Sprzedaż lokali po zaniżonych cenach. Urzędnicy pod lupą prokuratury

Warszawa

TVN24Archiwalny materiał programu "Polska i Świat" o lokalach

Czy urzędnicy z dzielnicy Śródmieście narazili miejski budżet na straty? Śledztwo w tej sprawie wszczęła właśnie na wniosek aktywistów z Miasto Jest Nasze Prokuratura Regionalna. Śledczy mają podejrzenia, że pracownicy urzędu dzielnicy nie dopełnili obowiązków.

Chodzi o lokale użytkowe, które były sprzedawane w Śródmieściu jeszcze za czasów burmistrza Wojciecha Bartelskiego (PO). Miejscy aktywiści dotarli do dokumentów, z których wynikało, że nieruchomości mogły być zbyte po zaniżonych cenach. Mowa o trzech adresach: przy ul. Koszykowej 10, Krakowskie Przedmieście 16/18 i Ordynackiej 11. Szacuje się, że łączne straty miasta na tych transakcjach mogły wynieść ponad 3 miliony złotych.

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez były zarząd Śródmieścia złożyli aktywiści z Miasto Jest Nasze już w marcu. Akta trafiły wówczas do Prokuratury Rejonowej na Śródmieściu, która przekazała je do Prokuratury Regionalnej.

Śledczy z Rejonowej zostawili sobie tylko jeden wątek - dotyczący nieprawidłowości przy dokonywaniu wyceny wartości sprzedawanych lokali. Sprawę opisywaliśmy szerzej na tvnwarszawa.pl.

"Znaczne szkody majątkowe"

Prokuratura Regionalna natomiast początkowo odmówiła wszczęcia śledztwa. Aktywiści z MJN wystąpili więc z zażaleniem w tej sprawie – z powodzeniem.

"15 lipca br. Prokuratura Regionalna w Warszawie, po rozpoznaniu zażalenia złożonego przez Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze (…) wydała postanowienie o jego uwzględnieniu – informuje nas prokurator Agnieszka Zabłocka-Konopka.

W efekcie tej decyzji, Prokuratura Rejonowa przejęła od Regionalnej śledztwo dotyczące nieprawidłowej wyceny. Oprócz tego śledczy podjęli jeszcze jeden wątek. Jak tłumaczy Zabłocka-Konopka, chodzi o ewentualne wyrządzenie przez pracowników urzędu dzielnicy Śródmieście i zastępców burmistrza "znacznej szkody majątkowej", a także "szkody majątkowej w wielkich rozmiarach" poprzez niedopełnienie ciążących na nich obowiązków i dokonanie sprzedaży wyżej wymienionych kamienic w trybie bezprzetargowym.

Burmistrz oskarża

Sprzedawanie lokali bez przetargu jest w pewnym sytuacjach zgodne z prawem, o czym w TVN24 mówił mecenas Bartosz Bator. W tym przypadku jednak – jak tłumaczy prokurator Załbocka-Konopka - mogło dojść do poświadczenia nieprawdy przez funkcjonariuszy publicznych uprawnionych do wystawienia dokumentu, jakim był wykaz lokali użytkowych przeznaczonych do sprzedaży w drodze bezprzetargowej. Prokuratura Regionalna przygląda się również tej sprawie.

Omawiane lokale były sprzedawane, kiedy na czele zarządy dzielnicy stał jeszcze Wojciech Bartelski. Kiedy pisaliśmy o tej sprawie i możliwych nieprawidłowościach w czerwcu, były burmistrz przekonywał, że sprzedaż lokali przebiegała zgodnie z prawem miejscowym.

Zapewniał też, że dobrego imienia urzędu w Śródmieściu i jego pracowników, których dobierał pod względem "kompetencji i uczciwości, będzie bronił na równi ze swoim". Aktywistów z Miasto Jest Nasze oskarżył natomiast o manipulację i zapowiedział pozew sądowy.

Jednak, jak poinformował nas w piątek lider Miasto Jest Nasze Jan Śpiewak, żaden pozew do tej pory do niego nie dotarł.

Nieprawidłowości na Ochocie

Sprzedaż lokali użytkowych śledczy badają również w dzielnicy Ochota. W tym przypadku sprawę prowadzi Prokuratura Okręgowa, która wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych zatrudnionych w urzędzie dzielnicy.

Z kontroli przeprowadzonej przez warszawski ratusz wynika, że ochoccy urzędnicy narazili budżet na 2,5 mln strat.

CZYTAJ WIĘCEJ O NIEPRAWIDŁOWOŚCIACH NA OCHOCIE:

Konferencja stowarzyszenia Ochocianie
Mateusz Szmelter / tvnwarszawa.pl

kw/b