Straszyli, że skończy jak Brzeska. Policja ma monitoring, ale "jest mało pomocny"

Warszawa

Artur Węgrzynowicz, tvnwarszawa.plKamienica przy ul. 11 listopada, którą oddano w prywatne ręce

Jedna z lokatorek zreprywatyzowanej kamienicy przy ul. 11 listopada 4 miała usłyszeć od nieznanego mężczyzny słowa: "skończysz jak Brzeska". Kiedy kilka dni temu pytaliśmy o monitoring, policja odpowiedziała, że "jeszcze nim nie dysponuje". Dziś odpowiada, że monitoring jest, ale mało pomocny.

O sprawie kobiety, która mogła być zastraszana pisaliśmy na tvnwarszawa.pl. Mieszka w kamienicy oddanej w kwietniu rodzinie dawnej właścicielki. Według relacji lokatorki, pewnego dnia podszedł do niej mężczyzna, powiedział: "skończysz jak Brzeska" i odszedł. Kobieta zgłosiła się z pomocą do Marka Jasińskiego z Komitetu Obrony Lokatorów. Ten zgłosił sprawę na policję, która wszczęła postępowanie.

"Monitoring jest niezwykle ważny"

Jak informowała nas Paulina Onyszko, rzecznik prasowy komendy rejonowej, zawiadomienie zostało złożone 7 października. Dopytywana o monitoring (w ubiegłą środę, 19 października) odpowiedziała, że funkcjonariusze jeszcze nim nie dysponują, ale – jak zapewniła – "będziemy dążyli do zabezpieczenia".

"Jest on niezwykle ważny przy typowaniu osoby podejrzanej o kierowanie gróźb karalnych wobec mieszkanki kamienicy" - precyzowała.

Do sprawy monitoringu wróciliśmy po publikacji materiału.

Tym razem ta sama policjantka przyznała: "monitoring był przeglądany u nas na początku postępowania, ponieważ kamera, która jest przy ulicy 11 listopada i Inżynierskiej jest dostępna w centrum monitoringu znajdującym się w naszej komendzie, także był ogląd z naszego miejsca".

Monitoring bezużyteczny

Monitoring, jak dodaje dalej Onyszko, nie jest przydatny w tej sprawie. - Kamera swoim zasięgiem nie dociera do miejsca zdarzenia, które wskazała pokrzywdzona. Inne kamery też niestety nie. Jest jeszcze jedna, przy ul. Targowej, ale swoim zasięgiem też nie łapie – dodaje.

Pierwsza wiadomość o "niedysponowaniu monitoringiem" była prawdopodobnie konsekwencją niezrozumienia. - Mówimy o zabezpieczeniu, kiedy jedziemy gdzieś i zgrywamy go na przykład na płytę. Tymczasem ten mamy na miejscu i w każdej chwili mamy możliwość jego przeglądu – tłumaczy dziś Onyszko i powtarza, że "został sprawdzony przez policję".

Policjantka podkreśla też, że problemem w sprawie jest fakt, że pokrzywdzona "nie była w stanie wskazać żadnych cech rysopisu mężczyzny", który miał jej grozić. – Dlatego musieliśmy się udać do mieszkańców i spytać, czy nie widzieli albo nie słyszeli o tej osobie, żeby ustalić jej cechy zewnętrzne – mówi.

Kluczowy błąd w sprawie śmierci Brzeskiej

Nie bez powodu dopytujemy policję o monitoring. Jak pisali dziennikarze śledczy portalu tvn24.pl, w przypadku tajemniczej śmierci Jolanty Brzeskiej (jej spalone ciało znaleziono w 2011 roku w Lesie Kabackim) to właśnie zbyt późne zabezpieczenie kamer było jednym z kluczowych błędów śledczych w początkowej fazie śledztwa.

Chcemy wiedzieć, że policja wyciąga wnioski z takich sytuacji.

Kamienica przy ul. 11 listopada 4 została zwrócona bratu dawnej jego właścicielki (nie żadnemu kupcowi roszczeń). Burmistrz Pragi Północ Wojciech Zabłocki mówił nam jednak, że do jej zwrotu są pewne wątpliwości. Nie wiadomo bowiem, czy przeprowadzono w tej sprawie konieczne postępowanie spadkowe. Dział prawny dzielnicy analizuje tą sprawę.

CZYTAJ WIĘCEJ O SPRAWIE

Marek Jasiński z KOL zgłosił sprawę na policje

kw