"Staruch" zatrzymany, a potem zwolniony do domu

Warszawa

| _mendesjoao_/Instagramfot. KSP

- Próby zatrzymania Piotra S., vel "Starucha" trwały już od szóstej rano, ale udało się go zatrzymać po godz. 14 – powiedział tvn24.pl Mariusz Sokołowski, rzecznik policji. Do tej pory, w związku z burdami podczas finału Pucharu Polski w Bydgoszczy, policja zatrzymała 13 osób w Poznaniu i 13 w Warszawie. Przesłuchali ich bydgoscy prokuratorzy.

Ci w Poznaniu postawili zarzuty 12 osobom. Zatrzymani podejrzani są o łamanie przepisów ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych: bezprawne wtargnięcie na płytę stadionu, maskowanie twarzy, rzucanie przedmiotami w kierunku służb porządkowych i demolowanie wyposażenia stadionu.

Zarzuty i dozór policyjny

- Osiem osób przyznało się do winy, wyraziło skruchę i wystąpiło o dobrowolne poddanie się karze - powiedział tvn24.pl rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy Jan Bednarek. Dodał, że w Warszawie zarzuty usłyszało 11 osób (dwóch potraktowano jako świadków), w tym "Staruch". - Został zatrzymany w wyniku akcji policyjnej, której szczegółów nie mogę zdradzić. Poszukiwania rozpoczęliśmy już o 6 rano - mówił nam Mariusz Sokołowski, rzecznik KGP.

- Przesłuchanie pana Staruchowicza się skończyło. Usłyszał zarzut wbiegnięcia na murawę i został zwolniony. Zastosowano dozór policyjny - powiedział Jan Bednarek, rzecznik bydgoskiej prokuratury. Dodał, że podobnie zachowano się wobec innych osób z zarzutami.

Wytypowali 70 osób

We wtorek z samego rana policjanci na podstawie nakazów prokuratorskich weszli do wytypowanych mieszkań, gdzie mieli przebywać ustaleni pseudokibice. Żadna z zatrzymanych osób nie stawiała oporu. Po zatrzymaniu i przeszukaniu pomieszczeń zostali przewiezieni do komendy stolecznej, gdzie byli przesłuchiwani pod nadzorem bydgoskiej prokuratury.

Funkcjonariusze zidentyfikowali do tej pory ponad 70 osób, które brały udział w zamieszkach. Bydgoska prokuratura, która prowadzi śledztwo w tej sprawie, poinformowała, że skompletowano już dowody pozwalające na postawienie zarzutów 33 osobom.

Zamieszki po meczu

W ubiegły wtorek chuligani zdemolowali stadion Zawiszy po finale piłkarskiego Pucharu Polski między drużynami Legii Warszawa i Lecha Poznań. Zgodę na organizację meczu wydano mimo negatywnej opinii policji o bezpieczeństwie na stadionie. Straty na obiekcie oszacowano na 40 tys. zł; wydatki policji związane z zapewnieniem bezpieczeństwa w związku z meczem - to ponad 930 tys. zł.

NIE BĘDZIE ARESZTU DLA KIBOLI Z POZNANIA - CZYTAJ WIĘCEJ NA TVN24.PL

PAP/nsz/tr/ec/ran/par