"Staruch" oskarżony o handel amfetaminą

Warszawa

archiwum TVN24Staruchowi grozi 10 lat

Nieformalny lider pseudokibiców Legii Warszawa Piotr S., ps. Staruch, jest oskarżony w sprawie handlu amfetaminą. Warszawska prokuratura w środę lub najpóźniej w czwartek wyśle akt oskarżenia do sądu. S. grozi do 10 lat więzienia.Akt oskarżenia ma trafić do Sądu Rejonowego Warszawa-Praga - poinformował PAP w środę prok. Szymon Liszewski, naczelnik wydziału ds. przestępczości zorganizowanej Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Dodał, że konieczne są tylko drobne korekty techniczne gotowego już aktu oskarżenia.

Zatrzymane 42 osobyPod koniec maja 42 osoby aresztowano w sprawie przemytu i handlu narkotykami na dużą skalę. CBŚ zatrzymało m.in. szalikowców z grupy Teddy Boys 95 i członków tzw. gangu Szkatuły. W latach 2008-2011 mieli oni brać udział w przemycie narkotyków w państwach UE, w tym Polski, i wprowadzaniu ich do obrotu. W sumie chodzi o 3,7 tony marihuany, ponad 500 kg amfetaminy, 300 kg kokainy i blisko 250 kg heroiny - informowała wtedy prokuratura. Potem postępowanie zostało podzielone jednym z wyodrębnionych wątków była sprawa S. Jest on oskarżony w sprawie kupna w maju 2010 r. kilograma amfetaminy. Drugi zarzut dotyczy przygotowania do wprowadzenia do obrotu 5 kg amfetaminy. Ponadto S. ma też dwa zarzuty ukrywania dowodów osobistych innych osób.

Świadek koronnyLiszewski potwierdził, że oba zarzuty narkotykowe oparto na zeznaniach świadka koronnego (Marka H., ps. Hanior, handlarza narkotyków). To typowa sytuacja jeden na jeden: kto twierdzi, że sprzedał narkotyki, kto inny zaprzecza, by kupił - powiedział prokurator. My daliśmy wiarę świadkowi koronnemu, co ocenił sąd - dodał. Podkreślił, że z chwilą gdy akt oskarżenia zostanie zarejestrowany w sądzie, to właśnie sąd będzie miał prawo decydować o areszcie S. Od maja br. S. przebywa w areszcie, którego termin upływa w drugiej połowie stycznia 2013 r. Śledczy zaprzeczali wcześniej, by zatrzymania pseudokibiców miały związek z tym, że na początku czerwca zaczynało się w Polsce Euro 2012. Sąd oddalił zażalenie

Obrońca Piotra S. mec. Krzysztof Wąsowski mówił wtedy PAP, że jego klient uważa, że był taki związek. Adwokat dodawał, że S. nie był członkiem Teddy Boys. Prawnik wnosił o uchylenie aresztu, bo według niego nie istnieje obawa matactwa, skoro wszystkich podejrzanych zatrzymano można też stosować wobec S. inne niż areszt środki zapobiegawcze. Sąd oddalał zażalenia na areszt. Grupa Teddy Boys 95 to najbardziej radykalna, obok Turystów, bojówka szalikowców Legii. Nieoficjalnie wiąże się ją z licznymi ustawkami - bójkami z pseudokibicami innych drużyn oraz zadymami na stadionach - także poza granicami Polski. W październiku 2011 r. CB zatrzymało pięć osób z tej bojówki za przemyt narkotyków z Holandii.Uderzył w twarz piłkarza

W maju 2011 r. warszawska prokuratura rejonowa wysłała do sądu akt oskarżenia przeciw "Staruchowi" za uderzenie w kwietniu 2011 r. w twarz piłkarza Legii Jakuba Rzeźniczaka po przegranym meczu. Grozi za to do roku więzienia. Zdarzenie zarejestrowała kamera, a nagranie opublikowano w internecie, pokazały je także media. Piotr S. nie przyznał się w tej sprawie do winy. Staruch został też zatrzymany przez policję w czasie akcji przeciw chuliganom, którzy brali udział w zamieszkach 3 maja 2011 r. na stadionie w Bydgoszczy, po finałowym meczu Pucharu Polski. W związku z tą sprawą S. usłyszał zarzut wtargnięcia na murawę zastosowano wobec niego dozór policyjny.

Zakaz stadionowy

W czerwcu 2011 r. prawomocny zakaz stadionowy wobec Piotra S. orzekł warszawski sąd. Sprawa dotyczyła zdarzeń z października 2009 r., gdy przed meczem Legii spiker prosił o uczczenie chwilą ciszy pamięci zmarłego Jana Wejcherta, jednego z założycieli ITI. "Staruch", jako wodzirej kibiców, zaintonował wtedy okrzyk: "Jeszcze jeden" adresowany do Mariusza Waltera, drugiego ze współwłaścicieli. Ochroniarze siłą wyprowadzili go ze stadionu.S. był już karany za rozbój. W grudniu 2011 r. przed stołecznym sądem rejonowym poddał się karze dwóch lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat za taki czyn. Przez swoich sympatyków oraz część polityków prawicy jest on uznawany za więźnia politycznego. To typowa sprawa kryminalna, która nie wiem czemu nabiera jakiego niebotycznego wymiaru - powiedział PAP Liszewski. Jakiekolwiek kwestie pozaprocesowe nie mają tu znaczenia - zapewnił.

PAP//b