Śpiewak: ratusz chciał zdjęcia ochrony z pomnika przyrody

Warszawa

Artur Węgrzynowicz, tvnwarszawa.plWycinka przy Traugutta

"Wiceprezydent Olszewski rok temu zwrócił się o zdjęcie ochrony z pomnika przyrody. Drzewo w weekend wycięto, otwierając drogę do budowy apartamentowca na nielegalnie zreprywatyzowanej działce" - twierdzi aktywista Jan Śpiewak. Ratusz tłumaczy się przepisami, a sprawą zajmuje się policja.

Chodzi o teren nieopodal placu Małachowskiego, na tyłach hotelu Victoria. Jak informowaliśmy na tvnwarszawa.pl w poniedziałek, wycięto tam kilka drzew. Jedno z nich było pomnikiem przyrody.

Wycięto je nielegalnie, więc ratusz powiadomił policję.

"Powinno wkroczyć CBA"

Aktywista i radny Jan Śpiewak wytyka urzędnikom, że to oni wystąpili o wycinkę. Powołuje się na uchwałę dotyczącą zdjęcia ochrony z pomnika przyrody, która trafiła na sesję rady miasta w 2015 roku.

Śpiewak przywołał też relację znajomej, która na sesji była i "rzuciła się 'reytanem' i sprawa została negatywnie zaopiniowana". Według aktywisty, wnioskować miał wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski.

"Dzisiaj ten sam wiceprezydent krzyczy, że będzie składał zawiadomienie w tej sprawie na policję. Tutaj jednak powinno wkroczyć CBA. To złodziej często najgłośniej krzyczy: łap złodzieja" - twierdzi. I dodaje: "Ratusz coraz bardziej przypomina administrację z jakiejś republiki bananowej. Afera reprywatyzacyjna nic nie zmieniła. Kasa od deweloperów dalej leci szerokim strumieniem. Nasza bronią jest społeczne zaangażowanie i dokumenty. One póki co nie płoną".

Ratusz nie zdążył

Do sprawy szybko - również w mediach społecznościowych - odniósł się wiceprezydent.

Potwierdził, że w sierpniu 2015 roku właściciel nieruchomości przy Traugutta skierował wniosek o zdjęcie ochrony z drzewa stojącego na jego posesji."Wniosek ten, jak każdy dotyczący ochrony pomnikowej, a wpływa ich nawet kilkadziesiąt rocznie, jest poddawany analizie, a w przypadku podjęcia wątpliwości (tak było w tym przypadku) zasięga się opinii dendrologa, który analizuje stateczność drzewa i potencjalne zagrożenia dla mieszkańców przebywających w pobliżu" - napisał.Tłumaczył też, że jeśli zebrane opinie i ekspertyzy wskazują na zagrożenie zdrowia lub życia, sprawa zawsze kierowana jest do rady miasta.

"Nieskierowanie projektu pod obrady Rady może być zawsze podstawą do stawiania zarzutów jakiemukolwiek urzędnikowi, w sytuacji, gdyby jego zaniechanie doprowadziło do faktycznego sprowadzenia zagrożenia na zdrowie lub życie" - dodał.Zwrócił również uwagę, że jeżeli przepis mówi o zdjęciu ochrony, to nie można kierować pod obrady rady projektu "o niezdjęciu ochrony". "Głosowanie na projektem uchwały jest formą wyrażenia zgody, więc nie można wyrazić "zgody na niezgodę" - przypomniał.Olszewski poinformował również, że właściciel zwrócił się z kolejnym wnioskiem o usunięcie drzew z posesji w ubiegłym tygodniu. Miasto zleciło opracowanie dendrologiczne ekspertom. W czwartek odbyła się wizja lokalna, ale miasto nie zdążyło ocenić, w jakim stanie są drzewa, bo zostały one wycięte. "Natychmiast po powzięciu tej wiadomości o sprawie powiadomiliśmy policję, bo to ona jest uprawniona do wszczęcia czynności sprawdzających w tej sprawie. Przede wszystkim do ustalenia, kto drzewo - pomnik przyrody ściął" - zapewnił Olszewski.

Policja zabezpieczyła monitoring

Rzecznik śródmiejskiej policji Robert Szumiata potwierdza, że zgłoszenie w tej sprawie wpłynęło jeszcze tego samego dnia. - Zabezpieczamy monitoring, być może zgłoszą się świadkowie. Zmierzamy do ustalenia sprawcy bądź sprawców tego zdarzenia - mówi.kz/r/jb