Stefaniak walczy o budżet obywatelski, Rabiej obiecuje tereny zielone

Warszawa

Zapowiedzi Jakub StefaniakaTVN24
wideo 2/2

- W Warszawie mieszkają osoby z całej Polski, dlatego rząd powinien dołożyć 40 mln zł do budżetu partycypacyjnego stolicy - mówił w czwartek Jakub Stefaniak, kandydat Polskiego Stronnictwa Ludowego na prezydenta Warszawy. Walkę o tereny zielone zapowiedział z kolei Paweł Rabiej z Koalicji Obywatelskiej.

- Budżet obywatelski to jest nasza wspólna sprawa. W momencie, kiedy wygram wybory rozpocznie się masowa kampania zachęcająca warszawiaków do tego, żeby korzystali z możliwości głosowania w budżecie partycypacyjnym - zapowiedział.

Zdaniem Stefaniaka w tym roku głosowanie w budżecie obywatelskim w Warszawie skończyło się katastrofą, ponieważ - jak podał - zagłosowało zaledwie 80 tys. mieszkańców stolicy. - Wiele osób nie wie, że może to zrobić. Rolą władz miasta jest to, żeby te osoby zainteresować - podkreślił.

Jak mówił Stefaniak, wielu mieszkańców Warszawy przyjechało tutaj z innych miejscowości i korzystają ze stołecznej infrastruktury. - I bardzo dobrze, ponieważ Warszawa powinna być otwarta dla wszystkich - zaznaczył.

100-lecie niepodległości

- Ale jeśli mamy taką sytuację, to obligatoryjnie rząd powinien wspierać budżet obywatelski dla Warszawy. Dzisiaj ten budżet wynosi około 60 milionów złotych, ja bym chciał żeby na 100-lecie niepodległości rząd dołożył 40 milionów złotych, tak żebyśmy mieli pełną kwotę 100 milionów złotych na budżet obywatelski. I to jest wyzwanie dla pana premiera (Mateusza) Morawieckiego - powiedział Stefaniak.

Zdaniem kandydata PSL powinien zostać stworzony system zachęt dla osób, które mieszkają w Warszawie, ale nie są tu zameldowane. Stefaniak przekonywał, że dzięki nowym meldunkom Warszawa zyska dodatkowe pieniądze, które będą służyć wszystkim mieszkańcom. Jego zdaniem po wprowadzeniu "pewnych ulg" dla mieszkańców stolicy Estonii - w Tallinie zameldowało się ponad 20 tysięcy osób.

"Żeby parki były bogactwem"

O swoich postulatach mówił też w czwartek Paweł Rabiej (Nowoczesna), który ma zostać wiceprezydentem Warszawy, jeżeli wybory wygra Rafał Trzaskowski. - Z punktu widzenia zdrowia, odpoczynku, ciszy - tego, co potrzebuje każdy warszawiak i warszawianka - zależy nam, żeby parki były bogactwem, z którego wszyscy mogą korzystać - podkreślił.

Oświadczył, że chce, aby każdy mieszkaniec stolicy miał 10 minut piechotą do terenu zielonego, np. parku.

Rabiej podkreślił, że możliwe jest to m.in. poprzez przekształcanie nowych miejsc w Warszawie w tereny zielone. Przywołał przykład m.in. Placu Powstańców Warszawy oraz ul. Świętokrzyskiej, gdzie po rewitalizacji pojawiła się zieleń - rabaty, drzewa i krzewy.

Są propozycje i projekty

Kandydat Koalicji Obywatelskiej do Rady Warszawy Marek Szolc (Nowoczesna) przekonywał, że można doprowadzić do tego, iż więcej ulic i placów w stolicy może być wypełnionych zielenią. Zaznaczył, że jego partia przygotowała kilka takich propozycji, m.in. projekt przykrycia Trasy Łazienkowskiej stropem, na którym byłby park oraz plan zagospodarowania zielenią pl. Defilad.

- Mamy pomysły, wiedzę i świetne praktyki z innych miejsc, jak zwiększyć ilość terenów zielonych. To hasło "10 minut do terenu zielonego" jest w stu procentach realne - zapewnił Szolc.

Autobus Wojciechowicza

Specjalnym autobusem z napisem "Jacek Wojciechowicz zna się na Warszawie" ten kandydat na prezydenta stolicy będzie jeździł na spotkania z warszawiakami. Na czwartkowej konferencji prasowej zaznaczył, że to nowe narzędzie, które ma pomóc w kontakcie z mieszkańcami miasta.- Dzisiaj w naszej kampanii następuje niejako nowy etap - etap posługiwania się nowym narzędziem jakim jest autobus - powiedział Wojciechowicz na czwartkowej konferencji prasowej.Podkreślił, że autobus będzie służył do poruszania się po Warszawie i inicjowania rozmów z mieszkańcami. - Będziemy jeździć na pikniki, do różnych miejsc po to, żeby się właśnie spotykać z warszawiakami. Dzięki temu, że mamy właśnie taki autobus, może będziemy bardziej rozpoznawalni - jeżeli gdzieś podjedziemy, na pewno mieszkańcy będą sami podchodzić i będą z nami rozmawiać - dodał Wojciechowicz.

PAP/mn/ran