Surowsze zarzuty dla podejrzanych o próbę utopienia szczeniaka

Warszawa

Zarzuty dla dwóch kobietTVN24
wideo 2/2

Policja postawiła surowsze zarzuty dwóm kobietom, które, według ustaleń śledztwa, w połowie sierpnia, w okolicach Góry Kalwarii próbowały utopić szczeniaka w worku, a wcześniej po nim skakały. Matka i córka mają odpowiedzieć za usiłowanie uśmiercenia zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem. Grozi im nawet 5 lat więzienia.

Początkowo 60-latka i 22-latka usłyszały zarzuty "usiłowania uśmiercenia zwierzęcia". To przestępstwo zagrożone jest karą do trzech lat więzienia. Po przeanalizowaniu zgromadzonego w tej sprawie materiału dowodowego Prokuratura Rejonowa w Piasecznie zleciła policji zmianę kwalifikacji prawnej czynu, o który podejrzane są kobiety.

"Z worka wydobywał się skowyt zwierzęcia"

Jak poinformował Jarosław Sawicki z Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie, w czwartek, w godzinach wieczornych kobietom zmieniono zarzut. Mają odpowiadać za usiłowanie uśmiercenia szczeniaka ze szczególnym okrucieństwem. Ustawa określa, że taki czyn zagrożony jest karą od 3 miesięcy do lat 5 więzienia.

Prokurator Karol Borchólski z Prokuratury Rejonowej w Piasecznie powiedział, że po zmianie kwalifikacji czynu prokuratura będzie wnioskowała o to, aby obie podejrzane zostały poddane obserwacji psychiatrycznej, bo czyn, którego dokonały z takim okrucieństwem budzi podejrzenia, co do ich stanu psychicznego.

Zdarzenie miało miejsce 15 sierpnia przed południem. Kobieta spacerująca przy jeziorku w okolicy Moczydłowa (gmina Góra Kalwaria) zauważyła, jak dwie kobiety nad stawem kopią w worek i próbują zanurzyć go w wodzie. -Z worka wydobywał się skowyt zwierzęcia - opisywał Sawicki.

Kobieta zaczęła krzyczeć i wtedy kopiące worek osoby uciekły, a potem odjechały zaparkowanym w pobliżu samochodem. W worku na gruz budowlany był kolejny worek foliowy, a w nim zakrwawiony kilkumiesięczny pies. Łapy miał skrępowane taśmą klejącą. Do worka wrzucono także duży kamień. Na miejsce wezwano załogę fundacji Animal Rescue Polska, a ta zajęła się rannym psem.

Rozpoznane przez świadka

By odnaleźć kobiety wolontariusze użyli podstępu. - Postanowiliśmy opublikować zdjęcie psiaka i oznajmić, że błąkał się on nad Wisłą. Nie chcieliśmy wystraszyć sprawczyń ani świadków. Po godzinie zgłosiła się roztrzęsiona właścicielka. Opisała psa bardzo dokładnie, informując, że kilka godzin wcześniej uciekł jej ze smyczy. Pojechaliśmy do niej, aby sprawdzić, czy to ona próbowała zabić psa, pakując go do worka. Zabraliśmy świadka, która widziała twarze kobiet uciekających autem z miejsca zdarzenia - poinformował Dawid Fabjański z Animal Rescue Polska.

Świadek rozpoznała obie osoby. Wezwano policję. Kobiety miały tłumaczyć, że szczeniak przeszkadzał im, bo mają trudną sytuację rodzinną. Zwierzę było zaczipowane.

- Lekarze stwierdzili znaczną opuchliznę głowy i pyska oraz podejrzenie złamanie miednicy. Pies był wychudzony, bał się smyczy. Właściciele musieli się nad nim znęcać już wcześniej - mówi Fabjański z ARP. Pies przebywa w domu tymczasowym fundacji.

Psa uratowała specerowiczka | Fundacja Animal Rescue Polska
Psa uratowała specerowiczka | Fundacja Animal Rescue Polska
Kobiety przyznały się do swoich czynów | Fundacja Animal Rescue Polska
Psa uratowała specerowiczka | Fundacja Animal Rescue Polska
Psa uratowała specerowiczka | Fundacja Animal Rescue Polska
Psa uratowała specerowiczka | Fundacja Animal Rescue Polska
Psa uratowała specerowiczka | Fundacja Animal Rescue Polska
Kobiety przyznały się do swoich czynów | Fundacja Animal Rescue Polska
Psa uratowała specerowiczka | Fundacja Animal Rescue Polska
Psa uratowała specerowiczka | Fundacja Animal Rescue Polska
Psa uratowała specerowiczka | Fundacja Animal Rescue Polska

PAP/kz/pm