"Szemrana" historia "kamienicy Waltzów"

Warszawa

TVN24"Symbol dzikiej, niesprawiedliwej reprywatyzacji"

Kamienica, która w procesie reprywatyzacji budzi największe emocje, zwrócona najbliższej rodzinie Hanny Gronkiewicz-Waltz i niedługo potem sprzedana prywatnej firmie. Zaglądamy do jej środka i historii jej reprywatyzacji. Materiał Dariusza Kubika, reportera programu "Czarno na białym".

- Jest to sprawa legendarna, dziwna i skomplikowana. Ta dziwność i skomplikowanie rozciąga się na przestrzeni 70 lat — ze szczególnym naciskiem na lata 40. i 50. - mówi Tomasz Podlejski, prezes Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Warszawie.

103 lata historii

Historia kamienicy przy Noakowskiego 16 zaczyna się 103 lata temu. Gdy wybudował ją Żyd - Aron Openchaid. Zaraz po wojnie trafiła w ręce Leona Kalinowskiego - urzędnika pocztowego, który okazał się przestępcą. Wielokrotnie skazywany - za wyłudzenia dużych kwot pieniędzy, za fałszowanie dokumentów i podrabianie aktów notarialnych nieruchomości. Działał w całej Polsce. W 1946 roku, w podnoszącej się z gruzów Warszawie Kalinowski podał się za właściciela trzech w miarę zachowanych budynków mieszkalnych przy Noakowskiego.

Twierdził, że ma akty notarialne i szuka kupców. Sprzedał nieruchomość przy Noakowskiego 16 Romanowi Kępskiemu. Nie wiadomo czy panowie się znali czy spotkali przypadkiem. Kępski był wujkiem Andrzeja Waltza - późniejszego męża Hanny Gronkiewicz-Waltz.

- Ten handel nieruchomościami, o którym dzisiaj tyle się mówi, rozpoczął się zaraz po wojnie. W momencie, kiedy wszedł w życie tak zwany Dekret Bieruta - przyznaje Michał Wawrykiewicz, pełnomocnik potomka przedwojennej rodziny Stanisława Likiernika, do którego przodków należały kamienice przy Noakowskiego (12, 14, 16).

Sprawa utknęła

Wawrykiewicz opisuje, że Kalinowski sfałszował akty notarialne, wpisując siebie jako właściciela. - Został skazany prawomocnym wyrokiem - dodaje. Nie wiadomo czy i gdzie jest oryginalny dokument. Wiadomo, że rodzina prawowitego właściciela już w 1948 roku wniosła do sądu o zabezpieczenie kamienicy. Zachował się dokument z tej rozprawy. Sąd zajął się unieważnieniem sprzedaży budynku Kępskiego. Miał wykreślić jego nazwisko z księgi wieczystej, ale sprawa utknęła.

Nazwisko Kępskiego - jako współwłaściciela pozostało w księdze wieczystej nieruchomości - to kluczowa informacja. - Umożliwiło to w latach '90 ubieganie się przez pana Kępskiego o zwrot tej nieruchomości. On dalej po prostu figurował w księdze wieczystej - mówi Jan Śpiewak ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

Ponad pół wieku później (w 2003 roku) kamienica zostaje oddana. Już nie Kępskiemu, bo ten zmarł - ale jego spadkobiercom - czyli m.in. rodzinie Waltzów. Mąż i córka późniejszej prezydent stolicy dostają w sumie 13 procent udziałów w nieruchomości przy Noakowskiego 16. Są jednymi z 12 spadkobierców.

Decyzja z 2003 roku

Decyzja o zwrocie budynku zapada w ratuszu w 2003 roku - z upoważnienia ówczesnego prezydenta stolicy... Lecha Kaczyńskiego.

- Z jego upoważnienia wydano decyzje, która nigdy nie powinna zostać wydana, wiec on też ponosi odpowiedzialność za to, co się działo wtedy w ratuszu w zakresie reprywatyzacji - komentuje Jan Śpiewak.

Czy urzędnicy prezydenta Kaczyńskiego mogli zrobić więcej? - W moim przekonaniu tak. Np. bardziej pogłębioną analizę dokumentów - odpowiada Podlejski.

