"Staruch" aresztowany na trzy miesiące

Warszawa

Archiwum fot. KSP

Zarzut dokonania rozboju przedstawiła nieformalnemu szefowi kibiców Legii, Piotrowi S., pseud. "Staruch" Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście - dowiedział się portal tvn24.pl. Podejrzany miał napaść i pobić kibica Polonii. Mężczyzna nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Grozi mu 12 lat więzienia. Sąd zdecydował o trzech miesiącach aresztu.

Oskarżyciele z Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście - Północ złożyli do sądu wniosek o areszt. Zdecydowali się na ten krok, gdyż Piotr S. kłamał w sprawie miejsca, w którym mieszka. Policjanci sprawdzili, że pod adresem, który "Staruch" podał jako stałe miejsce pobytu bywa on bardzo rzadko, a mieszka zupełnie gdzie indziej. To oznacza, że gdyby prokuratorzy zastosowali wobec niego np. tylko dozór policyjny, to Piotr S. mógłby się ukrywać przed policją i prokuraturą.

Po godzinie 16.30 sąd wydał decyzję o trzech miesiącach aresztu dla "Starucha" - podał portal tvn24.pl.

Oskarżony o rozbój

Oskarżyciele zarzucili mu udział w rozboju. Za to "Staruchowi" grozi do 12 lat więzienia. - Tak wysokie zagrożenie karą to jedna z przesłanek, dla których prokuratorzy kierują do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie Piotra S. - tłumaczy Monika Lewandowska, rzecznik stołecznej Prokuratury Okręgowej.

Według policji Piotr S. wraz z dwoma nieznanymi mężczyznami pobił kibica konkurencyjnej, warszawskiej Polonii. "Staruch" kopał leżącego mężczyznę, po czym zabrał mu torbę z ubraniami i osobistymi przedmiotami. Jednak, jak ustaliła policja i prokuratura, motywem tego rozboju nie były kłótnie klubowe. O co poszło? Piotr S. odmawia składania wyjaśnień i nie przyznaje się do winy.

- Ustalamy, kim byli pozostali sprawcy - mówi w rozmowi z tvnwarszawa.pl nadkom. Marcin Szyndler z KSP.

Zatrzymany pod Kopcem Powstania

"Staruch" został zatrzymany wieczorem w poniedziałek, w 67. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, po uroczystościach na Kopcu Powstania. Piotr S. poszedł tam na czele kilkuset kibiców, by jak co roku złożyć wieńce i oddać hołd Powstańcom.

Funkcjonariusze informują, że zatrzymali go, bo kilka godzin wcześniej dopuścił się rozboju. Między policjantami a kibicami wywiązała się szarpanina. Jeden z funkcjonariuszy dostał kamieniem w głowę i na Kopiec wezwano posiłki. W akcji zatrzymania "Starucha" brało udział kilkadziesiąt radiowozów.

"Musieli wkroczyć do akcji"

Policjanci w środę podali więcej szczegółów na temat zatrzymania "Starucha". Wielu kibiców i internautów, piszących na Kontakt 24 i forum tvnwarszawa.pl, nazywa całą akcję policyjną prowokacją. Kontrowersje budzi m.in. fakt, że do zatrzymania doszło tuż po zakończeniu uroczystości rocznicowych związanych z wybuchem Powstania Warszawskiego. Oskarżenia pod adresem funkcjonariuszy pojawiły się także tuż po zatrzymaniu Piotra S. – widać to na filmie nagranym przez dziennikarza "Gazety Polskiej".

Tymczasem policja tłumaczy, że "Staruch" był tego dnia poszukiwany w sprawie rozboju. – Funkcjonariusze podejrzewali, że mężczyzna znajduje się na uroczystościach – mówi asp. Mariusz Mrozek z KSP. Czekali na Bartyckiej. Jak podkreśla policjant, zatrzymanie odbyło się po obchodach.

- Informację o poszukiwanym i podejrzewanym o przestępstwo Piotrze S. dostali tego dnia policjanci w całej Warszawie – precyzuje nadkom. Marcin Szyndler z KSP. – Kodeks postępowania karnego nakazuje funkcjonariuszom uniemożliwienie zniszczenia dowodów przestępstwa. Zwlekanie z zatrzymaniem może się przyczynić do ich zniszczenia. Nie ma też gwarancji, że poszukiwany, mimo że jest objęty dozorem policyjnym, nie zacząłby się ukrywać. Funkcjonariusze rozpoznali na miejscu Piotra S., więc wkroczyli do akcji – tłumaczy Szyndler.

mz//par