Spór o sześciolatki. Wiceprezydent o minister edukacji: nie wie o czym mówi

Warszawa

TVN24, Grzegorz Krzyżewski / UMAnna Zalewska i Włodzimierz Paszyński

"Opowiada o finansowaniu przedszkoli przez państwo. Chyba nie wie o czym mówi" – tak o Annie Zalewskiej pisze wiceprezydent Warszawy. Włodzimierz Paszyński uważa, że minister edukacji zarządza stołeczną oświatą, choć nie ma do tego podstaw.

Paszyński w warszawskim ratuszu odpowiada m.in. za edukację. Skargi dotyczące braku miejsc w przedszkolach czy przepełnionych podstawówkach trafiają właśnie do niego.

"22 lutego 2016 r. dyrektorzy przedszkoli i szkół podstawowych z oddziałami przedszkolnymi otrzymali list podpisany przez panią minister Annę Zalewską" – pisze na stronie warszawskiego ratusza Paszyński.

Wiceprezydentowi nie spodobało się, że nowa minister zwróciła się bezpośrednio do dyrektorów, pomijając władze samorządowe, które te placówki prowadzą.

Kto utrzymuje przedszkola?

W swoim komentarzu Paszyński krytykuje minister za publiczne wypowiedzi, z których wynika, że przedszkola finansowane są z budżetu państwa. "Chyba nie wie o czym mówi…" – pisze.

I przypomina, że w 2016 roku wydatki na dzieci w przedszkolach i oddziałach przedszkolnych w Warszawie wyniosą prawie 650 mln zł. Informuje też, że środki przekazane na ten cel przez MEN to 85 mln zł, czyli około 13 proc. wszystkich wydatków.

"Krótko mówiąc, pani minister funduje w roku małym warszawiakom 6 tygodni pobytu w przedszkolu. Roczny koszt utrzymania dziecka w warszawskim przedszkolu wynosi ponad 11 tys. zł. W tej kwocie środki z MEN to 1370 zł" – pisze Paszyński i oburza na sugestię, że samorządy chcą "zarabiać na dzieciach".

Brak miejsc w przedszkolach

To nie pierwszy raz, kiedy Paszyński zabiera głos w sprawie działań minister Anny Zalewskiej. Publicznie krytykował też cofnięcie reformy dotyczącej sześciolatków. – To oznacza, że może zabraknąć miejsc dla dzieci trzyletnich, a ponad tysiąc nauczycieli może mieć problem ze znalezieniem pracy – mówił.

Dziś Paszyński odpowiada pani minister, że Warszawa zrobi wszystko, aby miejsca w przedszkolach zapewnić, "w trosce o dobry rozwój dzieci i z myślą o ich rodzicach". Informuje, że miasto organizuje konkursy i kupuje miejsca w przedszkolach niepublicznych, na warunkach określonych w ustawie.

"W tym roku udało się w ten sposób pozyskać około 400 miejsc" – pisze. Zaznacza jednak, że wciąż niewiele przedszkoli niepublicznych bierze udział w takich konkursach, bo wiąże się to z rezygnacją z pobierania wysokich opłat od rodziców.

"Posyłajcie sześciolatki do szkoły"

Jak pisaliśmy na tvnwarszawa.pl, władze miasta będą przekonywać rodziców, aby posyłały swoje sześcioletnie dzieci do szkół, mimo braku takiego obowiązku.

– Będziemy organizować spotkania i pokazywać rodzicom, że mitem są te nieprzygotowane szkoły. W ostatnich latach włożyliśmy mnóstwo pieniędzy w modernizację i remonty, nie mówiąc o budowie całkiem nowych placówek – przekonywał Paszyński. – Naprawdę nasze dzieci sześcioletnie w niczym nie są gorsze od swoich rówieśników w Europie i na świecie, znakomicie radzą sobie ze szkołą – argumentował.

O komentarz poprosiliśmy ministerstwo edukacji. Czekamy na odpowiedź.

Walka o sześciolatki
"Fakty" TVN
Finansowanie przedszkoli
UM

kw/sk