Styropian i różowe pasy. "To mordowanie miasta"

Warszawa

fot. tvnwarszawa.pl | | Eurosport
fot. tvnwarszawa.pl | | Eurosport
fot. tvnwarszawa.pl | | Eurosport
fot. tvnwarszawa.pl | | Eurosport
fot. tvnwarszawa.pl | | Eurosport
fot. tvnwarszawa.pl | | Eurosport
fot. tvnwarszawa.pl | | Eurosport
fot. tvnwarszawa.pl | | Eurosport
fot. tvnwarszawa.pl | | Eurosport

Klinkierowa elewacja budynku z przełomu lat 40. i 50. na rogu Wspólnej i Poznańskiej znika pod styropianem. - Tam jest wkomponowany fragment ocalałej po wojnie XIX-wiecznej kamienicy. To skandal – alarmują społecznicy. - Mamy wszystkie pozwolenia – odpowiada administrator nieruchomości.

- Nie pozwólmy, aby nasza stolica stała się symbolem kiczu i brzydoty – apeluje Piotr, który poinformował nas na warszawa@tvn.pl o trwających pracach przy ul. Poznańskiej 24.

"Bo nie jest zabytkiem"

- Część kamienicy, jedno ze skrzydeł pochodzi z XIX wieku. Reszta, skrzydło od ul. Poznańskiej, przełomu lat 40. i 50. Elewację budynku oblicowano wtedy tzw. cegłą gruzobetonową, czyli wytwarzaną z mielonego gruzu, co było swego rodzaju warszawską specjalnością - wyjaśnia Jarosław Zieliński, varsavianista.

W zakryciu elewacji styropianem nie widzi jednak nic złego administrator kamienicy.

- Obiekt nie jest zabytkiem, więc nie musieliśmy występować do konserwatora o pozwolenie na prace – odpowiada Piotr Róg z agencji Zamek. Jak dodaje, wykonawca prac ma wszystkie potrzebne pozwolenia. - Projekt został zatwierdzony przez wydział estetyki przestrzeni publicznej.

Jak ma wyglądać kamienica po zakończeniu prac? - Zastawimy klinkier na parterze. Wyżej zostanie położony styropian i nowy tynk. Później pomalujemy budynek w pionowe pasy, brązowe i różowe –wyjaśnia Róg.

Wściekłość i legislacyjna siekiera

- To jest mordowanie miasta i jego zabytków – grzmi na wieść o planach administracji budynku przy ul. Poznańskiej Janusz Sujecki z Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy.

W słowach nie przebiera także Jarosław Zieliński, varsavianista. - Ogacanie tej licówki styropianem to zwykły rozbój w sensie zamachu na estetykę domu, choć wartość zabytkowa obiektu jest relatywnie niewielka. Budynek wprawdzie nie podlega ochronie ze strony konserwatora zabytków, ale wściekłość budzi fakt, że Wydział Estetyki przy Biurze Naczelnego Architekta (kierowany przez Tomasza Gamdzyka), nie ma legislacyjnej siekiery do odrąbywania rączek tego rodzaju "upiększaczom" miasta - komentuje.

par/ec