Smoleńsk zamiast Poniatowskiego? Sasin: można sobie wyobrazić

Warszawa

Fragment programu "Jeden na jeden"TVN24
wideo 2/4

Tydzień temu ogłoszono konkurs na projekt dwóch pomników smoleńskich. Dziś Jacek Sasin podtrzymuje, że nie staną przed Pałacem Prezydenckim, ale jednocześnie przyznaje, że może sobie wyobrazić przeniesienie stamtąd monumentu księcia Józefa Poniatowskiego. Słowa padły w wywiadzie dla dziennika "Rzeczpospolita".

Dziennikarz dopytywał, czy pomniki smoleńskie muszą stanąć przed Pałacem Prezydenckim? - Jesteśmy realistami. Wiemy, że tam nie ma na nie miejsca. Choć można sobie wyobrazić przeniesienie pomnika Księcia Poniatowskiego - odpowiedział polityk PiS.

Podtrzymał, że Lech Kaczyński powinien być upamiętniony osobnym monumentem. - Sprzeciwiamy się zaszufladkowaniu Lecha Kaczyńskiego tylko jako ofiary katastrofy smoleńskiej. To przede wszystkim prezydent RP, prezydent stolicy, minister sprawiedliwości, szef NIK, jeden z liderów "Solidarności". Lech Kaczyński był architektem polskiej wolności i demokracji w Polsce. Będzie miał pomnik w centrum stolicy - argumentował Sasin.

Dopuścił myśl, że mediatorem w sprawie monumentów może być Grzegorz Schetyna. - Hanna Gronkiewicz-Waltz nie jest niezależnym bytem politycznym. Jest wiceprzewodniczącą PO podległą Schetynie. Dobrze byłoby, gdyby lider Platformy zaangażował się czynnie w budowę pomników smoleńskich. To byłby głos rozsądku, bo tu potrzebna jest atmosfera zgody - stwierdził Jacek Sasin.

"Będą wyścigi do ucha prezesa"

Do sprawy odnieśli się we "Wstajesz i Wiesz" politycy opozycji: Marek Sawicki (PSL) oraz Marcin Kierwiński (PO).

– Niestety w wykonaniu tej ekipy, żartem (propozycja przeniesienie pomnika Poniatowskiego - red.) nie jest, to pokazuje całą intencję Prawa i Sprawiedliwości. PiS uważa, że historia Polski zaczyna się od Lecha i Jarosława Kaczyńskich, uważają, że nie ma w Polsce bohaterów większych – mówił Marcin Kierwiński. – Zawsze wydawałoby się abstrakcyjne pomysły zaczynają się od drobnych wrzutek. Gdzieś komuś zakiełkowała taka idea, a teraz będą trwały wyścigi do ucha prezesa, kto tak naprawdę zgłosi ten pomysł – dodał.

Z kolei Marek Sawicki temat komentował żartobliwie. - Zastanawiałem się, dlaczego tak gruntownie remontowano Cytadelę i odnawiano tam nowy wjazd, być może po to, żeby Poniatowski na tym koniu wjechał ponownie do Cytadeli – żartował.

W programie "Jeden na Jeden" kwestię przenosin księcia Poniatowskiego skomentował także sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Paweł Szefernaker. - W moim przekonaniu, dziś nie ma takiego tematu i ciężko na ten temat spekulować, bo nie ma takich pomysłów, nie znam takich projektów - stwierdził.

I dodał, że Warszawie powinny stanąć dwa pomniki: ofiary katastrofy smoleńskiej i prezydenta Lecha Kaczyńskiego. - Jest to sprawą naturalną, normalną. Wiemy, że komitet budowy pomników zaproponował miejsca w okolicy Pałacu Prezydenckiego i jestem przekonany, że w tej chwili tematu pomnika Poniatowskiego nie ma - podsumował Szefernaker.

Podali lokalizacje

Jeszcze przed świętami, przedstawiciele rządzącej partii ogłosili, że ruszają konkursy na koncepcje i projekty dwóch pomników smoleńskich. Ten poświęcony Lechowi Kaczyńskiemu widzą na osi ulicy Michała Tokarzewskiego-Karaszewicza, a drugi - poświęcony ofiarom katastrofy - na skwerze księdza Twardowskiego, u zbiegu Krakowskiego Przedmieścia i Karowej.

Wstępnie o tych propozycjach wypowiedział się stołeczny konserwator zabytków. Stwierdził, że nie jestem w stanie sobie wyobrazić miedzy Prusem a Wyszyńskim dużego pomnika figuralnego. W przypadku ulicy Tokarzewskiego-Karaszewicza stawiał pytania o usytuowanie nowego monumentu w sąsiedztwie pomnika Piłsudskiego i przypomniał o wejściu do Hotelu Europejskiego.

Jacek Sasin o konkursieTVN24
wideo 2/4

kz/b