Przygotuj się na:

Utrudnienia na Ochocie i Ursynowie

Na Ochocie startują prace poprzedzające przebudowę niebezpiecznego skrzyżowania Grójeckiej z Harfową i Racławicką Z kolei w weekend na Płaskowickiej ciąg dalszy prac związanych z budową Południowej Obwodnicy Warszawy. Z utrudnieniami muszą liczyć się kierowcy i pasażerowie komunikacji miejskiej.

Strażnik prowadził po pijanemu. Policja nie poinformuje straży

TVN Warszawa

Krzysztof BudekRatownicy medyczni zatrzymali pijanego kierowcę

Ratownicy medyczni zatrzymali pijanego kierowcę. Nieoficjalnie wiemy, że to strażnik miejski. Na razie nie poniesie konsekwencji. Policja nie poinformowała jego przełożonych.

Dochodziła północ, kiedy ratownicy medyczni dostrzegli kierowcę zachowującego się podejrzanie.

- Jechaliśmy, by zrealizować zlecenie przewiezienia pacjenta ze szpitala do szpitala. Używaliśmy sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Wszystkie samochody się zatrzymywały, ten jeden nie. Zauważyliśmy, że kierowca jest ospały, patrzy w jeden punkt. Ruszyliśmy za nim – opowiada Piotr Leśniewski, ratownik medyczny, który wraz z Krzysztofem Budkiem uczestniczył w zatrzymaniu pijanego kierowcy. Dodaje, że stan pacjenta pozwalał na to, by pojechać za podejrzanie zachowującym się kierowcą.

"Czuliśmy woń alkoholu"

Kierowca nie reagował na sygnały ratowników. Uciekał. Wreszcie mężczyźni zajechali mu drogę. – Kiedy uchylił okno, wyczuliśmy woń alkoholu. Mężczyzna próbował jeszcze zmienić bieg i uciec, ale bezskutecznie – opisuje Piotr Leśniewski.

Kierowca wybiegł z samochodu. Ratownicy go obezwładnili. Chwilę później na miejsce przyjechała policja. - Podczas przeszukiwania okazało się, że to strażnik miejski. Miał ze sobą legitymację i odznakę – mówi ratownik.

Policja oficjalnie nie potwierdza, że zatrzymanym kierowcą był strażnik miejski.

- Policjanci zatrzymali 42-latka i są na etapie zbierania materiału dowodowego. Po zebraniu danych wskazujących na to, że popełnił on przestępstwo usłyszy on zarzuty z artykułu 178 Kodeksu karnego, czyli kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości, za co grozi kara do dwóch lat więzienia – informuje krótko Robert Koniuszy z mokotowskiej policji.

Jednak – jak udało nam się nieoficjalnie ustalić – w notatkach funkcjonariuszy widnieje informacja, że kierowcą był strażnik miejski. Dlatego zadzwoniliśmy do straży.

Straż miejska nie musi pytać, policja nie musi informować

- Czy zostaną wyciągnięte konsekwencje wobec zatrzymanego mężczyzny? – pytamy w biurze prasowym straży miejskiej.

- Nikt nas nie poinformował, że nasz pracownik został zatrzymany – odpowiada Sławomir Smyk.

- A straż nie zamierza się tego dowiedzieć? Poznać szczegółów nieodpowiedzialnego zachowania swojego pracownika? – dopytujemy.

- Nie mamy takiego obowiązku – słyszymy dalej.

Straż miejska od policji niczego się nie dowie. - Policja nie ma obowiązku informowania pracodawcy o tym, że pracownik kierował pojazdem w stanie nietrzeźwości – informuje Robert Koniuszy.

Według przepisów, jeśli w danym zakładzie warunkiem kontynuowania pracy jest niekaralność, to on sam jest zobowiązany poinformować pracodawcę o tym, że został skazany za przestępstwo. Ale to dopiero w chwili uprawomocnienia się wyroku skazującego.

O podobnym przypadku pisaliśmy już na tvnwarszawa.pl. Wówczas pracownik Tramwajów Warszawskich spowodował wypadek śmiertelny. Jechał tramwajem po alkoholu, choć wcześniej stracił uprawnienia za jazdę po pijanemu. Mimo to dalej pracował w spółce i miał możliwość wsiadania do pojazdów. Nie poinformował pracodawcy o utracie uprawnień.

O tym, że mężczyzna stracił prawo jazdy za alkohol, tramwajarze dowiedzieli się już po śmiertelnym wypadku.

Do wypadku doszło na Jagiellońskiej Mateusz Szmelter/ tvnwarszawa.pl
wideo 2/3

kz/mś