Sprawa zamieszek po śmierci Nigeryjczyka. Możliwe apelacje

Warszawa

archiwum TVNProces za zamieszki

Możliwe są apelacje - zarówno prokuratury, jak i obrony - w sprawie kilkunastu obcokrajowców, którzy w maju 2010 r. brali udział w zamieszkach po śmierci ich rodaka postrzelonego przez policjanta. Spośród 17 oskarżonych sąd rejonowy skazał niedawno osiem osób.

- Prokuratura złożyła wniosek o uzasadnienie w stosunku do uniewinnionych oskarżonych, są też wnioski o uzasadnienie od obrońców, obecnie trwa sporządzanie uzasadnienia - poinformowała PAP Joanna Adamowicz z wydziału prasowego Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.

Wnioski o takie pisemne uzasadnienie traktuje się jako zapowiedź możliwej apelacji.

Ośmiu skazanych

W końcu maja Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi Południe skazał ośmiu oskarżonych na kary w zawieszeniu - od półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata do roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Dziewięć osób zostało uniewinnionych. Sąd zwolnił wszystkich oskarżonych od kosztów sądowych.Akt oskarżenia w tej sprawie wobec 21 obcokrajowców - głównie obywateli Nigerii - trafił do sądu w czerwcu 2011 r. Spośród oskarżonych 18 osobom prokuratura zarzuciła czynną napaść na funkcjonariuszy, zaś trzem kolejnym - stawianie oporu policji. Proces ruszył w początkach 2013 r., w jego trakcie sprawy niektórych oskarżonych zostały wyłączone. Ostatecznie sentencja wyroku objęła 17 osób.

Śmiertelne postrzelenie

Do śmiertelnego postrzelenia Nigeryjczyka Maxwella Itoyi doszło 23 maja 2010 r. rano, podczas kontroli na bazarze w okolicy budowy Stadionu Narodowego.Według policji ubrani po cywilnemu funkcjonariusze, zajmujący się przestępstwami gospodarczymi, podeszli do grupy czarnoskórych mężczyzn. Ci mieli zachowywać się agresywnie, jeden uciekał. W tunelu pod torami policjant przewrócił uciekającego na ziemię i próbował założyć mu kajdanki. Wtedy jego i jego kolegę, który biegł za nim, miała zaatakować grupa mężczyzn. Pomiędzy policjantem a jednym z mężczyzn miało dojść do szamotaniny. Przyczyną śmierci Itoyi była rana postrzałowa uda, uszkodzenie tętnicy i krwotok.Z relacji kolegów policjanta wynikało, że strzał padł podczas próby wyrwania broni funkcjonariuszowi. Policja informowała po zdarzeniu, że policjant próbował udzielać postrzelonemu mężczyźnie pomocy, jednak został obrzucony kamieniami, cegłami i rurami. Sytuację udało się opanować dopiero po przyjeździe dodatkowych sił prewencji.

Umorzone śledztwo

Według relacji znajomych zabitego Nigeryjczyk podszedł do policjanta po tym, jak zobaczył, że jeden z jego handlujących kolegów został zatrzymany. Jak mówili, policjant zanim strzelił do Itoyi, już wcześniej celował do innych ludzi, którzy przebiegali obok. Tydzień po śmierci Nigeryjczyka ulicami Warszawy przeszedł marsz ku jego pamięci. Zdarzenie potępiło też nigeryjskie MSZ.W maju 2012 r. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga umorzyła śledztwo w sprawie śmiertelnego postrzelenia Nigeryjczyka. Śledczy wyjaśniali, że decyzja została podjęta wobec braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa. "Przeprowadzone czynności procesowe nie pozwoliły w sposób niebudzący wątpliwości ustalić faktycznego przebiegu zdarzenia, a przesłuchani świadkowie, podkreślając jego dynamiczny przebieg, podawali rozbieżne wersje" - uzasadniała prokuratura.

Wdowa chce zadośćuczynienia

W lipcu 2012 r. decyzję o umorzeniu tego śledztwa podtrzymał sąd okręgowy. Sąd uznał m.in., że wątpliwości należy tłumaczyć na korzyść "potencjalnego podejrzanego". "Osoby uczestniczące w zdarzeniu wiedziały, że trwa interwencja policji, zaś funkcjonariusze mieli w widocznych miejscach odznaki policyjne" - wskazywał sąd.Wdowa po Nigeryjczyku żąda zadośćuczynienia od policji. Jak poinformował PAP reprezentujący ją mec. Andrzej Michałowski stołeczny sąd okręgowy na październik tego roku wyznaczył pierwsze terminy cywilnego procesu w tej sprawie. Kobieta domaga się zadośćuczynienia dla siebie oraz trójki swych dzieci za krzywdę związaną ze śmiercią męża w wysokości 250 tys. zł dla każdego z uprawnionych, a także renty. Adwokat dodał, że policja w odpowiedzi na pozew wniosła o jego oddalenie.Wcześniej mec. Michałowski mówił, że choć śledztwo nie stwierdziło winy funkcjonariusza, to w procesie cywilnym o zadośćuczynienie strona powodowa nie musi wskazywać konkretnego winnego, bo chodzi o ogólną odpowiedzialność za zachowania organów państwa.

PAP/ran