Przygotuj się na:

WEEKENDOWE UTRUDNIENIA

Nachodzący weekend będzie pracowity dla drogowców i wodociągowców. Ci pierwsi dokończą naprawę nawierzchni buspasa w alei Stanów Zjednoczonych, drudzy będą działać na Płockiej. Zmiany w organizacji ruchu spowoduje też białołęcki Bieg Wolności i Warszawskie Spotkanie Wigilijne na Pradze Północ.

Sprawa działki, która zaczęła aferę. Będzie ponownie rozpatrzona?

Warszawa

TVN 24Działka pod dawnym adresem Chmielna 70

- Na kolejnym niejawnym posiedzeniu komisja weryfikacyjna zajmie się trzema wnioskami o ponowne rozpatrzenie sprawy działki przy Chmielnej 70 - powiedział w środę zasiadający w komisji weryfikacyjnej poseł PiS Jan Mosiński.

W poniedziałek komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji poinformowała, że otrzymała wnioski o ponowne rozpatrzenie sprawy słynnej działki Chmielna 70. Wnioski złożyli beneficjenci uchylonej w lipcu przez komisję decyzji zwrotowej prezydent stolicy dotyczącej tej działki.

Zapoczątkowała aferę

Mosiński powiedział, że według jego wiedzy komisja na kolejnym niejawnym posiedzeniu rozpatrzy te wnioski. Poseł PiS dodał, że przeglądał wnioski dotyczące Chmielnej 70 wraz z uzasadnieniami. Jak zaznaczył, ich autorzy przekonują w nich m.in., że ostatni przedwojenny właściciel nieruchomości Jan Henryk Holger Martin był obywatelem polskim. Mosiński powiedział, że z jego analiz wynika, że oba te twierdzenia są nieprawdziwe i niesłuszne. Od sprawy działki przy Pałacu Kultury i Nauki pod dawnym adresem Chmielna 70 w 2016 r. zaczęła się afera reprywatyzacyjna. Na mocy decyzji ratusza z 2012 r. działka ta, o wartości około 160 mln zł, została przejęta przez osoby, które nabyły roszczenia od spadkobierców. Miasto przyznało im prawo wieczystego użytkowania działki - mimo że w latach 50. odszkodowanie dostał jej ostatni przedwojenny właściciel, obywatel Danii Jan Henryk Holger Martin. W końcu lipca komisja weryfikacyjna uchyliła decyzję z 2012 r. Według komisji, miasto nie mogło przekazać praw do Chmielnej 70, bo ostatni właściciel 2/3 działki, jako obywatel Danii, został spłacony przez polski rząd. Uchylając w całości decyzje miasta, komisja odmówiła przyznania praw do działki trzem osobom, które o nie wystąpiły i je uzyskały w 2012 r. Komisja uznała je za nieuprawnione do roszczeń po Holgerze Martinie.

Wiedzieli w ratuszu?

Szef komisji Patryk Jaki podkreślał wtedy, że w tym czasie handlowano roszczeniami pochodzącymi od Holgera, aż przeszły one na rzecz beneficjentów decyzji z 2012 r. "30 osób w Ratuszu wiedziało, że był on obywatelem duńskim, a wobec objęcia go umową indemnizacyjną Polski i Danii, odnosząca się do niego część 2/3 działki powinna była przejść na Skarb Państwa" - mówił Jaki. Dodawał, że zaniechanie wyjaśnienia sprawy obywatelstwa Holgera Martina doprowadziło do rażącego naruszenia prawa. Na mocy decyzji prezydent Warszawy z 2012 r. działkę przejęły osoby, które nabyły roszczenia: Janusz P., mec. Grzegorz M. i Marzena K. (siostra mec. Roberta N., podejrzana o fałszywe oświadczenia majątkowe). Po wybuchu afery zrzekli się oni praw do działki, a prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz uznała decyzję z 2012 r. za pochopną. Odpowiedzialnością obarczyła zwolnionych wtedy m.in. urzędników Biura Gospodarki Nieruchomościami. Twierdziła, że ukryli przed nią pismo Ministerstwa Finansów ws. spłacenia roszczeń Duńczyka. Podczas posiedzenia komisji w sprawie Chmielnej 70, które odbyło się 13 lipca, M. mówił m.in., że zapoznał się z wieloma dokumentami, z których wynikało jednoznacznie, że Holger Martin był obywatelem Polski. Podkreślał, że obywatelstwo Holgera Martina nie budziło jego wątpliwości, a zatem problem indemnizacji nie dotyczy tej sprawy. Z kolei P. mówił wtedy, że czuje się oszukany przez urzędników ratusza albo Ministerstwa Finansów. Jak dodawał, jeżeli decyzja zwrotowa była wadliwa, to nabywcy praw i roszczeń do Chmielnej chcą, aby urząd zwrócił im pieniądze za przyłączenie sąsiednich działek oraz 3-letnie płacenie za użytkowanie wieczyste. Marzena K. - jako osoba podejrzana - skorzystała z prawa do odmowy składania zeznań przed komisją.

Nie ma odwołania

W poniedziałek komisja poinformowała, że 11 sierpnia wpłynął do niej wniosek o ponowne rozpatrzenie tej sprawy złożony przez mec. M., zaś 16 sierpnia takie wnioski złożone przez K. i P. Zgodnie z ustawą o komisji weryfikacyjnej do decyzji tej komisji stosuje się odpowiednio przepis Kodeksu postępowania administracyjnego, który głosi, że "od decyzji wydanej w pierwszej instancji przez ministra lub samorządowe kolegium odwoławcze nie służy odwołanie, jednakże strona niezadowolona z decyzji może zwrócić się do tego organu z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie sprawy".

KOMISJA O CHMIELNEJ 70:

Przedstawicielka ratusza o reprywatyzacjiTVN24 BIŚ
wideo 2/12

PAP/ran/mś