Przygotuj się na:

WOLA: ZMIANY TRAS AUTOBUSÓW

Wraz z planowanym na kwiecień 2020 roku otwarciem nowych stacji metra na Woli zmienić się muszą trasy wielu linii autobusowych. Zarząd Transportu Miejskiego pokazał plany, które będą podstawą konsultacji społecznych. Początek 10 grudnia.

Sprawa drona nad Okęciem "utknęła". Nie przesłuchano pilotów Lufthansy

Warszawa

W lipcu podchodzący do lądowania piloci Lufthansy zauważyli latającego w pobliżu drona

Policjanci dopiero szykują przesłuchanie pilotów Lufthansy, którzy lądując na Okęciu prawie zderzyli się z dronem - dowiedział się portal tvn24.pl. Za to blisko przełomu jest śledztwo Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego dot. zrzucenia flary z drona na lotnisko w podkrakowskich Balicach.

Dochodzenie w sprawie głośnego incydentu, który miał miejsce 20 lipca br. prowadzą policjanci z komendy powiatowej w Piasecznie. Prokuratura w ogóle nie zajmuje się tą sprawą - to efekt rewolucyjnych zmian, które 1 lipca zaczęły obowiązywać w prawie karnym.

- Postępowanie jest z artykułu 212 prawa lotniczego, które przewiduje karę do pięciu lat więzienia za spowodowanie takiego incydentu - informuje aspirant Maciej Blachiński.

Przypomnijmy: policjanci z Piaseczna błyskawicznie znaleźli mężczyznę, który sterował dronem.

Poważne niebezpieczeństwo

20 lipca br. dron zauważyli podchodzący do lądowania na warszawskim lotnisku piloci Lufthansy. W rozmowie z wieżą kontroli lotów określili samo zdarzenie jako "bardzo niebezpieczne". O incydencie pierwszy poinformował branżowy "The Aviation Herald". Według tych informacji dron zbliżył się do Embraera 195 na odległość ledwie 100 metrów. W rozmowie z wieżą piloci mieli pretensje do kontrolerów, którzy powinni "dbać o przestrzeń powietrzną wokół lotniska".

Zatrzymany mężczyzna przyznał, że tego dnia latał dronem. Sam nie był jednak pewny, że to on spowodował zagrożenie.

- Mówił, że sprzedawca zapewniał go, iż dron nie wzbije się na taką wysokość i odległość. Był przerażony sytuacją - relacjonuje w rozmowie z tvn24.pl jeden z funkcjonariuszy.

Dron trafił do policyjnego magazynu. Czeka na wyznaczenie biegłego, który dokona odczytów z maszyny i je zinterpretuje. Ale sam biegły zostanie powołany dopiero po przesłuchaniu załogi samolotu niemieckich linii, które jest dopiero planowane.

- Sprawa zajmie jeszcze kilka miesięcy, będzie też kosztowna. Chodzi o opinię biegłego, a być może będą potrzebne kolejne - mówi nam funkcjonariusz z komendy stołecznej policji. Dopiero wtedy sami policjanci zdecydują jakie dokładnie zarzuty przedstawić pilotowi drona.

ABW na tropie

Ustaliliśmy, że bardziej zaawansowane jest śledztwo dotyczące długo utrzymywanego w tajemnicy incydentu z dronem, który miał miejsce na podkrakowskich Balicach.

Dopiero, gdy media nagłośniły historię z Okęcia okazało się, że jeszcze poważniejszy incydent miał miejsce w 2014 roku. Wtedy pilot drona zrzucił - jak zgodnie podały media - "ładunek wybuchowy".

- Pracujemy nad tą sprawą, nie mamy ustalonego sprawcy stąd nie będziemy informować o szczegółach zdarzenia - mówił rzecznik prokuratury apelacyjnej w Krakowie Piotr Kosmaty.

Jednak z naszych informacji wynika, że śledczy z ABW i prokuratury są bliscy przełomu w tej sprawie. Wytypowali wąski krąg podejrzanych osób. Dowiedzieliśmy się również, że śledztwem w tej sprawie pierwotnie zajmowała się policja umarzając ją "z powodu niewykrycia sprawców". Po tej decyzji ktoś napisał list do służb specjalnych o tym, że incydent dowodzi łatwości z jaką można dokonać zamachu i że nie istnieje system ochrony lotnisk.

Dziurawe prawo

Dopiero wtedy sprawę potraktowano poważniej i na nową ją wszczęto - już przez doświadczonych śledczych z poziomu Prokuratury Apelacyjnej oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Ci doszli do wniosku, że nie zrzucono z drona na teren lotniska materiału wybuchowego, a świetlną flarę. Wytypowali również wąski krąg podejrzanych.

Równolegle w centrali Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego rozpoczął się przegląd prawa dotyczącego lotów dronami. Efekty mają być ujęte w postaci raportu, w którym znajdą się sugestie co trzeba zmienić, aby zapanować nad dronami.

Tak rzecznik lotniska wypowiadał się o incydencie:

Rzecznik lotniska o incydencie z dronem
TVN24

Czytaj także na tvn24.pl

Robert Zieliński / tvn24.pl