Śpiewak "zreprywatyzował" profil Miasto Jest Nasze

Warszawa

Jan Śpiewak i Wolne Miasto Warszawa

Przez lata sprzeciwiał się dzikiej reprywatyzacji. Na walce z nią zbudował swoją pozycję nieprzejednanego krytyka Hanny Gronkiewicz-Waltz. W niedzielę Jan Śpiewak zadziałał jednak w sposób, przez niektórych nazwany "metodami rodem ze spraw, które nagłaśniał" i dosłownie zreprywatyzował profil Miasto Jest Nasze na Facebooku.

Przypomnijmy: Jan Śpiewak nie jest już ani prezesem, ani członkiem MJN - pod koniec marca odszedł ze stowarzyszenia, które współtworzył. Do niedzieli wydawało się, że rozstanie przebiegło spokojnie. Ale późnym wieczorem profil - śledzony przez blisko 40 tysięcy osób - niespodziewanie zmienił nazwę na "Wolne Miasto Warszawa".

Przed 23 pojawił się na nim wpis: "Szanowni Państwo, Zgodnie z wcześniejszymi informacjami, które mogliście przeczytać na tym profilu, powstaje nowa inicjatywa osób chcących działać dla Warszawy, skupionych wokół Jana Śpiewaka. Jej nazwa to Wolne Miasto Warszawa. Będziemy dalej razem zmieniać stolicę". Podpisał się pod nim Śpiewak.

Pierwszy wpis Jana Śpiewaka
facebook

Przywłaszczenie

Niedługo potem na nowym profilu MJN (w nocy miał już ponad tysiąc fanów, o 8.00 rano ponad 2700) pojawiła się odpowiedź stowarzyszenia:

"Fanpage Miasto Jest Nasze został dzisiejszego wieczoru przywłaszczony i zmienił nazwę bez wiedzy 130 członków Stowarzyszenia i 40 000 fanów. Jan Śpiewak po rezygnacji z członkostwa w Stowarzyszeniu odmówił przekazania uprawnień administratorskich argumentując, że jest to jego własność prywatna. To co jest obecnie publikowane na byłym profilu MJN nie ma nic wspólnego z działalnością Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Stanowczo odcinamy się od takich metod działania, które są nie tylko niezgodne z wartościami, którymi się kierujemy, ale także podważają wiarygodność osoby aspirującej do pełnienia funkcji publicznych".

Opatrzyli go tagiem #reprywatyzacjaFanpaga.

"W trosce o bezpieczeństwo"

Godzinę później Śpiewak odpowiedział - na przejętym profilu - kolejnym wpisem. Twierdzi w nim, że fanpage był założony i prowadzony przez niego na długo zanim powstało stowarzyszenie. Przy okazji pisze, że "w stowarzyszeniu, dokładnie od wybuchu afery reprywatyzacyjnej, dzieją się niepokojące rzeczy".

Dalej twierdzi, że "otwartość MJN na ludzi dobrej woli została nadużyta" i sugeruje, że do władz stowarzyszenia weszły osoby, które jego działalność mogą wykorzystać "w celach zgoła przeciwnych do tych, które sobie zakładamy".

Na koniec przekonuje, że profil MJN przejął działając "w trosce o bezpieczeństwo informatorów".

Kropla, która przelała czarę goryczy

Zapytany przez nas Jan Śpiewak potwierdził, że jest autorem wszystkich wpisów. - Fanpage istniał na długo przed założeniem stowarzyszenia i to stowarzyszenie przejęło nazwę fanpage'a - nie na odwrót. To ja prowadziłem go latami - stwierdził. Dodał, że w ciągu ostatnich miesięcy działy się rzeczy, które całkowicie podważyły jego zaufanie do obecnego zarządu MJN. - Gdybym się ich posłuchał nie byłoby najprawdopodobniej afery reprywatyzacyjnej - oświadczył Śpiewak.

- Kroplą, która przelała czarę goryczy, był wyciek informacji na temat naszego informatora. W następstwie dostał pogróżki. Było to skrajne nadużycie zaufania, które mogło skończyć się tragicznie. Fanpage służył jako skrzynka kontaktowa dla wielu osób. Musiałem chronić naszych informatorów mając świadomość, ze odpowiedzialność spoczywa przede wszystkim na mnie - podsumował Śpiewak.

Jan Śpiewak przestał przewodzić MJNTVN24
wideo 2/3

r/md/mś