Straż miejska tłumaczy się z interwencji: sprzedający bułki za złotówkę to "słupy"

Warszawa

straż miejskaNielegalnie handlujący

- Wszystkie stragany należą do jednego "przedsiębiorcy", a osoby sprzedające są jedynie "słupami" w doskonale zorganizowanym procederze - twierdzi straż miejska. I zapowiada walkę z nielegalnie handlującymi na ulicach stolicy. To reakcja na falę krytyki, która wylała się na mundurowych po ukaraniu kobiety handlującej bułkami za złotówkę.

Straż miejska wydała oświadczenie w którym poinformowała, że złożyła zawiadomienie do Komendy Stołecznej Policji, Urzędu Kontroli Skarbowej, Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej o zorganizowanym procederze handlu naruszającego kodeks karny i przepisy karno-skarbowe.

Zawiadomienie dotyczy osób handlujących na ulicach stolicy. Według strażników, większość z nich to "słupy", a całym procederem zajmuje się jedna osoba, która wykorzystuje osoby podające się za emerytów, rencistów lub bezrobotnych.

Jak podkreślają funkcjonariusze, handel artykułami spożywczymi odbywa się w warunkach urągającym podstawowym zasadom higieny a sprzedający nie mają wymaganych badań lekarskich.

Straż miejska na poparcie swojej tezy powołuje się na przypadki osób, które były oszukiwane przez zarządzających nielegalnym procederem. Ci, mieli obiecywać sprzedającym, że nic im nie grozi za handel bez pozwolenia. Obiecywano im także, że w razie otrzymania mandatu, zostanie on zapłacony. Tak się jednak nie działo, dopiero po interwencjach urzędu skarbowego sprzedający dowiadywali się że zostali wykorzystani.

Handlowała bułkami za złotówkę

Oświadczenie wydano po nagłośnieniu sprawy kobiety, która przy wejściu do metra centrum handlowała bułkami za złotówkę i dostała 200 złotowy mandat. Pojawiły się także informacje, że kobieta zmaga się z nowotworem i odmówiono jej renty. Sprawa została nagłośniona w mediach społecznościowych.

Pod wpisem pojawiły się krytyczne komentarze pod adresem "bezdusznych strażników miejskich" i ułomności polskiego prawa. Wpis rozprzestrzenił się po internecie. Skomentowało go ponad 5 tys. osób, udostępniono go ponad 20 tys. razy.

md/r