Smog: sami nie wiemy, że się trujemy

Warszawa

TVN24Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego

Palimy w wysokoemisyjnych piecach i kominkach, kiepskiej jakości paliwem lub śmieciami. Trujemy siebie i sąsiadów. - Zanieczyszczenie, jakie produkujemy w gospodarstwach domowych unoszą się i osadzają wielką czapą na naszych osiedlach - powiedział w programie "Wstajesz i wiesz" Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego.

Eksperci alarmują, że za nami jedne z najgorszych dni pod względem jakości powietrza. Godzinowe normy w Warszawie przekroczone były kilkukrotnie. We wtorek rano stacje Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska notowały stężenie pyłów PM10 na poziomie 70-80 μg/m³. Jakość powietrza nieco się poprawiła, ale nadal oddychamy zanieczyszczeniami. Z pomocą może przyjść wietrzna pogoda, która rozwieje smogowe chmury. Jednak sam fakt wytwarzania smogu się nie zmieni, bo palimy w piecach czym popadnie i dymimy na potęgę.

Najgorsze dni w sezonie

- To był jeden z najgorszych dni w ostatnim sezonie smogowym – powiedział w programie "Wstajesz i wiesz" Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego. - W listopadzie mierzyliśmy zanieczyszczenie powietrza naszymi pyłomierzami w dzielnicach Targówek i Wawer, i okazało się, że tam było kilkakrotnie wyższe niż w Śródmieściu - zwrócił uwagę. Siergiej dodał też, że to po stronie rządu jest inicjatywa. - Przede wszystkim rząd może wprowadzić normy na węgiel. Mamy takie na benzynę, ropę, gaz, a nie ma ich na paliwo najczęściej używane - wyliczał ekspert z PAS.

To ważne, bo w piecach w domach jednorodzinnych, w kamienicach pali się wszystkim - od węgla wysokiej jakości po tzw. muł węglowy. - Flotokoncentraty to są zwykłe odpady kopalniane, które w Europie się zwyczajnie utylizuje. U nas są wprowadzane do obrotu i sprzedawane do gospodarstw domowych, co jest niedopuszczalne. Ludzie go kupują, bo jest tani. Węglem jest tylko z nazwy. Jest tam dużo pyłów, siarki, metali ciężkich. Nie powinno się tym palić - ocenił Siergiej.

Nie lepiej powinni się czuć ogrzewający mieszkania kominkami. Te także są potencjalnym źródłem zanieczyszczeń. - Badaliśmy smog w mieszkaniu, w którym opala się w kominkach. Okazało się, że normy są kilkukrotnie przekroczone w pokoju, kiedy ogień ładnie płonął - powiedział Siergiej. - Tutaj znów rząd może wprowadzić normy na emisyjność kominków i kotłów na paliwa stałe. Takie kotły produkujące małą emisyjność są w Polsce, ale mało popularne z względu na to że są drogie. Rząd mógłby wesprzeć obywateli w wymianie takich kotłów - dodał.

Zamożni też trują

Czy zamożność ma wpływ na to, czym palimy w piecach? Z obserwacji Warszawskiego Alarmu Smogowego wynika, że nie decyduje o tym zamożność portfela.

- Palenie w kopciuchach jest procederem powszechnym i zamożność nie jest wielkim czynnikiem. Zamożni ludzie także palą w piecach śmieci. Być może jest to źle zrozumiana gospodarność. Nie rozumieją że zatruwają swoje środowisko - opowiadał gość "Wstajesz i wiesz". - Niestety, kiedy mamy warunki bezwietrzne to, co produkujemy w naszych gospodarstwach domowych, te zanieczyszczenia one się unoszą i osadzają wielką czapą na naszych osiedlach - tłumaczył. Kiedy zanieczyszczone pyły opadną potem możemy je znaleźć w roślinach, które zjadamy albo w… jajkach.

- Badaliśmy jajka na obecność dioksyn i okazało się, że w regionach Polski, gdzie zanieczyszczenie powietrza jest wyjątkowo wysokie, jajka od kur z wolnego wybiegu mają ich dużo – powiedział Siergiej. - Dioksyny są w popiele. Ludzie go wysypują, kury to dziobią, stąd obecność dioksyn w żółtkach, bo te rozpuszczają się w tłuszczach. To oznacza, że ci którzy mają w swoich gospodarstwach kopciuchy zatruwają nie tylko sąsiadów ale i siebie. Te zanieczyszczenie opadają, trafiają do mieszkań - tłumaczył.

Uchwały antysmogowe

Trzecią formą walki z zanieczyszczeniem powietrza są uchwały antysmogowe. - To, co wprowadzono w Krakowie, nad czym pracuje się w województwie Małopolskich. To ważne, bo nawet jeżeli wprowadzimy normy na węgiel, na kotły to poprawa jakości powietrze będzie odbywała się bardzo powoli, a nam zależy na szybkiej jego poprawie - mówił ekspert z PAS.

Siergiej zwrócił uwagę, że ogłaszane przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska ostrzenia nie powinny być bagatelizowane. - Tam gdzie miejsca są zaznaczone na czerwono lub bordowo jakość powietrza jest zła lub bardzo zła. Powinniśmy zostać w domach - dodał. - Przyjdzie wiatr i rozwieje chmury smogowe, ale te cząsteczki nie znikną. Można mieć nadzieje, że opadną one z dala od siedzib ludzkich - podsumował.

skw/r