Nie wiadomo, dlaczego tego nie zrobili, czy wiedzieli o oszuście Kalinowskim i sprawie sądowej z 1948 roku? Nie wiadomo. Czy Ratusz w 2003 roku w ogóle szukał tych dokumentów? Dziś w urzędzie nikt nie chce o tym rozmawiać.

Wiadomo, że 3 lata później - gdy obowiązki prezydenta Warszawy pełnił Kazimierz Marcinkiewicz - kamienica formalnie trafiła do rodziny Waltzów. A już trzy miesiące później została sprzedana.

Negocjacje już w 2006 roku

Nowym właścicielem budynku została prywatna firma Fenix, która kupuje i rewitalizujące stare kamienice. - Około czerwca 2006 roku rozpoczęły się negocjacje w sprawie jej zakupu - informuje Ewelina Kowalczyk, dyrektor ds. rozwoju w Fenix Group.

Czyli - co ciekawe - jeszcze zanim formalnie 12-tka spadkobierców dostała akt notarialny od miasta.

- Nasza oferta 16 milionów złotych była najwyższa i spotkała się z aprobatą ze strony sprzedających - dodaje Kowalczyk.

Jesteśmy pierwszymi dziennikarzami, którym zezwolono wejść do środka. W kamienicy trwa remont - jeszcze trwa, bo firma musiała czekać aż mieszkańcy dostaną lokale zastępcze albo zostaną eksmitowani. Renowacja Noakowskiego 16 ma w sumie kosztować 28 milionów złotych.

- Kamienica to jest nasza pasja, to jest to na czym się koncentrujemy, to jest nasz jedyny produkt w ofercie - opowiada przedstawicielka grupy. Spółka w Warszawie ma jeszcze 7 innych budynków, także tych po reprywatyzacji - przy Noakowskiego mieści się teraz biuro firmy Fenix, której dyrekcja uważa, że niesłusznie łączy się jej spółkę z dziką reprywatyzacją.

- Jesteśmy chronieni rękojmią ksiąg wieczystych. Jeżeli gdzieś został popełniony jakiś błąd, to nie możemy za to ponosić odpowiedzialności - mówi Kowalczyk.

Minister zablokował zwrot kamienicy

Ale wiele wskazuje, że jakiś błąd w sprawie samej kamienicy został popełniony - o czym świadczyć może dokument z 2012 roku, w którym minister transportu i budownictwa - Sławomir Nowak zablokował zwrot sąsiedniej nieruchomości przy Noakowskiego 12. Jego decyzja może być kłopotliwa dla Hanny Gronkiewicz-Waltz, bo jest w niej ta kluczowa informacja dotycząca także kamienicy odzyskanej przez jej rodzinę - pod numerem 16.

Wyrokiem z dnia 8.10.1948 r. Leon Kalinowski został skazany na karę 5 lat pozbawienia wolności za sfałszowanie aktów notarialnych i posługiwanie się nimi w celu nabycia nieruchomości położonych w Warszawie przy ul. Noakowskiego 10, 12, 16.

Nieruchomości przy Noakowskiego łączy oszust Kalinowski, ale nie wiadomo - czy w ogóle są, a jeśli tak - to gdzie oryginalne dokumenty wyroku. Wiadomo za to, ze decyzja Sławomira Nowaka z tą informacją została wysłana do prezydent Gronkiewicz-Waltz jeszcze w 2012 roku.

- Rozumiem, że powinna zaświecić się czerwona lampka i powinno być wszczęte jakieś dochodzenie dlaczego oddano wtedy te kamienice. Co można zrobić, żeby naprawić ten błąd - zauważa Śpiewak.

Pani prezydent czerwona lampka jednak nie zaświeciła się. I jeszcze 2 lata po wydaniu decyzji ministra Nowaka, w 2014 roku dziennikarzom "Gazety Wyborczej" mówiła tak: "Nie ma do dziś żadnego dowodu, że nabycie kamienicy odbyło się z naruszeniem prawa" - twierdziła.

Gronkiewicz-Waltz zaczęła działać

Dopiero teraz, po ponad czterech latach, gdy afery reprywatyzacyjne doprowadzają do dymisji w ratuszu - prezydent powołuje się właśnie na to pismo i zaczyna działać. Zwróciła się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, by ponownie zbadało sprawę zwrotu budynku przy Noakowskiego 16.

Dopiero dziś Hanna Gronkiewicz-Waltz podejrzewa, że mogło dojść do fałszerstwa. Ale dziś może być już za późno.

