Spór o mandat radnego z bazarkiem w tle

Warszawa

Tomasz Zieliński, tvnwarszawa.pl"Bazarek na Dołku"

Na Ursynowie trwa spór o mandat radnego Platformy Obywatelskiej. Opozycja chce go wygasić. Uznaje, że w grę wchodzi konflikt interesu, a sam radny łamie prawo. Na dywanik wzywa też wojewoda mazowiecki.

Chodzi o Piotra Karczewskiego, który od dwóch lat jest dzielnicowym radnym Platformy Obywatelskiej. Znacznie dłużej (bo od dekady) jest prezesem Stowarzyszenia Kupców-Inwestorów Giełdy "Na Dołku", która zarządza niezwykle popularnym na Ursynowie bazarkiem "Na Dołku". I tu zdaniem opozycji, pojawia się problem.- Radny prowadzi działalność gospodarczą z wykorzystaniem mienia komunalnego, więc w mojej opinii, w tej sytuacji może występować konflikt interesu i naruszenie przepisów ustawy o samorządzie gminnym – twierdzi Paweł Lenarczyk z klubu Nasz Ursynów.Wspomniana ustawa wskazuje jasno, że radny nie może "prowadzić działalności gospodarczej (…) z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy", w której sprawuje mandat. Jeśli natomiast prowadzi – musi przestać to robić w ciągu trzech miesięcy od dnia złożenia ślubowania na radnego.

Interwencja wojewody

Sprawą zajął się już wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera (PiS), który apeluje o wyjaśnienie całej sytuacji. "Poprosił Przewodniczącą Rady Dzielnicy o ustosunkowanie się do podejrzenia naruszenia zakazu łączenia mandatu radnego z wykonywaniem przez niego działalności gospodarczej na mieniu gminy" - informuje nas zespół prasowy urzędu wojewódzkiego.Sama przewodnicząca uważa, że póki co nie może wydać jednoznacznego stanowiska. - Mogę jedynie nadzorować tryb wyjaśniający, co też robię. Zwróciłam się z prośbą o wyjaśnienia do pana Karczewskiego, napisałam też do wojewody. Kiedy otrzymam zwrotne odpowiedzi, zdecyduję co dalej robić – mówi przewodnicząca Teresa Jurczyńska-Owczarek, radna niezależna, która współtworzy koalicję z PO.

Sam zainteresowany przypomina, że kwestia jego interesu w kontekście bazarku "Na Dołku" była wyjaśniana w ubiegłym roku bardzo dokładnie. Zajmował się tym ówczesny wojewoda Jacek Kozłowski (PO) i nie dopatrzył się żadnych nieprawidłowości. - Moja sytuacja przez ten rok się nie zmieniła. Umowę na zajęcie pasa drogi podpisywałem i podpisuję z Zarządem Dróg Miejskich, jako zarządcą tego terenu – mówi nam Piotr Karczewski (PO).

Nowy wojewoda, nowe decyzje

Przez wspomniany rok kilka aspektów sprawy uległo jednak zmianie. Po pierwsze jest nowy wojewoda z nadania PiS. Druga kwestia dotyczy własności gruntów.

"Miasto Stołeczne Warszawa decyzją Wojewody Mazowieckiego z 31 sierpnia 2016 r. nabyło nieodpłatnie własność nieruchomości zajętej pod część drogi publicznej ul. Płaskowickiej w Warszawie" - piszą wojewódzcy urzędnicy."Ze wstępnych ustaleń wynika, że na nieruchomości radny najprawdopodobniej prowadzi działalność gospodarczą oraz bierze udział w zarządzaniu Stowarzyszeniem Kupców – Inwestorów Giełdy "Na Dołku"" - dodają.Radny Karczewski przyznaje, że o decyzjach, które zachodzą między instytucjami nie wie. - Nikt nie informuje mnie o tym, między jakimi organami zmieniają się kwestie własności. Wiem, że nie mogę wynajmować terenu od miasta, ale tak jak wspomniałem, mam umowę z zarządcą, czyli z ZDM – mówi. Potwierdza, że przewodnicząca rady faktycznie zwróciła się do niego z prośbą o wyjaśnienia. - Przygotowuję odpowiedź. Muszę skonsultować z prawnikami. Mam na to dwa tygodnie – zastrzega.

Opozycja żąda wyjaśnień

Jasnej informacji w całej sprawie domaga się ursynowska opozycja. - Ta sprawa powinna zostać definitywnie wyjaśniona przez odpowiednie organy: radę dzielnicy i wojewodę. W takich sytuacjach nie mogą pojawiać się żadne wątpliwości. Tym bardziej, że aktualne jest przeniesienie bazarku do innej lokalizacji i mandat radnego może być wykorzystywany do prywatnych celów – uznaje Paweł Lenarczyk (NU).- Na jednej z działek, na której działa bazarek mienie komunalne jest ewidentne, a więc jest i naruszenie przepisu – dodaje Piotr Skubiszewski (NU). - Podnosiliśmy tę sprawę od dawna. Zarzucano nam, że radny i tak nie ma większego wpływu, na to co się na tym terenie dzieje. Nie zgadzamy się z tym, bo chociażby teraz uchwalany jest tutejszy plan zagospodarowania. Radni dzielnicy przecież taki plan opiniują (ale nie uchwalają – red.), więc jak nie mówić o konflikcie interesu? – pyta.Sprawa będzie jeszcze wyjaśniana zarówno przez radę, jak i przez wojewodę.

Gdzie przeniesie się bazarek?

Tymczasem wciąż nie ma informacji o tym, w jakie miejsce przeniesiony zostanie sam bazarek "Na Dołku". Obecnie leży on u wzdłuż ul. Płaskowickiej, między ul. Braci Wagów i al. KEN, gdzie niebawem rozpocznie się budowa Południowej Obwodnicy Warszawy. Potrzebna jest więc nowa tymczasowa lokalizacja targowiska, o którą spór trwa od około dwóch lat. Kupcy z Piotrem Karczewskim na czele chcą, aby przeniesiono je w zasadzie na drugą stronę ulicy – wzdłuż al. KEN (przy ul. Polaka). Zwali szeregi, napisali do burmistrza petycję w tej sprawie i – jak twierdzą - zebrali pod nią około 5 tys. podpisów. Zarząd dzielnicy przychylił się do ich prośby i wydał decyzję o warunkach zabudowy dla tego właśnie terenu.Koniec historii? Nic bardziej mylnego. Część mieszkańców (zwłaszcza tych z ul. Polaka) targowiska w tym miejscu nie chce. Twierdzą, że oszpeci okolicę i zdewastuje zieleń. Również połączyli siły i założyli Obywatelski Komitet Obrony Terenów Zielonych pomiędzy ul. Polaka a Al. KEN. Za nieumieszczaniem bazarku na ul. Polaka lobbują też radni Naszego Ursynowa. Wspólnie zaskarżyli decyzje dotyczącą warunków zabudowy do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Ten ich zarzuty potwierdził i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Spór o bazarek:

"Bazarek na Dołku"
Tomasz Zieliński, tvnwarszawa.pl

kw/b