Śpiewak odszedł z Miasto Jest Nasze: działalność nie może być grzeczna

Warszawa

archiwum TVNJan Śpiewak

Jan Śpiewak założyciel i lider Miasto Jest Nasze opuścił stowarzyszenie. "Działalność społeczna nie może być grzeczna i czysto symboliczna" - napisał w oświadczeniu, w którym tłumaczy swoją decyzję.

- Miasto Jest Nasze jest moim dzieckiem, ale dziecko chciało robić trochę inne rzeczy niż ja – przyznał w rozmowie z tvnwarszawa.pl Śpiewak.

O swoim odejściu oficjalnie poinformował w poniedziałek rano, zamieszczając długie oświadczenie w mediach społecznościowych.

Według Śpiewaka, Miasto Jest Nasze pod nowym przewodnictwem (przestał być jego szefem w listopadzie) zdecydowało się stonować polityczną działalność i podążać drogą "klasycznej organizacji pozarządowej, stawiającej na działania miękkie".

Podkreśla, że szanuje taki wybór, ale sugeruje też, że nie do końca podoba mu się taki sposób funkcjonowania. "Metody, które przyjmowało Miasto Jest Nasze pod moim przewodnictwem, były często radykalne i stanowcze. Nie da się inaczej zmienić zgniłego status quo" - pisze.

"Działalność nie może być grzeczna"

Śpiewak wylicza takie sprawy jak: działanie mafii reprywatyzacyjnej, przemoc wobec lokatorów, niszczenie zabytków czy brak miejsc w żłobkach i przedszkolach. Przekonuje, że to wszystko wymaga silnej odpowiedzi od miejskich aktywistów. Odpowiedzi, którą dało się słyszeć wtedy, kiedy na czele MJN stał właśnie on.

"Nie bało się [MJN – red.] wskazać palcem odpowiedzialnych i tych, którzy mieli na tym skorzystać. Ta strategia okazała się skuteczna. W wyniku naszych działań i interwencji za swoją skrajną nieodpowiedzialność i niekompetencje odeszło trzech wiceprezydentów" – opisuje.

Śpiewak mówi jasno: działalność społeczna nie może być grzeczna i czysto symboliczna. Przypomina o swoich procesach karnych i cywilnych, które wytaczano mu za zniesławienie. Jednym z nich była sprawa z Maciejem Marcinkowskim, biznesmen oskarżał Śpiewaka o naruszenie dóbr osobistych za umieszczenie jego wizerunku na mapie reprywatyzacyjnej.

"Musimy głośno mówić o realnym konflikcie interesów między mieszkańcami a deweloperami i władzą. Występować przeciwko świetnie zorganizowanym grupom interesu i w obronie mieszkańców" – wylicza

Zapraszam do współpracy

Były już lider MJN przekonuje, że warszawski samorząd wymaga ogromnej zmiany. Przypomina, że PO rządzi w stolicy od ponad 20 lat (z krótką przerwą na prezydenturę Lecha Kaczyńskiego) i uważa taką sytuację "niezdrową" z punktu widzenia rozwoju miasta.

"Prawo i Sprawiedliwość nie stanowi żadnej alternatywy dla ich rządów. Jedne folwarczne elity stara się zastąpić innymi folwarcznymi elitami. Nie rozumieją i nie lubią one miasta. Jest dla nich tylko źródłem władzy, stanowisk i apanaży" – krytykuje z kolei działaczy PiS.

- Będę się koncentrować na tym, żeby budować szeroką koalicję do wyborów samorządowych - mówi o swoich planach Śpiewak. Szczegółów jednak zdradzać nie chce.

Przyznaje jedynie, że chciałby dalej chce brać udział w tworzeniu Warszawy i zaprasza do współpracy. Liczy również na współpracę z Miasto Jest Nasze.

Inne wizje

O narastającym konflikcie między Śpiewakiem, a częścią członków MJN mówiło się od listopada. Właśnie wtedy przestał pełnić funkcję szefa tej organizacji. Zastąpił go wówczas Jan Mencwel jako tzw. prezes rotacyjny. Aktywiści ustalili, że funkcja szefa organizacji będzie się zmieniać co kilka miesięcy.

Śpiewak nie był zwolennikiem takiego rozwiązania. Jego zdaniem, stowarzyszenie powinno działać w bardziej scentralizowany sposób. Z mocniejszym prezesem "o jasnym i skutecznym przewodnictwie".

Jan Śpiewak przestał przewodzić MJN
TVN24

kw/b