- Losy tego wniosku są na tym etapie postępowania zupełnie nieprzewidywalne choć moim zdaniem on budzi pewne wątpliwości - zastrzega Tomasz Podlejski. Bo od wydania decyzji urzędników Lecha Kaczyńskiego minęło już 13 lat. Czy więc sprawa się przedawniła? - Przedawniła się możliwość złożenia wniosku - odpowiada przedstawiciel SKO.

- Jeśli SKO wyda decyzje odmowną, to będzie to dla pani prezydent argument obronny, bo uniemożliwi prawdopodobnie stawianie jej zarzutów przed komisją weryfikacyjną - odpowiada Śpiewak.

Choć Samorządowe Kolegium już wcześniej badało tę sprawę na wniosek prokuratury - w 2013 roku nie uchyliło decyzji o zwrocie kamienicy. Ale - co ważne - SKO nie szukało (nie jest to w jego gestii) dowodów na fałszerstwo przy przejęciu Noakowskiego 16.

Prokuratorska mapa reprywatyzacji

Teraz adres Noakowskiego 16 znalazł się na prokuratorskiej mapie dzikiej reprywatyzacji, na czarnej liście ministra Ziobry. Śledczy sprawdzają, czy reprywatyzacja Noakowskiego 16 była zgodna z prawem. - Musimy pamiętać, że zawiadamiający wskazują na możliwość podrobienia dokumentów, które były podstawą nabycia omawianej nieruchomości.To właśnie śledztwo, które prokuratura będzie prowadzić w tym zakresie, ma wykazać czy te informacje zostały uprawdopodobnione, czy też w żaden sposób niepotwierdzone - mówi Agnieszka Zabłocka-Konopka z Prokuratury Regionalnej w Warszawie.

- Musimy pamiętać, że kwestia kamienicy przy Noakowskiego 16 jest podobną do wielu innych, a dokładnie do 28 innych postępowań, które będą kontynuowane. Tu nie mamy niczego nadzwyczajnego jeśli chodzi o ten adres - dodaje Zabłocka-Konopka.

Jest jeszcze druga sprawa. Prokuratura prowadzi śledztwo, w którym sprawdza, co w sprawie Noakowskiego 16 zrobili urzędnicy ratusza w ostatnich latach.

- Postępowanie dotyczy to niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy biura gospodarki nieruchomościami miasta stołecznego Warszawy - mówi przedstawicielka prokuratury.

Czyli najprawdopodobniej chodzi o wspomnianą już decyzję ministra Nowaka - decyzję, którą przypomnijmy nikt w Ratuszu się nie zainteresował przez ostatnie 4,5 roku.

Do dziś żyją spadkobiercy

- Czy daleki krewny Andrzeja Waltza wiedział, że kupuje kamienicę od oszusta? - Nie wiem i myślę, że tego nigdy nie stwierdzimy. Czy w związku z tym, że ta kamienica została kupiona od oszusta, powinna być zwrócona rodzinie Waltzów? - Nie. Przecież żyją krewni prawowitych spadkobierców - twierdzi Michał Wybieralski z Gazety Stołecznej.

Do dziś żyje Stanisław Likiernik - to do jego żydowskiej rodziny należały przed wojną nieruchomości przy Noakowskiego 10, 12 i 16. Mężczyzna, który powinien odzyskać kamienice był żołnierzem Armii Krajowej, w czasie wojny bronił Warszawy. Noakowskiego to historia niesprawiedliwości.

- Żołnierz AK, który niejednokrotnie w dosłownym słowa tego znaczeniu przelewał krew, ponieważ w czasie powstania warszawskiego był kilkukrotnie ranny, jest bezbronny wobec machiny prawnej - komentuje pełnomocnik Likiernika.

O kamienicach dowiedział się już po tym, gdy ta z numerem 16 trafiła do rodziny Waltzów. Dziś nie może już liczyć na jej odzyskanie - walczy o pozostałe dwie nieruchomości. Do rodziny Waltzów nie ma żalu.

- Wina jest rozmazana przez te 70 lat. Mamy zaszłości, które dają zatrute owoce do dzisiaj - mówi Podlejski.

Na rozmowę z nami o tych zatrutych owocach nie zgodziła się ani pani prezydent, ani jej mąż.

Dariusz Kubik/TVN24