Szkody w PKP, pięć osób z zarzutami. To kulisy dymisji szefów służb?

Warszawa

TVN24CBA zatrzymało pięć osób

Agenci CBA zatrzymali w czwartek rano pięć osób związanych z wyłudzeniem blisko dwóch milionów złotych ze spółki PKP SA. Wśród nich jest wysoki rangą oficer Biura Ochrony Rządu, a także tajemniczy biznesmen, który prowadził wspólne interesy z niedawno odwołanymi szefem BOR i szefem Agencji Wywiadu - dowiedział się tvn24.pl. Po południu zatrzymani usłyszeli zarzuty.

Fakt dokonania serii zatrzymań potwierdził tvn24.pl Temistokles Brodowski z pionu prasowego służby antykorupcyjnej. Wszyscy zatrzymani trafili do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadzi śledztwo dotyczące podejrzenia "wyrządzenia szkód majątkowych znacznych rozmiarów" w PKP SA.

Jak czytamy na stronie prokuratury, zatrzymanym postawiono zarzuty wyłudzenia na szkodę PKP SA środków finansowych w kwocie 1,9 mln zł, w związku z zawarciem i wykonaniem umowy na "Realizację przedsięwzięć profilaktycznych w zakresie zagrożeń terroryzmem bombowym". Zatrzymani nie przyznali się do winy.

"Do chwili obecnej wobec dwóch osób zastosowano poręczenia majątkowe, dozory policji i zakazy opuszczania kraju. Czynności procesowe trwają" - czytamy w komunikacie śledczych.

Miliony na Światowe Dni Młodzieży

Wśród pięciu zatrzymanych jest major Biura Ochrony Rządu Robert T., specjalista od pirotechniki. To bliski współpracownik odwołanego niedawno generała Andrzeja Pawlikowskiego. Gdy objął on rządy w tej formacji, ściągnął z emerytury właśnie majora Roberta T.

- Generał Marian Janicki wysłał go na emeryturę po problemach dyscyplinarnych - mówi nam jeden z funkcjonariuszy BOR.Gdy major T. wrócił do służby, dostał zadanie specjalne: miał przeszkolić kolejarzy w całej Polsce z zakresu bezpieczeństwa pirotechnicznego dworców kolejowych. Jak się jednak okazało, w tym samym czasie zarząd PKP podpisał umowę z prywatną spółką Sensus Group na właśnie takie działania. Umowa opiewała na dwa miliony złotych i została podpisana z pominięciem przetargu, z wolnej ręki. Sensus miał przeprowadzić audyt dworców, szkolenia dla kolejarzy w związku ze zbliżającymi się Światowymi Dniami Młodzieży.

- Badamy, dlaczego funkcjonariusz BOR realizuje zadania, za które PKP płaci prywatnej spółce - przyznawali dziennikarzom tvn24.pl wiosną ubiegłego roku agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Tajemnicza spółka

Jak sprawdziliśmy, Sensus Group formalnie nie istniała, gdy otrzymała od zarządu PKP SA zlecenie o wartości dwóch milionów złotych. W sądzie nie był zakończony proces rejestracji spółki. Nie miała ona wtedy jeszcze pracowników, siedziby, a jedynie adres do korespondencji w firmie prowadzącej wirtualne biura. Jej współwłaścicielem i zarazem prezesem był Marek W., który jeszcze kilka miesięcy wcześniej prowadził interesy wraz z generałem Andrzejem Pawlikowskim oraz z szefem Agencji Wywiadu pułkownikiem Grzegorzem Małeckim.Z danych dostępnych w sądzie rejestrowym wynika, że był ich współpracownikiem w spółce Binase. - Przez lata, gdy nie rządził PiS, zaangażowali się w działalność tej firmy. Świadczyła ona usługi doradcze w zakresie bezpieczeństwa. Odeszli ze spółki, gdy zostali powołani na szefów BOR i Agencji Wywiadu - mówi jeden z naszych rozmówców, zastrzegając sobie anonimowość.

Kulisy dymisji

Z informacji tvn24.pl wynika, że tajemnicza dymisja pułkownika Grzegorza Małeckiego ma związek właśnie ze sprawą Sensusa. Przypomnijmy, że szef polskich szpiegów został odwołany ze swojej funkcji nagle, we wrześniu ubiegłego roku - oficjalnie dlatego, że miał wkrótce objąć stanowisko ambasadora w jednym z hiszpańskojęzycznych krajów. Jednak do dziś tak się nie stało. - Tego samego dnia została zwolniona szefowa logistyki Agencji Wywiadu, pułkownik W. - prywatnie żona prezesa spółki Sensus i najbliższa współpracowniczka pułkownika Małeckiego - mówi nam jeden ze śledczych zaangażowanych w sprawę.

Dymisja w BOR

Podobnie nagle został zdymisjonowany w styczniu tego roku generał Andrzej Pawlikowski. Najpierw na łamach tvn24.pl ujawniliśmy, że prokuratura badająca sprawę Sensusa wezwała go na przesłuchanie w trybie artykułu 183 kodeksu postępowania karnego. Tak przesłuchana osoba słyszy ostrzeżenie, że w przyszłości może usłyszeć zarzuty karne. Po tym przesłuchaniu generał Pawlikowski poszedł na zwolnienie chorobowe i pod koniec stycznia został odwołany.

- To nie koniec zatrzymań w tej sprawie. Cała znajduje się pod dokładnym nadzorem ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego - usłyszeliśmy od osoby zastrzegającej sobie anonimowość.

Robert Zieliński /r