. ale skończyło się na obietnicach, co pokazuje Łukasz Wieczorek, reporter programu "Polska i Świat" w TVN 24.

Stołeczne gimnazja od września zmienią się w podstawówki. Jednak, jak podkreśla burmistrz Woli Krzysztof Strzałkowski, nowe tabliczki na drzwiach to dopiero początek. Zmiany w szkołach idą znacznie dalej. Trzeba kupić m.in. nowe meble i przebudować łazienki. Remonty trwają w najlepsze, bo początek roku szkolnego już za dwa tygodnie.- Musieliśmy przystosować sanitariaty: opuścić umywalki czy sedesy. W salach przygotować nowe stoliki dostosowane do wielkości naszych małych brzdąców - mówi Marek Wąsowski, wicedyrektor stołecznego Gimnazjum nr 47.

Rewolucja trwa też w podstawówkach. Od września nie będzie tu sześciu klas tylko siedem, a rok później już osiem. Potrzeba zatem więcej miejsca i każda podstawówka musi zorganizować też nowe klasy dla najstarszych uczniów.

- Stworzymy nową klasę fizyczno-chemiczną, bo wcześniej nasze dzieci nie musiały się uczyć fizyki ani chemii - przyznaje Marcin Wierzyński, kierownik administracyjny w Szkole Podstawowej nr 175.

Spory wydatek

- Na terenie dzielnicy Wola samo przystosowanie sal lekcyjnych i przestrzeni szkolnych dla dzieci młodszych w gimnazjach pochłonie prawie osiem milionów złotych - szacuje burmistrz Strzałkowski. Nawet dla dzielnicy bogatej Warszawy to dość spory wydatek. Zwłaszcza, że miasto liczyło, że nie trzeba będzie do zmian w szkolnictwie tak wiele dopłacać. - Reforma miała być bezkosztowa, natomiast okazało się, że szacunkowe koszty, bo prace jeszcze trwają, u nas w Warszawie wyniosą około 70 milionów złotych - informuje Agnieszka Kłąb z biura prasowego stołecznego ratusza. - W porównaniu do tego co dostaliśmy, czyli 3,5 miliona złotych to jest 20 razy więcej - dodaje. Ostateczne wydatki Warszawa pozna dopiero za kilka miesięcy. Dzielnice liczą straty. Wola już wie, że zamiast budować nowe szkoły, musi dokładać do reformy. - Samorząd pozostał sam z koniecznością tłumaczenia mieszkańcom, dlaczego ważne inwestycje w oświacie będą musiały być realizowane w innym harmonogramie niż było dotąd planowane - mówi Strzałkowski.

Obietnice ministerstwa

To zaskakujące porównanie, zwłaszcza że jeszcze rok temu minister edukacji Anna Zalewska mówiła o wsparciu szkół, które trzeba przebudować. - Tam, gdzie będzie konieczność dostosowania, są na to pieniądze - deklarowała. Teraz w przesłanym TVN24 oświadczeniu ministerstwo napisało, że pieniędzy jest w sam raz. Tylko w tym roku na nowe ławki czy remont łazienek resort zarezerwował ponad 300 milionów złotych.

ZOBACZ TAKŻE: Zatańczyli przeciwko reformie. Wesoły happening broniący gimnazjów:

Zatańczyli przeciwko reformieTVN24
wideo 2/3

Łukasz Wieczorek, TVN24

kw/pm